Czy miałyście nacinane krocze w trakcie porodu i czy pytano Was o zgodę?

Ja właśnie nie wiem czy lepiej nie wiedzieć jak to jest i się nie bać , czy wiedzieć przeżyć poród i spodziewać się oczywistego :slight_smile:

MichuNi to rzeczywiście ta położna to jakaś niepoważna… Pewnie była z tych co nie mają czasu na nic a na pogawędki to zawsze znajdą czas… Ja mogłam tylko chodzić przy łóżku a jak miałam już 7 cm to kazali mi się kłaść na łóżku:( A ty sobie poradzisz na pewno:)
Pati to chyba tak jest pół na pół, ale jednak ta ciekawość przeważnie przeważa- przynajmniej u mnie:)

Pati, mnie się wydaje, że jak nie wiemy co nas czeka to się właśnie boimy - boimy się niepewnego i nieznajomego i pewnie też nowego. A jeśli zobaczysz jak jest, usłyszysz i nawet jeśli jest straszne to się nastawisz odpowiednio. Może nawet będzie tak, ze u Ciebie będzie lekko, szybko w porównaniu z tym co oczekujesz. Twierdzę, że zawsze lepiej wiedzieć i się przygotować niż żyć w niewiedzy i nieświadomości

Mama_Gratki może i dobrze wiedzieć co nas czeka ja się dowiaduje jak to będzie , ale wydaje mi się , że dopóki tego nie przeżyje to taka sucha teoria nigdy nie będzie lepsza niż praktyka :wink:

No coz, ja polozna nie jestem i nie wiem, byc moze ona zna sie lepiej i wiedziala cos czego ja nie wiem, moze byc i tak. A z tym tempem postepowania porodu tez nigdy nic nie wiadomo. Ale podejrzewam, ze to wlasnie bylo jej olewnictwo i proba dotrwania do konca zmiany :wink:
Pati, mysle ze spore znaczenie ma tu fakt jakie sa doswiadczenia pierwszego porodu, bo jesli sa traumatyczne to drugi porod bedzie ogromnym stresem i bedzie podszyty lekiem. Ale jesli pierwszy porod byl spoko to faktycznie wydaje mi sie ze oczekiwanie na drugi jest juz bardziej spokojne - przynajmniej u mnie jest takie poczucie, ze raz juz sie udalo, ze jestem w stanie sobie poradzic i ze mniej wiecej wiem co mnie czeka i co moge zrobic lepiej. A jestem typem osoby ktora zdecydowanie lubi wiedziec czego sie spodziewac, przed pierwszym porodem sporo czytalam, rozmawialam z kobietami ktore juz rodzily, przygotowywalam sie mentalnie, mozna powiedziec. Byc moze sa kobiety ktore wola nie wiedziec, pojsc na zywiol i nie rozmyslac o ewentualnych zagrozeniach, ale ja do nich nie naleze; wole byc przygotowana.

Michuni ze mną nie jest tak do końca , że nie chce nic wiedzieć i że pójdę na poród zielona, Wiadomo podstawy chce wiedzieć w razie czego co będą mi podawać i po co itd . Ale widocznie tak jest jak mówisz , ze pierwszy traumatyczny poród może mieć zły wpływ kolejny. Z koleżankami rozmawiałam i nie wiem czy chciały dobrze czy mnie nastraszyć , bo one już to przeszły i opowiadały jak to one nie rodziły i jak to nie boli , więc stwierdziłam , że nie będę tego słuchać , bo każda z nas jest inna i inaczej reaguje na dany stopień bólu dla jednej jest do wytrzymania , a druga nie wytrzyma . Także z jakąkolwiek wiedzą na pewno pójdę rodzić :slight_smile:

Nie wiem czemu, ale obserwuje to u wielu mam, ze musza to swoje macierzynstwo przedstawiac jako ogromnie trudne, okupione bolem, wyrzeczeniami i w ogole uslane cierniami. To chyba taki syndrom Matki Polki. Zauwaz, ze jak jest jakis konkurs, chocby tu, na Canpolu, to az roi sie od komentarzy… no nie wiem, majacych brac na litosc? “Mam horom curke”? Ze karmienie takie bylo trudne, ze porod taki bolesny, ciaza zagrozona, ze masakra bo cesarka, bo polog, bo costam. Nie wiem, dlaczego tak lubia skupiac sie na negatywach zamiast zwrocic wieksza uwage na to, jak to jednak wspaniale jest sie nie poddac i koniec koncow miec najwiekszy mozliwy skarb. Wiec nie dziwi mnie, ze Twoje znajome na podobnej zasadzie opisywaly swoje porody. To juz jakby tradycja. Nikt nie powie “no w sumie, to bolalo… ale przeszlo!” :wink:
Serio, ja uwazam ze porod pierunsko boli, ale kurcze… jak dlugo, pare godzin skurczy plus, no nie wiem, max. godzina partych? Nie ma sie co tak na tym fiksowac bo to tylko wydarzenie, a potem cale zycie z maluszkiem przed nami!

Michuni dokładnie tak jak mówisz wcześniej się na tym nie zastanawiałam ale patrząc po jakichkolwiek konkursach dużo osób się nad sobą użala , ja staram się być pozytywną optymistką i się nie przejmować ludźmi którzy się tylko użalają. Dobrze mówisz , że w życiu warto pamiętać tylko te piękne chwile , a nie rozpamiętywać te złe momenty. :slight_smile:

Michu no macierzyństwo łatwe nie jest, ale nie ma co pisać tylko tragicznych jego aspektów… W konkursach to ja biorę udział baaaardzo często i nie zawsze pisze prawdę. Myślę, że niektórzy myślą, że manipulując, grając na uczuciach osiągną więcej, ale i tak najbardziej mnie rozśmieszają pretensje po ogłoszeniu wyników… “No jak to… Moje było dużo lepsze, a tu jakieś beznadziejne wygrało” :smiley:

Dziewczyny, nasze społeczeństwo wciąż jest mocno narzekające na wszystko. Udział w konkursach biorę coraz rzadziej bo właśnie forma mnie zniechęciła. Już kilkakrotnie natknęłam się na prace podobno samotnej matki. Hasło konkursowe zabawne, pozytywne zmuszające do kreatywnej wypowiedzi a tu nagle życiowe dramaty, które zgarniały nagrodę. Więc niech sobie narzekają, a ja w tym czasie upiekę ciasto :slight_smile:
Choć tutaj na Canpolu wzięłam udział bo temat przewodni był piękny i cudownie było mi wrócić pamięcią do tych świetnych chwil.
Co do narzekania to to nakręca. Jeśli wmawiasz sobie, że jest tak źle to tak będzie - nie warto

No, zamarancza, co prawda ja tak nie komentuje, bo werdykt zapadl i noe ma co dyskutowac, ale jak widze ze po raz kolejny wygrywa jakies wierszoklectwo z rymami czestochowskimi to bierze mnie wnerw :wink: Bo ani wartosci estetycznej, ani merytorycznej. Byle sie rymowalo. No dramat :stuck_out_tongue:

Mama Gratki dobre podejscie. Jak widze te wszyatkie ludzkie tragedie… no wiadomo, ze wspolczuje ale serio trzeba to wszystkim pokazywac i podtykac pod nos jak to nam niedobrze? Kazda z nas ma przeciez jakies swoje problemy, ale to chyba nie licytacja komu jest najgorzej? Ehhh.
I faktycznie im wiecej sie narzeka tym gorzej zwykle jest. Taka spirala.

michu, ale te wiersze zwykle przodują w rankingach nagrodzonych! Brzechwa i Tuwim mają konkurencję :slight_smile:
nie zapomnę pewnej wypowiedzi, całkiem ciekawej. Zaczynała się jak dobra powieść to czytałam. Finalnie opisywała śmierć męża. Wydaje mi się, że są pewne granice i w tamtej historii zostały naruszone.

O tak dobre podejście , ale fakt nasz kraj potrafi tylko narzekać i pokazywać tylko te najgorsze aspekty w ich życiu i się użalać nad sobą . Ja może ciasta nie upiekę bo odkąd jestem w ciąży same zakalce rosną, ale wolę np poczytać , czegoś się dowiedzieć :slight_smile: Ale bardzo rzadko biorę w czymś udział czasami się jeszcze skusze , ale jak mówiłam szczęścia nie mam w ogóle

Pati to racja, najlepiej cokolwiek wiedzieć nt porodu, znieczulenia, różnych pozycji itd niż pójść i rodzić bez jakiejkolwiek wiedzy. Też nie chciałam słuchać innych mam, które tylko narzekały na poród, jak to one się nacierpiały bo jednak w tej kwestii każda z nas inaczej przechodzi. Tak samo każda z nas ma inny próg bólu. Ja to serio namęczyłam się podczas porodu, ból był okropny. Myślałam że jestem w stanie wytrzymać każdy ból, uważałam się za twardą, a jednak było inaczej. Oczywiście też nikt nie mówi, że będzie pięknie i szybko, ale też nie trzeba się nastawiać tylko na jeden scenariusz.
Co do konkursów to wiadomo, że zawsze ktoś się znajdzie kto tylko narzeka jaka to ja jestem biedna i poszkodowana, nagroda by się przydała bo dzieci nic nie mają i takie tam… Na pewno część pisze wymyślone scenariusze, aby tylko wzruszyć jury. Ja to nauczyłam się przymykać na to oko, bo i tak nie mamy żadnego wpływu na wyniki. Najczęściej na blogach spotykam się z takimi rymowankami, które nie mają żadnego sensu byle się rymowało i o dziwo takie wygrywają.
Ogólnie lubię brać udział w konkursach, czasem coś się uda a czasem nie. Jedyne co mnie właśnie denerwuje w ludziach to zawistne komentarze jak komuś się nie udało, to musi napisać że to niesprawiedliwe:)

No, jak chociaz dobrze sie czytalo to pol biedy, Mama Gratki :stuck_out_tongue: Chociaz jakis plus. Choc faktycznie chyba troche przesada wypisywac na prawo i lewo o swoich traumatycznych przezyciach. Zreszta, kto wie, moze tym ludziom to w jakis sposob pomaga.
A Brzechwa i Tuwim to maly pikus, ja mysle ze te cuda poetyckie to juz poziom Mickiewicza, Norwida, te sprawy… No i wlasnie tak jak mowicie najgorsze jest to, ze wlasnie takie cos wygrywa! No to ja sie pytam jak tu nie pomyslec sobie w glebi ducha “o matko, zenada, napisalabym lepsze…” itd :wink:

Silver otóż to każda ma inny próg bólu , mi się wydaje że mogę znieść wiele , ale jestem tego świadoma , że poród nie należy do mało bolesnych rzeczy , no ale późniejszy efekt jak już dziecko jest z nami wszystko wynagradza. Już się nie mogę po prostu doczekać jak go zobaczę :smiley:

to według mnie nie tylko próg bólu ma znaczenie. Wyobraźmy sobie Tosię i Zosię (Michu, rymy dla Ciebie :D). Tosia całą ciążę bierze udział w konkursach i w nich pisze jak to jej źle bo zmęczona i niewyspana jest i bolą ją plecy. O ciąży, porodzie i dziecku nie czyta - bo czasu nie ma. Idzie na żywioł i faktyczne tragedia bo spotkały ją sytuacje o których nawet nie śniła. Zosia przewertowała poradniki dot porodu, zna pozycje, wie jak oddychać, poczytała jak kąpać maluszka, zna choć teoretycznie pozycje do karmienia i wyczytała jak dbać o poranione brodawki. Wiadomo, która przez te początki przejdzie. Czyli dziewczyny, czytamy, szukamy, pytamy :slight_smile:

Michu no tak wierszyki. Każdy chce być oryginalny i każdy pisze wierszyk i to taki klasyczny. Rym w rym… :smiley:
Jestem moderatorem na grupie na FB, która znajmuje się testami i konkursacmi, codziennie wiele osób się zapisuje i wgrywa konkursy. Wygrywamy sporo i się wspieramy na wzajem jak by, któaś chciała to zapraszam :slight_smile:
Ja biorę udział w mnóstwie konkursów, raz wygram, raz nie, ale co będę rozpaczać :slight_smile: Nie brakuje mi nic na tyle, aby to była sprawa życia i śmierci :stuck_out_tongue_winking_eye:

Prog bolu na pewno tez ma znaczenie, jestem o tym przekonana. Moja siostra jak dostaje miesiaczke to pierwszy dzien ma caly dzien oczy czerwone od placzu, tak ja boli. No i nie wyobrazam sobie jej porodu. (Choc nie mam tez porownania, skad mam wiedziec czy naprawde nie boli jej az tak bardzo? Ja moje miesiaczki znosze w miare dobrze, ale tez mialam kilka takich ze myslalam, ze nie przezyje :wink: ) Ja niby zawsze bylam dosc odporna na bol, nie balam sie igly itp., a porod jednak wspominam jako cos cholernie bolesnego. Ale znosnego. Nie wiem na ile znosne byloby to dla kogos kto jest wrazliwszy na bol.
Jednak MamaGratki moim zdaniem ma sporo racji, ze jesli jedna z pan ( dzieki za rymy, piekne :wink: ) bedzie juz w ciazy robic z siebie cierpietnice i narzekac na wszystko, na co mozna sobie ponarzekac to porod na pewno nie bedzie dla niej przyjemny - bo nastawienie to spora czesc sukcesu, a jak komus zalezy zeby wszystko co robi bylo dowodem na to jak cierpi i jak sie poswieca to na pewno nie bedzie mu latwiej. Z kolei druga, ta ktora sie przygotuje, doinformuje, bedzie gotowa na wiele roznych scenariuszy i swiadoma tego, ze to po prostu musi bolec, ale tez ze przejdzie, na pewno bedzie swoj porod wspominac lepiej. Jestem o tym rownie przekonana jak Ty, Mama Gratki :slight_smile:

Zamarancza, dokladnie. Kazdy chce byc oryginalny a wieszosc jest niestety po prostu wtorna i mialka. No ale ok, nie ma sie co rozwodzic nad tym tematem, organizatorom sie widocznie podoba, trudno. Mozemy im tylko wspolczuc :stuck_out_tongue:
jestem zainteresowana taka grupa, mozesz dac namiary :wink: Moze akurat cos gdzies sie uda upolowac :smiley: Tez uwazam ze nie ma co rozpaczac, bo to ma byc jednak mimo wszystko zabawa a nie sposob na zycie :stuck_out_tongue:

Mama_Gratki dokładnie czytamy , pytamy etc. Kto pyta nie błądzi :slight_smile:
Zamarancza Ty to masz szczęście już nie raz Ci o ty mówiłam więc odbiegasz od normy hahah :slight_smile:
Michuni tak jak mówisz , Twoja siostrę bardzo boli , a inna mogłoby to nie boleć. Ja nie wiem czy nazywać się szczęściarą bo mam okres 4 dni z czego 2 dni obfite, a później praktycznie nic. Ale w ogóle nie są bolesne czasami się zdarzy raz na 3,4 miesiące że coś poboli. Jak myślicie czy ból podczas miesiączki ma jakieś znaczenie , bądź porównanie jaki jesteśmy w stanie znieść ból . ?