Izapodg popieram zdanie koleżanek - rób tak, abyś Ty się dobrze czuła Ja akurat jestem w 33 tygodniu i dopiero tydzień temu przestałam pracować. Uwielbiam swoją pracę, ale nie ukrywam, że jest ona dość obciążająca (stres i odpowiedzialność), mimo to czułam się naprawdę bardzo dobrze, więc nie chciałam z niej zrezygnować tak szybko (choć pierwszy trymestr nie był aż taki kolorowy, bo mdłości i zmęczenie trochę doskwierały, a tylko Zarząd wiedział o mojej ciąży - nie chciałam zapeszać). Zgadzam się z tym, że praca i codzienne obowiązki pozwalają złapać trochę takiego pozytywnego dystansu do ciąży i “skracają” oczekiwanie
Ale z drugiej strony w pierwszej ciąży byłam na zwolnieniu od 4 miesiąca - zupełnie inny charakter pracy (jeszcze taki trochę studencki) i 8 godzin na stojąco, więc odpuściłam. I to też było ok - miałam czas dla siebie, pisałam wówczas magisterkę, więc mogłam to zrobić na spokojnie, dużo spacerowałam.
Twój mąż oczywiście troszczy się o Ciebie i Malucha, więc rozumiem troszkę to, że chciałby, abyś zwolniła, ale myślę też, że dopóki widzi, że Ty czujesz się dobrze, to pewnie nie będzie mocno protestował
wszystko na miarę własnych możliwości i samopoczucia Ja pracowałam długo i to przez pierwsze 4 miesiace nawet na 2 etatach ( a mam swoja firme) i uwazam, ze dzieki tylu obowiazkom nie milam nawet czasu na myslenie o tym jak sie czuje I moze dzieki temu nie mialam żadnych dolegliwości ciązowych, bo w sumie nie moglam sobie na nie pozwolic (ok pomijajac sen). Nie myslalam o tym bo mialam wiele innych rzeczy na glowie Zrezygnowalam z pracy dopiero jak trafilam do szpitala (dosc pozno) a i tak jeszcze chcialam po wracac Ale lekarz kazal lezec i odpoczywać, zeby za szybko maluszek do nas nie przywedrowal
Też uważam, że praca w ciąży to kwestia indywidualna, ja pracowałam do 36tc, praca biurowa, aczkolwiek przy komputerze. Czułam się dobrze (tylko na początku miałam problemy, wiec pierwszy miesiąc ciąży przeleżałam w szpitalu, później ciąża książkowa). Początkowo też wydawało mi się, że nie wyobrażam sobie siebie bez pracy w domu, że czuje się super, ale sama zobaczysz, że ostatni miesiąc to jednak kobieta w ciąży wymaga odpoczynku, spokoju, czasu na oddanie się tylko przygotowaniom do “wicia gniazda” Dobrze pracować, jeśli praca nie jest ciężka, jest możliwość ruszyć się z domu, cały czas jest chęć dbania o siebie, natomiast dzidiuś jest najważniejszy i żadna praca nie jest warta ryzyka zdrowia dziecka czy mamy.
Popieram zdanie koleżanek, jeśli ktoś pracuje fizycznie to nie powinien odwlekać decyzji o przejściu na zwolnienie. Ale jesli twoja praca daje Ci motywację, satysfakcje i nie stanowi zagrożenia dla dziecka nie widzę powodów żebyś musiała zrezygnować z niej
Jesli ktos ma prace fizyczną to istnieje możlwiość przeniesienia sie na stanowisko np biurowe. oczywiscie o ile jest “normlane” szefostwo. Ale jest to nasze swiete prawo, jesli tylko deklarujemy chęc pracy podczas ciazy. Jesli nie istnieje jednak mozliwosc przeniesienia ze wzgledów, iz takiego stanowiska po prostu nie ma to rowniez jestem za zwolnieniem aby nie narazac zdrowia i maluszka
Zazdroszczę Wam mamusie, które mogłyście w ciąży dłużej pracować. Ja myślałam, że oszaleje w domu, brakowało mi ciągłego kontaktu z ludźmi a pracowałam w handlu - klienci, dostawcy, przedstawiciele - cały czas było z kim gadać. Niestety w drugim miesiącu straciłam przytomność w pracy i jazda karetką do szpitala. I lekarz juz mi nie pozwolił wrócić, nigdy wcześniej nie myślałam że można tęsknić za pracą:P
Na szczęście wszystko dobrze skończyło się. Zdrowie i bezpieczeństwo Twoje i dziecka są najważniejsze. Ja też zawsze byłam aktywna, zawsze praca, a po pracy dużo zajęć, więc gdy dostałam od lekarza L4 też brakowało mi pracy. Ważne, żeby będąc w domu zorganizować sobie jakoś czas i zająć się czymś.
Dokładnie, najważniejsze to znaleźć swój sposób na L4, aby odpoczywać, dbać o maluszka, ale jednocześnie zadbać o siebie, swoje pasje i dobrze się czuć Ja w pierwszej ciąży, gdy dość długo byłam na L4 (ale z drugiej strony nie miałam wskazań do leżenia) uwielbiałam spacery do położonego nieopodal parku, a tam potrafiłam spędzić kilka godzin z książką. Miałam akurat farta, bo termin porodu miałam na koniec sierpnia, więc wiosna i lato sprzyjały spacerom. Starałam się też jak najwięcej czasu spędzać w gronie znajomych i przyjaciół - brakowało mi ludzi. W między czasie krzątanie po domu, szykowanie obiadu, zakupy, a gdy z pracy wracał mąż także staraliśmy się gdzieś wyjść, z kimś spotkać, a nawet gdy leniuchowaliśmy w domu, to już było inaczej, bo miałam przynajmniej z kim porozmawiać Pomogła także szkoła rodzenia, gdzie poznałam inne mamy z moich okolic.
Najnowsze informacje - 30 tc i do pracy juz nie chodzę. Brzuch mi już ze 3 tyg twardnieje i mam jak najwięcej odpoczywać. Chodzę tylko czasami na chwilę jak mam jakieś ostatnie sprawy do załatwienia. W domu czas mam zorganizowany - szykuje wyprawke dla maluszka, czytam co mi się jeszcze przyda i szyje uwielbiam szyc (sama nauczyłam się obslugi maszyny) i dopiero teraz mam na to czas
No właśnie, L4 to też czas na to na co nie miało się czasu biegając do pracy, także czasami warto zwolnić i skupić się na czymś innym niż praca, rozwijać swoje pasje i zainteresowania, no i oczywiście kompletować wyprawkę dla Maluszka.
Ja pracowałam w ciąży do 3 miesiąca. Potem moje wymioty i mdłości uniemożliwiały mi przeprowadzenie spotkania, wysiedzenie na zebraniach. Jeszcze jak ktoś zrobił kawę, albo w kuchni jedzenie podgrzał, to była dla mnie tragedia. Wyjeżdżam często na targi i nie dałabym rady stać po 8-10h na stoisku. Do tego organizacja odbioru młodego z przedszkola. Musiałam chodzić po dziecko codziennie po 2km od pracy ( nie jestem mobilna) i to mnie wykończylo najbardziej.
Jeżeli ktoś się dobrze czuje, wydaje mi się, że można i dłużej pracować mi moje zdrowie i zabiegany tryb życia to uniemożliwił.
Bałam się siedzenia w domu, bo ja to jestem osobą, która “odpoczywa” w pracy Bałam się, że zwariuje, ale moje kiepskie samopoczucie w ciąży nawet nie daje mi tego odczuć w domu. Nie mam czasu myśleć, że nudzę się w domu, bo się nie da
Ja pracowalam w ciazy jako sprzedawca w sklepie odzieżowym z tania odzieżą woec po 3mc lekarz.dal mi.L4 bo tam.z tych ciuchów bylo tyle kurzu jak przyszedl nowy towar i na stojaco czasem przy kasie a czasem 8godzin stania i lekarz.powiedział ze da mi L4 w domu steasznie ciągnął sie czas…ale siedzenie w domu.dobrze mi zrobiło bo bardzo bylam senna i bolala mnie naprawde masakrycznie glowa ze nieraz to az plakalam i zawsze moglam odpoczac, czy pujsc na spacer czy nawet pujsc trochę sie przespać zeby glowa przestala bolec ale czasem nawet to nic nie dalo.
Planowałam pracować do siódmego miesiąca, niestety trochę wcześniej dostałam przymusowe L4 i skierowanie do szpitala. Powiem Wam, że jednak warto czas spędzić na spokojnie w domu, czytając książki, oglądając filmy, spacerując i się relaksując. Później już tyle czasu nie będziemy miały.
Na pewno łatwiej pracować jak się jest w pierwszej ciąży, bo i na głowie mamy mniej, więcej czasu dla siebie i na odpoczynek. Jak przypomnę sobie pierwszą ciążę, to spokojnie się wysypiałam, wieczorami zajmowałam tylko sobą, poranki na spokojnie itd. Przy drugim to już niestety dochodzi obowiązków, a w połączeniu ze złym samopoczuciem nie jest łatwo.
Teraz mam czas i dla siebie i dla córki i osobiście uważam, że to najlepszy dla nas czas
Tak to prawda latwiej pracować jak sie jest w pierwszej ciąży.Ja przy pierwszej ciąży pracowałam do 4 miesiaca bo mialam prace stojącą przez 12 godz i było tak ze 2 dni pracy i 2 dni wolnego…Czulam sie dobrze i na silach na początku lekarz zapytał gdzie pracuje i powiedział ze dla dobra mojego i dziecka najlepiej będzie jak pójdę na L4.
A przy córce pracowalam do 3 miesiaca i potem juz siedziałam w domu bardzo zle się czulam i jak wracalam do domu to musialam sie jeszcze synkiem zajac nie moglam isc i sie polozyc odpocząć.A teraz czasami mam tak ze wróciłabym do pracy moze jak malutka podrosnie dzieci do przedszkola to wroce Tylko będzie gorzej z przeprowadzeniem do domu bo u mnie każdy pracuje i nie miałby kto i tez nie bardzo jak…Ale narazie jeszcze o tym nie mysle
Uważam, że ciąża sama w sobie nie jest podstawą do L4, jeśli nie ma medycznych wskazań. Ja nie planowałam zwolnienia ale z dnia na dzień na nim wylądowałam po potwierdzeniu ciąży z bezwzględnym zakazem chodzenia do pracy do 10 tygodnia. Pracuję w biurze więc gdy tylko zagrożenie minęło, wróciłam do pracy, między ludzi, żeby nie tkwić przed telewizorem Pracowałam do końca drugiego trymestru. Potem brzuch zaczął mi przeszkadzać w siedzeniu, nogi cierpły a dziecko niemiłosiernie kopało w tej pozycji.
W ciąży nie da się wszystkiego przewidzieć. Czasami coś sobie założymy, a potem życie i tak weryfikuje plany.Najważniejsze to, by maluch był zdrowy i bezpieczny.
Ja pracuję w dużym markecie. Gdy zaszłam w ciążę pracowałam na nabiale i mrozonakch więc od 5 tyg odrazu na zwolnieniu byłam ( dodatkowo fakt że wcześniej się ciąża nie udała też było wskazaniem dla lekarza) ciąża była z problemami , zakazem chodznia pierwsze tyg . W drugiej ciąży byłam już kierownikiem działu i dogadalam się z dyrektorem że będę otwierać lub zamykać market i pilnować ludzi ale absolutnie nie będę rozkładać towaru czy innych ciazkich rzeczy także przychodziłam do pracy i krzątałam się po sklepie, nawet tydzień na nockah bylam ale to był początek i czekałam na wizytę u gina .zamierzałam pracować do pokazania się brzuszka ale w 9 tyg trafiłam z plamieniami do szpitala i przymusowe L4 . Gdybym się dobrze czuła to myślę że bym pracowała pomimo że w domu była niespełna 3 letnia córka to chciałam mieć kontakt z ludźmi bo wiem jak bardzo mi głupio będąc na wychowawczym ale ułożylo się trochę inaczej .
Forum dla rodziców - sprawdź dlaczego warto się na nim udzielać
Forum dla rodziców to miejsce, w którym rodzice dzielą się swoim
doświadczeniem. Wejdź na polskie forum rodziców, poszukaj informacji
ważnych dla Ciebie i odpowiadaj na pytania zadawane przez innych. Forum
rodziców to kompendium wiedzy i miejsce, w którym można poplotkować.
Znajdziesz to radu związane z ciążą i porodem oraz wychowaniem,
pielęgnacją i dietą. Jesteś rodzicem malucha? Forum rodziców to miejsce
dla Ciebie. Na Forum dla rodziców w zakładce małe dziecko znajdziesz cenne
informację i wskazówki. To miejsce, w którym możesz publikować i dzielić
się wiedzą oraz zadawać pytania i korzystać z umieszczonych wcześniej
porad innych rodziców. Forum dla rodziców Canpol babies to bezpieczna
strefa, w której każde opublikowane pytanie dotyczące rodzicielstwa jest
na miejscu.
Forum dla mam - dlaczego warto dołączyć do społeczności mam Canpol babies
i wymieniać się poradami
Forum dla mam to miejsce, gdzie możesz porozmawiać z innymi mamami na
tematy związane z macierzyństwem. Rejestrując się na forum dla mam, możesz
uczestniczyć w rozmowach i dyskusjach, zadawać pytania bardziej
doświadczonym mamom i samej radzić bazując na własnej wiedzy. Fora dla mam
to miejsca, gdzie spotykają się również kobiety, które planują ciąże.
Forum dla przyszłych mam, skupia kobiety, które same nie mają
doświadczenia, ale chcą się dowiedzieć jak najwięcej na temat
rodzicielstwa. Dzięki obecności na forum dla przyszłych mam zdobywają
wiadomości z pierwszej ręki od kobiet, które same właśnie zaszły w ciąże
lub urodziły. Na Forum mam Canpol babies możesz wybrać interesująca Cię
kategorię, śledzić konwersację, włączyć się do rozmowy w każdym momencie i
zadawać pytania na ważne dla Ciebie tematy. Spodziewasz się dziecka,
odwiedź kategorię ciąża i poród, karmisz piersią, wyszukaj interesująca
Cię sekcje. Forum mam to miejsce dla rodziców maluchów i starszych dzieci,
którzy szukają rad na temat pielęgnacji, rozwoju i wychowania, chcą
podzielić się sprawdzonymi przepisami lub metodami na wprowadzenie nowości
do menu dziecka, pisząc w zakładce dieta lub po prostu porozmawiać
odwiedzając strefę ploteczki. Rodzicielstwo to temat, który Cię
interesuje? Fora dla mam skupiają osoby o podobnych zainteresowaniach.
Zajrzyj do nas, zdobywaj informację i wymieniaj się poglądami. Na Forum
dla mam możesz dzielić się wiedzą i wygrywać nagrody. Najbardziej aktywne
i pomocne mamy mają szansę na udział w comiesięcznych testach produktów
Canpol babies.