Duża różnica wieku między dziećmi

Każda różnica wieku między dziećmi ma swoje plusy i minusy. Nie da się uniknać pewnych barier. 

Mała różnica wieku jest opcją, że razem się będą bawić ale z drugiej strony być może będzie rywalizacja lub walka o zabawki.

Duża różnica wieku może być pomoc ze strony starszego rodzeństwa, mogą pomóc przypilnować, w jakiś sposób zabawić a z drugiej strony za chwilę jak będzie przeskok nastolatek i przedszkolak to już będzie znowu niedopuszczanie tego młodszego bo już inne zainteresowania itp.

Mam porównanie różnicy wieku między mną a bratem jest 7 lat. Teraz fajny kontakt itp ale jak był właśnie okres nastolatek itp to raczej kolorowo między nami nie było. Też może inaczej bo dziewczyna i chłopak.

Nie ma się co zastanawiać i przejmować co ma być to będzie. Najważniejsze, że obaj są zdrowi i dzieci to skarb dla każdego rodzica. Jakie będa relacje to wyjdzie w "praniu" i na pewno na przestrzeni lat będa się zmieniać.

Ewe zobaczysz jak starszy młodego będzie uczył grać w piłkę, chętnie też będzie się pewnie bawił samochodzikami. Ja pamiętam że bardzo lubiłam bawić się z siostrą bo bezkarnie można było Barbie powyciągać :D i nikt się nie śmiał że taka duża a lalkami się bawi :p

pewnym jest, że nudy nie będzie :D

Nudy na pewno nie będzie. 

zwłaszcza, że starszy syn taki kreatywny i pomysłowy... to we dwóch rozniosą chatę jak nic ;)

Ewe to super że drugi synek ja też tak bym chciała hehe . Oj może nie rozniosą , czasami mówią że drugie dziecko jest przeciwieństwem pierwszego :D na pewno się dogadają . 

Na pewno się dogadają, nie ma to jak rodzeństwo :D 

Przynajmniej dom będzie wesoły i pełen życia :)) 

Między mną a moim najmłodszym bratem jest 14 lat różnicy. Można powiedzieć, że chował się jak jedynak.

u nas tez jest różnie ale koniec konców to moją roczną córkę starsze rodzenstwo uwielbia,nosza ja bawia sie z nią choć czasami narzekają ze zabrała im mame

wyjdzie w praniu, choć mam nadzieję, że obejdzie się bez zazdrości starszego a z czasem mimo różnicy wieku złapią wspólny język

Na początku moze byc trudno bo noworodek wymaga duzej uwagi i trzeba uwazacz zeby starsze dziecko nie czulo sie odrzucone 

Ewe na kiedy masz termin? Wyjdzie w praniu jak to się mowi :D napewno na początku bedzie troszkę trudno ale wszystko się wyklaruje :) ja wiem ze pierwszy tydzień to bedzie trzeba uważać bo corka bedzie wszystko chciala przy małym robic i bedzie dzikowanie, ale też wiem ze jak dobrze to wszystko rozegramy, wytłumaczymy to przyzwyczai sie i juz bedzie normalnie a i jej tez sie trochę znudzi ta nadgorliwość. Najważniejsze to zeby nie czuła się odzucona :)

To dla takich mniejszych dzieci bardzo ważne żeby nie były odtrącone powinny być angażowane w pomoc i wychowanie co na pewno zaplusuje w późniejszej więzi między rodzeństwem 

U nas jest wesoło i to bardzo, ale oni są jak woda i ogień różni całkowicie. 

Darulka - "dzikowanie" to jest właśnie to czego się obawiam przy starszym synu :D bo to taki ciężki charakter ... zawsze chce robić rzeczy których mu nie wolno ze względu na wiek czy bezpieczenstwo, a tych które może i powinien - wiadomo, pełen sprzeciw ;) 

Termin mam na luty, więc juz teraz ogarniam sprawy na przyszłość, takie profilaktyczne,bilanse, przeglądy dentystyczne starszaka, ortopede, jakieś podstawowe wyniki badań, żeby mieć głowę spokojniejszą, że temat jest zadbany, a potem wiadomo, z czasem będzie ciężko. Do tego nawet zakupy dla starszaka na zapas - buty, kurtki na wiosnę etc :D zeby już w marcu nie marnować na to cennego czasu. Myślę że w styczniu jak zdrowie pozwoli to wezmę się za gotowanie " na zapas" żeby pomrozić, powekować coś na te pierwsze tygodnie. Bo maluch będzie wymagał masę czasu,a własnie nie chcę żeby starszy syn czuł, że w jakimś sensie dla niego mamy tego czasu mniej, więc zamiast stać przy garach, znajdę chwilę na to by się znim pobawić, poczytać itd. 

Ewe o tak to mrożenie i gotowanie na zapas to bardzo rozsądne posunięcie z Twojej strony. Nie wiadomo jaki egzemplarz noworodka Ci się teraz trafi :p

Ewe super podejscie,ja teraz tez czasami jak zostaje to mroze na gorsze dni..ja miałam ten plus ze moje dzieciaki jak były niemowlaczkami to jadły i spały po 2-3 godziny wiec czas był...

pierwszy syn wisiał na cycu w dzien i w nocy, spał niewiele, najlepiej oczywiście na rekach, do tego miał mega kolki, więc bywało, że obiad jadłam wieczorem jak mąż wrócił z pracy i przejął rozkrzyczanego ufoludka, no ale mając juz teraz jednego dzieciaczka w domu, nie chciałabym takich sytuacji, dlatego - przezorny zawsze ubezpieczony ;)

Mi też zdarzalo się jeść obiad na wynos z dzieckiem przy piersi. Dlatego teraz też staram się zawsze mieć coś pomrozone na czarna godzinę :)