Dziadek mróz czy Święty Mikołaj

Jak byłam mała to rodzice miwili mi ze 6 grudnia i w wigilie przychodzi świety mikołaj a jak jezdziłam do babci to w wigilie przychodziła gwiazdeczka
Ale i tak u mnie w domu rodzinnym zostało ze przychodzi świety mikołaj 6 grudnia zostawia drobny prezent czyli słodycze a 24 grudnia praynosi wiekszy prezet czyli zabawki i tez chce tego nauczyc moją córke :smile::gift::santa:

Święty Mikołaj :slight_smile: chociaż jako dziecko mówili mi że gwiazdor :smiley: aktualnie w rodzinie są kilkuletnie dzieci więc kolację wigilijną zaczynamy u rodziców męża od rozpakowania prezentów bo inaczej nikt by nie zjadł :see_no_evil: jako dziecko musiałam czekać do pierwszej gwiazdki, super wspominam ten czas

U nas też zawsze prezenty są po kolacji, a dzieci wiedzą że muszą zjeść wtedy będzie Gwiazdor , u nas jakby miały być najpierw prezenty to by nic nie zjadły . Jednak dzieci trzeba nauczyć a nie , że robi co oni chcą

O tak to akurat racja najpierw jedzenie, później prezenty u nad też tak jest.

1 polubienie

Czy u Was też jest tradycja chowania prezentów? U mnie w domu rodzinnym zawsze mieliśmy prezenty pochowane w salonie w okolicach choinki czasami też się zdążyło, że w ogrodzie pod choinką coś było.

W wigilię? My mamy pod choinką. W Mikołajki pod poduszką.
Szukanie prezentów robimy na zajaczka :sweat_smile:

U mnie nie ma czegoś takiego. Prezenty leżą pod choinką. Na mikołaja ja osobiście prezentów nie robię ale dzieci zawsze dostają od ciotek i babć więc one przychodzą z prezentami i mówią że od Mikołaja co osobiście mnie strasznie denerwuje.

1 polubienie

U nas czy to w Mikołajki czy w Boże Narodzenie przychodzi Mikołaj :star_struck: z tym, że w Mikołajki z symbolicznym drobiazgiem a na Święta już “rozdaje,” taki większy prezent :grin:

U nas w wigilie są pod choinką a chowanie prezentów jest na zajaczka :slight_smile: a w mikołajki w bucie

Ja też chyba miałam ok 6 lat jak dowiedziałam się, że Mikołaj to jakiś przebrany chłop :joy: zdemaskowałam go po żółtym Matizie, którego zaparkował u nas pod domem. Ależ ja byłam wtedy rozczarowana :joy: rodzice próbowali coś tłumaczyć i ratować sytuację ale to już nie było to samo. Po przerwie świątecznej wróciłam do zerówki i wszystkim ogłosiłam, że Mikołaja nie ma, i że to jakiś obcy Pan :smile::smile:

No wiesz co jak mogłaś dzieciom powiedzieć że mikołaja nie ma trzeba było zostawić to dla siebie :rofl:

Ajj gdybyś Ty wtedy widziała moje rozczarowanie :joy: to chyba była moja pierwsza bezsenna noc, bo tak intensywnie myślałam :joy: nie mogłam pojąć jak to tak ten Mikołaj samochodem, a nie saniami ! Ale prezent przyjęłam oczywiście :joy::joy:

1 polubienie

U mnie tez zawsze prezenty są i byly po kolacji . Zawsze to taka kropeczka nad i . Najpierw oplatek , potem kolacja i prezenty .
Prezenty zawsze pod choinka lub byly podkladane w czasie gdy dzieci szukaly mikolaja na balkonie lub klatce schodowej , ewentualnie pierwszej gwiazdki .
I zawsze to dzieci czytaly i rozdawaly prezenty z pod choinki .

U bratowej mojego meza tez byl taki problem u ich synka , wiec dogadala sie ze swoim bratem , podpisala jego numrr w telefonie "swiety mikolaj " ustawila grafike pana z brodą i mial zadzwonic , gdy mlody bedzie w poblizu . Wiara szybko powrocila - ale nie na dlugo :joy:
Swoja droga jestem ciekawa tego chaosu w zerowce :joy: @MamaKins Ty buntowniku :joy:

Oj tak zerówka to był zdecydowanie czas mojego największego buntu ! Ile ja tam problemów mamie narobiłam :joy: to był pierwszy i ostatni raz jak była wyzywana na rozmowy, nigdy później już mi się to nie zdarzyło, wyszalałam się w zerówce na zapas i cała reszta moje edukacji przebiegała bez zakłóceń :sweat_smile::sweat_smile:

Kurna to w sumie zazdroszcze :joy: bo moim najwiekszym buntem w zerowce bylo to , ze powiedzialam pani , ze nie naucze sie wierszyka po niemiecku , bo nie rozumiem o co w nim chodzi :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth: ale za to pozniej troszke poszalalam :laughing: ale zazwyczaj tak , ze rodzice nie wiedzieli , bo mialam gadane i jakos udawalo sie uniknac problemow :see_no_evil:

Ja w zerówce wypuściłam pająka na salę :face_with_peeking_eye: byliśmy w lesie i zbieraliśmy dary jesieni i przynieśliśmy mech i z tego mchu wyszedł pająk i panie chciały go pokazać dzieciom, a że mi mama mówiła, że nie woli więzić zwierząt to go wzięłam i puściłam! Panika była jak nie wiem bo ten pająk to taki spory był :sweat_smile: nie wiem czy go znaleźli ale mi się wtedy oberwało :joy:

U nas zdecydowanie Mikołaj i zostawia pod choinką.
Gwiazdory i inne nigdy nie dotarły

@MamaKins Ooo to podobnie jak u nas , a skąd jesteście ? :smiling_face:
Fuuuuj, pająki mnie przerażają ja bym dostała zawału jakbyś u mnie w klasie go wypuściła

Świętokrzyskie :smiling_face:
Mnie od dziecka ciągnęło do pająków, nigdy się ich nie bałam :joy: zawsze brałam na ręce i chodziłam z nimi :smile: