U nas 6 grudnia zawsze przychodzi Mikołaj i zostawiał prezent w bucie, to były głównie słodycze ewentualnie jakiś naprawdę drobiazg typu skarpetki świąteczne czy kolorowanka. 24 grudnia prezenty już tak na bogato były od Gwiazdora, ale w otoczeniu wszyscy już u nas mówią, że 24 też przychodzi Mikołaj i tu mam wewnętrzny niepokój jak to dziecku logicznie poukładać, bo pamiętam, że jako dziecko sama miałam rozkminy, że po co dostaniemy prezenty 2x w grudniu, że wolałbym mieć to bardziej rozłożone w czasie
Aż mnie dreszcze przechodzą jak to czytam…
Do nas też przychodzi Mikołaj. Najpierw 6 grudnia zostawia coś symbolicznego, a później, w Wigilię, pojawia się z prezentami pod choinką. Zawsze staramy się budować tę magię świąt i Mikołaj jest jej ważną częścią ![]()
![]()
U nas tak samo , w buta lub w skarpetę słodycze zawsze zostawiamy . A 24 prezent konkretny ![]()
U nas w pracy jeszcze albo jak chodziłam na siłownię to też zawsze ktoś coś słodkiego w buta wrzucił ![]()
U mnie w Wielkopolsce i u męża w zachodniopomorskim przychodzi Święty Mikołaj ![]()
to mega miły gest ![]()
Oooojej tyle czekania
u mnie to odrazu wjazd na chatę i prezenty dzieciaki atakują:D
Ja jako dziecko tez nie moglam wysiedziec tej kolacji
caly czas ukradkiem patrzylam pod tą choinke i tak szybko jadlam byleby zaczac otwierac prezenty .
Taaak, nam też kazano zawsze czekać do kolacji, później “ładnie” zjeść bez marudzenia i dopiero można było otwierać prezenty
ileż to było czekania i jak się dłużyło!
od samego rana biegało się wokół choinki i podglądało co tam w tych paczkach jest ukryte, a może się uda coś podejrzeć przed czasem
![]()
Szantaż:d
U mnie w domu do syna w nocy Mikołaj przychodzi , robimy co roku akcje ślady Mikołaja z maki:D i już rano w piżamie jest szał pierwszych prezentów
Jak byłam mała taki przedszkolny wiek to pamiętam że też właśnie po nocy już były prezenty i od rana można było otwierać, bo przecież by się nie wytrzymało do wieczora
ale później jak byłam większa to już rodzice zmienili taktykę na to, że otwieranie dopiero po kolacji ![]()
ja mam tak do dzisiaj
u mnie w domu rodzinny prezenty zawsze się dawało na dzień dobry, a teraz u teściów zawsze jest tak, że najpierw kolacja, posiedzenie i dopiero odpakowywanie
przecież oko aż samo leci pod tą choinkę zerknąć coś tam jak tam ![]()
U nas z tego powodu zaczęło się pakowanie w papier zamiast w torby, bo trudniej wyśledzić co tam się kryje jak szczelnie jest zapakowane ![]()
Mikolaj. A od 1go grudnia juz 4 rok sa z nami elfy i rozrabiają
Ja uwielbiam pakować prezenty w pudła i papier. Zawsze wkładam coś do pudła dopiero owijam w pamier i wkładam też taki cieniutki papier do środka żeby było trudniej ![]()
![]()
Widziałam też że ludzie pakują np zegarek na prezent, ale robią takie opakowanie żeby wyglądało że to niby krzesło
albo jakieś kosmetyki a opakowanie sugeruje, że to np. taczka ![]()
Zawsze można też tak : ![]()
![]()
My tez zawsze podglądaliśmy
dlatego wzieli sie na sposob i wysylali nas szukac mikolaja i dopiero wtedy podkladali pod choinkę. Uczyli nas cierpliwosci
ludzie bez serca ![]()
Kiedys cioci zapakowaliśmy zmiotke i szufelke w pudelko bo rumbie💪
U nas, za czasów mojego dzieciństwa było jak u większości, że trzebabyło wysiedzieć na kolacji i potem góra prezentów. Obecnie odkąd jestem mamą i ciocią rano wkładamy pod choinkę prezenty od rodziców, dzieci pół dnia się bawią, cieszą, później mamy kolację i po kolacji jest mały spacer na dwór przed dom i w tym czasie ktoś podrzuca prezenty od cioci, wujka i dziadka i dzieci dalej mają atrakcję, rozkładamy radość w czasie. ![]()
P.s. w ogóle macie jakieś patenty na wielu Mikołajów/Gwiazdorów? Już tłumaczę o co chodzi, moje dzieci dostają prezenty pod choinkę od 7 rodzin, w 3 domach (wcześniej jeszcze przecież jest 6 grudnia i wtedy też są paczuszki). Jeszcze są małe i radzimy sobie z ilością prezentów bo podpowiadamy zawsze coś praktycznego, ale przyjedzie dzień, że pomysły się skończą, a dziecko w końcu zapyta dlaczego dostało prezenty 7 razy, a Mikołaj/Gwiazdor jest jednen?! Próbowałam podpowiedzieć żeby zrobić zrzutkę i kupić coś konkretnego, ale jest średni odzew. Rozmawiałam też o tym z koleżanką i ma fajny patent dla 9 latki, zamiast prezentów pod choinkę oraz na urodizny chrzestna płaci za pół roku nauki na pianinie, a chrzestny za drugie pół.
