Dziecko w sklepie a awantura

Drogie Mamy ,
Jak Wam udaje się opanować emocje dziecka w sklepie?
Jak reagujecie na to kiedy maluch chce zabrać zabawke a nie planujecie jej kupić ? Jakie emocje są w Was wtedy ?
Powiem Wam, że dziś miałam drugą taką akcję /1sza mc temu w Smyku/ wcześniej byłyśmy piętro niżej bo byl SW Mikołaj z elfami to ładnie siedziała nawet obok niego, na bawialni też , na początku od wejścia do sklepu dotykanie każdej zabawki - okej /ja kupowałam modelinę do niej / a pod koniec jak trzeba było wychodzić to dramat , wracała spowrotem tam, ja purpurowa pod pachą z miną Rambo bo wózka już nie brałam przez całą galerię ją nioslam , rzucała się na podłodze, w duchu miałam myśli takie, że wolę ich tu nie pisać :exploding_head::exploding_head::rage::rage: w samochodzie się dalej darła , bez czapki i bez kurtki, kopała w drzwi…
dalej jestem czerowna a od godziny jestem juz w domu .

A w jakim wieku jest Twoja córka. My dzisiaj byliśmy w Lidlu z babcią i co syn wskazał na zabawkę to babcia do wózka, a ja wyjmowalam. Trochę się burzył ale poszliśmy po lody. To już do samego domu było zechce lisa, więc 100 razy powiedziałam że w domu. Syn ma prawie 2 lata. Więc bez awantur na razie, tylko że 100 razy to samo mowi. A zapowiedziałam że koniec nowych zabawek, to zobaczymy jak dalej będzie

wiesz co też jej mówię że tego nie tego nie, np w Smyku tata kupił jej lokomotywę z torami ok że to juz bedzie na Mikojala , ale ona wynalazla jednorożca 3 razy większego od siebie i chce go to tatuś jej powiedział że jest za duzy i wzięła mniejszego , fakt że śpi z nim i jest aktualnie ulubionym pluszakiem ale przy kasie też zobaczyłam jakieś breloki i w ryk bo nie dostała tych breloków , też obsmarkana na rękach wychodziła :roll_eyes::roll_eyes:
Do sklepów musze ja zabierać żeby wiedziała co i jak. Byla młodsza to po lidlu jeździła w wozku , ale też z półek ściągała i powtarzałam tego nie tego nie… idzie jej 27 miesiac, a od dłuższego czasu wyjście z nią do sklepu to już mnie żołądek boli.

U mnie jeszcze na szczęście to nie ten etap, bo syn ma 7 miesięcy :sweat_smile:
Ale powiem Wam, że odkąd jestem mamą zupełnie inaczej reaguję na takie płaczące w sklepie dzieci. Wcześniej od razu myślałam “Boże, dlaczego ta matka nie jest w stanie nad nim zapanować? Efekty bezstresowego wychowania itp.”. A odkąd sama jestem mamą uśmiecham się do tych kobiet i po prostu łączę się w bólu, bo wiem że często jest ciężko i nie mamy na to wpływu…

Synek ma 25 miesięcy. Odkąd chodzi na nozkach po sklepie to staramy się go zajac - to pchaniem wózka, to wkładaniem zakupów. Czasem jak sobie cos upatrzy to chwilowa afera, ale udaje się go raczej szybko uspokoić.
Ale Synek z Nami wszedzie jezdzil jak trzeba bylo cokolwiek zalatwić czy zakupy w galerii zrobic. Takze też przyzywvzajony troche do sklepow. Nie mielismy nigdy go z kim zostawic.

Ja mam to samo, jestem o wiele bardziej wyrozumiała i nie kręcę oczami a w myślach nie mam takiego : “oh, ale niewychowane dziecko” :sweat_smile: tak samo jak inaczej patrzę na kobiety w ciąży i bardziej zwracam na nie uwagę :grinning:

@MamaSloneczka co do samego pytania nie pomogę, ale kiedyś widziałam taki filmik, że jak dziecko płakało i było rozgoryczone, tupało nogami i kładło się na podłogę to mama bez skrępowania kładła się obok :grinning: i nagle było bez krzyku :grinning: jednak nie wiem na ile to działa i nie wiem czy którakolwiek ma tyle odwagi :sweat_smile:

Ja zawsze przed zakupami umawiam się z córką, że ma chodzić ze mną za rączkę, że nie będzie zabierać wszystkiego z półek, tylko to co jej powiem że pakujemy do koszyka. Wiadomo, że dziecięca ciekawość wygrywa ale często udaje nam się zrobić zakupy w spokoju. Najlepiej kiedy chciała siedzieć w wózku ale już jest na tyle duża że ona chce robić zakupy. Jeszcze często ustalamy że weźmie sobie jakąś jedna rzecz (musik, bob snail albo jakaś drobną pierdólke- chociaż jedzenie wygrywa). Jak coś wybierze, a później chce kolejne rzeczy to mówię że moze sobie wymienić ale była umowa na jedną rzecz. Ogolnie to jedno z moich haseł na zakupach to "mamy takie w domu":sweat_smile: Wiem że są “cięższe” dzieci bo mamy taki egzemplarz w rodzinie dlatego wiem że moja jest grzeczna :see_no_evil: dzisiaj przegrałam sama ze sobą bo weszliśmy do action po pudełko na klocki i dałam się namówić na dwa razy droższe z Elsą:rofl:

Ja ogólnie nie daje się wytrącić z równowagi i nie ustępuje bo wiadomo raz pokażesz słabość to te małe istoty na twardym dysku to zapiszą że się uda .nie jestem typem matki żeby krzyczeć , szantażować o to to nie . Ja staram się przed wejściem do sklepu ustalić zasady że np może wybrać jedną małą rzecz , albo że dzisiaj nie kupujemy nic dodatkowego .
Teraz przed świętami zawsze mówię „ oooooj nie możemy kupić kolejnej zabawki bo elfy to wsyztsko widzą, mama ci kupi a one pomyślą że ty już dostałeś swój prezent i powiedzą mikołajowi że nie musi do naszego domu przychodzić „ DZIAŁA :rofl:

Raz jak wpadł w taką histerię o pierdołe to postanowiłam załatwić go jego własną bronią i zaczęłam się zachowywać tak samo jak on . Czy wyglądałam na psychiczną ? Być może :sweat_smile: ale mam to w nosie , chciałam żeby zobaczył jak to z boku wygląda . I nie wiem jak jest u was ale nic mnie tak nie wkurza jak te baby w sklepie „ ooo chyba pójdziesz ze mną jak nie słuchasz mamy „

Wtedy to ja dostaję białej gorączki !

Mój syn jak RAZ położył się na podłodze i zaczal
Awanturę to usiadlam na podlodze obok niego :sweat_smile: zrobił dziwną mine i wstal :rofl:

Ale ogolnie przed wejsciem do sklepu przypominam zasady jak należy sie zachowywać itp. Jeśli nie dostosuje się do zasad oczywiscie zwracam uwagę, jeśli dalej sie tak zachowuje to po prostu wychodzimy ze sklepu, nie kontynuujemy zakupów.

2 polubienia

My temat zakupów mamy wyćwiczony do perfekcji. Starszak (3,5 roku) uwielbia zakupy i na różnych zakupach towarzyszy mi od maleńkości. U nas jest zasada, że jak jedziemy po zakupy spożywcze córka może kupić 1 rzecz, czy to musik, sok, owoc, jogurt, słodycz, książka zawsze konsekwentnie może sama włożyć 1 rzecz dla siebie, tak było od początku i granicy nie przesuwamy. Nawet jak jedzie z kimś z rodziny wie, że nie ma szans i nawet nie próbuje naciągać, bo wiecej nie puscimy jej na zakupy. Kiedy wchodzimy do alejki z zabawkami albo jesteśmy w jakimś Rossmanie, Pepco czy czymś podobnym, wcześniej z nią rozmawiam po co tam idziemy, czego będziemy szukać, ona zawsze dostaje zadanie że musi coś znaleźć, albo trzymać i cały czas z nią rozmawiam na różne tematy przez to, że ma misję nie bardzo ma czas na aferki. Na zakupy nie zabieram jej jak jest zmęczona lub głodna. Jeśli chodzi o grubsze tematy typu zabawki to córeczka stanie sobie i ogląda je w sklepie, rozmawiamy czy na pewno potrzebujemy tej rzeczy bo mamy już coś podobnego, gdzie byśmy znaleźli dla niej misce itp. czasem sama odpuszcza, a jak mocno debatuje to robimy zdjęcie w telefonie i tak zbieramy pomysły na prezenty na urodzinki, pod choinkę…
Oczywiście zdarzają się kryzysy, ale rzadko wtedy tłumacze jej dużo i korzystam z różnych argumentów, mówię że możemy pojechać do domu po jej pieniążki, że zobaczymy czy można to kupić przez internet (wtedy będzie mogła sama odebrać paczkę z paczkomatu) :blush:
Dodam, że moja córka jest z tych bardzo upartych i silnych charakterów, szybko się odpala i ciężko ją późnej wyciszyć, ale naprawdę temat zakupów już od kilkumiesięcznego bobo zaczynaliśmy oswajać i się opłaciło

Ogólnie ja idąc do sklepu mówię że nie kupujemy żadnej zabawki bo mamy w domu. Nawet z tydzień temu w szoku byłam bo mały doszedł w Biedronce do kosza z zabawkami i powiedział że tylko poogląda i Faktycznie tak było pooglądam i tyle. O teraz tak robię że oglądamy a nie kupujemy. Więc puki co z nim problemu nie mam. Twoja ma nieco ponad dwa latka więc może jakiś bunt przechodzi. Pamiętam jak raz córka mając też jakoś 2-3 lata rzucała się na siebie bo ona chce i już. Wiem że ludzie dziwnie patrzą ale trudno. Nie można się ugiąć :face_with_diagonal_mouth::face_with_diagonal_mouth: co kolwiek to oznacza. Jej przejdzie w końcu ale na następny raz będzie wiedziała że jej to nic nie da. Wiesz szlag cię trafia i miała byś ochotę zostawić dziecko w sklepie o wyjść no ale tak się niestety nie da. Trzeba tłumaczyć przed wyjściem że nie kupujemy zabawek a w sklepie być nie ugiętym i tyle. Ja np zawsze mówię że kupimy bułeczkę albo jogurcik co tam chce ale z rzeczy do jedzenia. Ostatnio pytał czy kupimy pomarańcze wiec mówię proszę bardzo ile chcesz tyle kupimy. Może coś w zamian zabawki załatwi sprawę. Próbuj

Uwielbiam grudzień bo można bezkarnie szantażować dziecko elfami, Mikołajem, gwiazdką i prezentami pod choinką :rofl::rofl::rofl:

Matko miałam raz taką akcję szłam akurat z małym przez biedronkę i jakieś dziecko się darlo w nieboglosy bo chciało zabawkę, mama wychodziła z siebie ale starała się jakoś ogarnąć sytuację całą spocona z płaczącym dzieckiem o nagle podchodzi jakąś babcia i mówi do tego chłopca , ojjjjjj ja to cię chyba zabiorę bo jesteś taki niegrzeczny, na co ja do niej mówię bo już nie wytrzymałam , a pytał ktoś panią o coś, takim gadaniem pani tylko dziecko straszy a nie pomaga w sytuacji, i do tego chłopca mówię , nikt cię nie zabierze nie bój się mama na pewno na to nie pozwoli, pomijając Fakt że dziecko było w ciężkim szoku :rofl::rofl: mama mi podziękowała że tej babie odpowiedziałam bo ona już naprawdę siły nie miała. Ta baba miała taki wzrok jak by mnie zabić chciała. Ja jakoś w ogóle nie lubię jak starsze osoby zaczepiają dzieci nie ważne w jakiej sytuacji

Ja tak samo! W ciąży w sumie o wiele więcej życzliwości spotkało mnie ze strony mężczyzn niż kobiet, dlatego jak tylko widzę jakąś ciężarną to przepuszczam ją w kolejce.

Mi jeśli syn zrobi taką awanturę , to staram się na spokojnie z nim rozmawiać zakończyć temat , a dopiero w domu wracam do tematu i tłumaczę co zrobił źle i dlaczego było tak a nie inaczej

Ja tez widzialam filmik na ktorym dziewczynka doslownie wyje , placze , tupie nogami . Obok siedzi mama a kawalek dalej kobieta , ktora patrzy na nie oceniajaco , jakby tez myslala , ze ta mama jest najgirsza na swiecie , bo dziecko placze a ona jest niewzruszona . Na co matka reaguje i mowi “jak pani chce to niech pani jej kupi te kolczyki - ma takie same w domu , ale ona chce je teraz i natychmiast ,bo wlasnie sobie o nich przypomniala”
Kiedys tez bym myslala , ze sobie rodzice z dzieckiem nie radzą , ale po moich bratanicach widzialam , ze tez mialy taki etap w zyciu i to poprostu rozwój… jesli jakies dziecko ominie ten etap to super ale prawda jesy taka , ze takie historie czekaja 90% rodzicow i trzeba sie z tym pogodzic . Jedna z moich bratanic rzucala sie na podłogę, moja bratowa wtedy szla dalej , nie reagowala . Jak zobaczyla ten brak przejecia sytuacja to wstawala i szybko biegla za mamą (nie wiem czy tak polecalby psycholog ale w tamtym przypadku dzialalo)

1 polubienie

Moja córka kiedyś też najchetniej wszytko by chciała. Ja poprostu starałam się nie zwracać na jej krzyki uwagi jak coś wrzuciła mi do koszyka wyciągałam poprostu i odkładałam, tłumaczyłam że nie możemy tego kupić bo jie mamy tyle pieniążków

Dopóki sami nie będziemy w danej sytuacji albo sami czegoś nie przeżyjemy to nie zrozumiemy, już kilka razy się o tym przekonałam i dopiero wtedy zrozumiałam co przechodzą inni. Tak samo jak z dziećmi, jedno jest bardzo spokojne, grzeczne, ułożone i wtedy Dziwisz się innym mamom, że jak to ich dzieci mogą tak rozrabiać, a porem przy drugim dziecku okazuje się, że sama masz takiego małego rozrabiakę co wszędzie wejdzie, wszystko ściągnie i ucieka na spacerze i nagle rozumiesz absolutnie każdą mamę, która mówila, że jest zmęczona i macierzyństwo ją przerasta :face_with_peeking_eye:

Dokładnie! Jaka ja mądra bylam pamietam dopoki nie urodzilam swojego syna :rofl: a jeszcze te starsze babeczki to porażka. Pamietam jak prawie sie poplakalam bo szly staraze Panie i jedna do drugiej „co za czasy, dzieci rodza dzieci i sobienie potrafia z nimi dac rady” - mam 30 lat w grudniu :face_with_peeking_eye: jak zawszze jestem wygadana to nagle zapomnialam jezyka i spuscilam tylko glowe obok mojego w tej chwili „diabelka” ktory okropnie zachowywal sie w sklepie i mialam ochote zapasc sie pod ziemie :face_with_hand_over_mouth:

Z takich dzikich scen pamietam jedna.
Moja Tocha miala 2+ bylysmy w Auchanie i chciala kroliczka PamperPets… Bylam w szoku bo zrobila taka scene wlaczajac w to kopanie, piski i inne przyjemnosci.Kiedy ogarnelam, ze tlumaczenie nic nie pomoze wyprowadzilam ja ze sklepu. Oczywiscie te wszystkie spojrzenia byly bardziej dobijajace niz to moje rozhisteryzowane dziecko.
Usiadlam z nia na najblizszej lawce i ja przytulalam. Nie wiem kto bardziej tego potrzebowal ona czy ja, ale jak juz sie uspokoila to wytlumqczylam jej, ze nie kupimy zadnej zabawki bo nie ma jej na liscie a ja nie mam dodatkowych pieniazkow.
Wiem, ze sama zgotowalam sobie ten los, bo zawsze jak byla ze mna na zakupch to jej cos bralam a to zabaweczka, a to ubranko a to cos do rysowania.
Od tego czasu przed wyjsciem do sklepu mowie
Jej ze zabawek nie kupujemy, jak chce cos innego to musimy to wpisac na liste o ile wydatek jest zasadny. Jak chce jakas zabawke to bierze swoje pieniazki i sama za nia placi o ile ja stac :joy::joy::joy:
Teraz jak wchodzimy do sklepu z zabawkami, oglada, czasem prosi zeby zrobic zdjecie i zbiera $$$. Ale jak juz ma zaplacic ze “swoich” to juz nie jest jej tak potrzebna.
@MamaSloneczka takze duuuuuzo wytrwalosci :heart::heart::heart::heart: i nie poddawaj sie​:heart: Efekty nie przyjda odrazu, ale tylko konsekwentnym zachowaniem jestes w stanie zapanowac nad ta sytuacja.

Bo to jest fajne i miłe kupować coś dla dziecka, z czego się cieszy i się będzie tym bawił. Tylko dzieci w pewnym momencie to milon tych rzeczy chcą. Jeszcze niedawno mój syn tylko oglądał, bawił się w sklepie i nic nie chcial zabierać :smile: super, że opracowałyscie swój sposób na zakupy