Nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić takiej straty……strasznie ciężki temat. Ale dziewczyny mają rację że najlepiej będzie coś ugotować bo na pewno nie mają do tego głowy.
Na cmentarz kupiła bym tylko białą różyczkę.
Hmmm tak wspomniała mi się rozmowa sylwestrowa… czy to ta dziewczyna która fajerwerki przyszła puszczać pod Waszym domem a Ty nie chciałas przez wzgląd na synka ?
Pomysł żebyś zabrała jej córkę do Was jest bardzo dobry. Z pewność dziewczynka spędzi miło czas i dobrze , że trochę się wyrwie z domu…
Tak to ta właśnie. Wkurzyli mnie wtedy strasznie i pisałam że za rok będę pod ich domem puszczać. Ajjj no i teraz już wiesz nerwy minęły. Oni też są trochę po przejściach nie mają tutaj nikogo w zasadzie.
Tak myślę że pójdę nie będzie to miłe ale cóż czasami takie jest życie i nie bardzo mamy na to wpływ a jeśli moja obecność ma jej choć w jakimś stopniu pomóc to tam będę.
Tak zrobie
Nie potrafie sobie nawet wyobrazić takiej straty…
strasznie trudny temat… ![]()
No tak tym bardziej że ona się bardzo fajnie bawi z moim małym. Jej mąż jest w domu i powiedzmy że ,jakoś, to znosi ale mimo wszystko mała musi patrzeć na mamę która sama nie wie co ma robić. Będzie jej fajnie myślę wyrwać się z domu. A 6 latka już dużo rozumie ale jeszcze nie wszystko
6 latka już praktycznie wszystko rozumie , nam się wydaje , że dzieci nie są aż tak świadome a naprawdę są. Moja córka miała 7 lat jak nas to spotkało i wszystko doskonale rozumiała. Wiedziała co się stało , co teraz będzie itd. Te dzieci rozumieją wiele , ale też na codzień aż tak się na to nie zwraca uwagi
Niestety , bardzo ciężkie chwile przed nimi i współczuję całej rodzinie. Czas nie leczy ran , ale muszą się nauczyć żyć z tym co się wydarzyło. Przychodzi codzienność , rutyna….
Ważne , że mają jeszcze starsze dzieci i cel w życiu
Tak to jest właśnie ważne że mają dzieci i jakoś trzeba się pozbierać bo trzeba do szkoły zawieść itp. Jakby nie mają wyjścia muszą coś robić dla tych starszych dzieci i może to jest dobre. Wiadomo że dzieci wiedzą co się dzieje bo na pewno jej powiedzieli. Ale taka odskocznia u ciotki jej dobrze zrobi myślę. @MojeM1 niestety ty wiesz co to znaczy a ja sobie tego nawet nie wyobrażam co matka musi czuć. Tak czas nie leczy raz ale może troszkę choć je zabliźnia. Jest to bardzo przykre ale trzeba żyć dalej.
@Karcia twoja koleżanka ma „szczęście” bo jesteś gotowa jej pomóc a to teraz jest bardzo ważne. Trzymam za ciebie kciuki żebyś się jakoś trzymała w dzień ceremonii….
A dziewczynka będzie przeszczęśliwa
moja córka to od razu by poleciała i najlepiej na kilka dni została
taka powsinoga
Tak jestem gotowanej pomóc nie wiem jeszcze jak ale chyba najważniejsze właśnie że jestem gotowa. Co by nie było mogę nawet iść i ryczeć razem z nią o ile choć trochę jej to ulży w bólu
. Jutro do nich napiszę i wezmę mała do siebie. Jakoś to wytrzymam ona też musi więc będę tam razem z nią
O jejku, ale okropne. Bardzo jej współczuję, to jest niewyobrażalne co przeżyli Ci rodzice. Może wystarczy żebyś kupiła jedna albo parę bialych róż?
Tak zrobię. Myślę że jedna symbolicznie wystarczy.
Bardzo smutna i przykra sytuacja! Ja myślę, że tak jak dziewczyny już napisały - biała różyczka ze wstążeczką będzie jak najbardziej ok, co do pisania - myślę, że takie zwykłe “jestem dla Ciebie, jeżeli będziesz potrzebowała się wypłakać, pogadać to jestem” - będzie naprawdę wystarczające
Stracilam ciaze na wczesniejszym etapie, ale wciaz to we mnie jest. Jesli moge cos poradzic to pare dni po pogrzebie odwiedz ja. Moze z ciastem, pizza czymkolwiek. Nie spodziewaj sie ze ona do Ciebie zadzwoni bo na bank nie bedzie chciala tego zrobic. Pierwsza rozmowa bedzie niezreczna dla Ciebie wiec przyszykuj sobie liste absurdalnych tematow, a jesli kolezanka sama zacznie temat straty po prostu badz ![]()
Co do pogrzebu; jak sie ogarnelam i powiedzialam corce ze nie bedzie bobasa to puscilysmy balonik do nieba dla bobasa, ktory wrocil do dziadka. Moze balon zamiast kwiatow?
Najwazniejsze dobrze ze ma w Tobie wsparcie i to sie liczy.
Duuuuzo sily dla Ciebie.
Dokładnie czasem nawet sama obecność bez słów jest ważna.
Pamiętam jak powiesił się mojej przyjaciółki brat. Ja po prostu byłam z nią i milczałam. I tak czasem świadomie lub nieświadomie ludzie zadają głupie i bolesne pytania.
Dziękuję za radę. Napewno ją odwiedzę. Też myślałam o baloniku ale nie wiem czy na tym mrozie to się utrzyma. To zawsze będzie w człowieku siedzieć. Mnie jako obcej w sumie osobie jest bardzo przykro a co dopiero jej.
Tak czasami ludzie nie mają wyczucia albo nie zdają sobie sprawy że mogą kogoś urazić pytaniem ,jak tam?, albo ,jak się czujesz?, no wiadomo że czuje się źle to jest normalne.
@Karcia mega współczuję sytuacji, tak jak piszesz myślę że dobrze zrobią idąc i wspierając ja gestem obecnością to będzie dla niej na prawdę wiele znaczyć. Ja nie kupowalabym żadnych aniołków misiów itp. twój pomysł by wziąć róże będzie okej. Pomysł z zaproszeniem ich córki bardzo dobry to ich trochę odciąży i będą mieli taką chwilę na smutek dla siebie. Jeśli jej napisałaś że jesteś to czekaj moze będzie potrzebowała rozmowy a może chce to sama ze sobą przejść. Ważne że chcesz ją wspierać w tym trudnym momencie.
No dokładnie my wtedy byliśmy w gimnazjum, a słyszałam jak ktoś zadał pytanie: czemu się powiesił… oczywiście od razu postawiłam tą osobę do pionu.
