no ja własnie tez uważałam że specjalne wybudzanie dziecka do nocego odbicia jest bez sensu, jak spały to odkładałam do łożeczka
Również uważam ze to nie potrzebne
Ja karmie naturalnie i nigdy małego w nocy nie brałam do odbicia
Mojemu dziecku zazwyczaj odbijalo się odrazu po podniesieniu do góry aczkolwiek nie za każdym razem. Trzymałam małą krótko i jak spała to kladlam do łóżeczka. Nie nosiłam długo na rękach po każdym karmieniu.
w nocy mozna połozyc na bok i jak ma sie odbic to sie odbije,,,a czesto miałam tak że przed kolejnym karmieniem jak podnosiłam dziecko to wtedy odbijała
Moje dziecko nigdy nie odbijało po karmieniu zawsze to było przy podniesieniu do kolejnego karmienia
Mój synek z kolei odbijał sporadycznie. Jednak przy karmieniu piersią podobno dziecko nie musi odbić jak nie ma potrzeby. Oczywiście przy butelce trzeba poczekać aż dziecko odbije,
Moją zawsze odbijam po jedzeniu, oprócz jedzenia nocnego. W nocy często zasypia mi podczas jedzenia i odkładam ją do łóżeczka, ale za to jak rano ją podnoszę to pierwsze co to się jej odbija. Karmimy się piersią.
Mój syn nie zawsze odbija zdarza się że mogę go trzymać godzinę po karmieniu i tak nie odbije .
ale mam kolezanki które w ncoy co 2h karmią odbijają przebierają ja bym potem chodziła jak zombie
Moja foreczka będąc na piersi to też w nocy budziła się co 2godziny ja potrafiłam 6 razy w nocy wstawać
u mnie synek nie zawsze odbijał
Moja corka tez nie zawsze odbijała
MamaRoza ja tak funkcjonowalam przez pierwsze miesiace, bo refluks itd.. az w koncu przestalam az tak sie przejmowac i naprawde wszystko było ok, dziecko sie wysypialo, ja bylam tez w lepszej kondycji. Jednak mamy bardzo sie stresuja, szczegolnie wtedy kiedy jest to ich pierwsze dzieciatko. Myślę, że w moim przypadku przy drugim dziecku stres też będzie podobny.
Ja c niby dużo wiem o dzieciach bo moje siostry mają dzieci i jestem z nimi w naprawdę bliskim kontakcie ale właśnie co swoje to swoje i jednak człowiek trochę się stresuje czy wszystko jest dobrze
Mamaróza ja też sobie tego nie wyobrażam, i nie wiem jakbym funckjonowała, pewnie bym musiała, bo nie byłoby wyjścia, ale na szczęscie moja spi w nocy i nie ma takiego problemu.
To prawda, że jeśli dotyczy to swojego dziecka to inaczej się do tego podchodzi.
Dlatego nie raz jak np teeaz zdarzy sie gorszy dzieb mi jako mamie to powtarzam sobie ze tyle miesiący wyspania picia kawy czytania ksiazko oglądania seriali ze i tak wygralam życie :) i to przy dwójce
matka to jednak matka i musi decydować w różnych sytuacjach co robić
początku były ciężkie Czasami trzeba było się zastanowić pare razy czy podjęta decyzja jest słuszna ale z dnia na dzień jest łatwiej już bardziej rozumi się swoje dziecko
Tak niby wie się dużo o dzieciach, ale jak przyjdzie co do czego to jesteśmy bezradni I nie wiemy jak się zachować, każde dziecko jest inne