Indukcja, a preindukcja porodu - na czym polega i jakie stosuje się metody

Klaudiamam coś Ty to ja tam nic nie czułam nigdy, ale pamiętam że było sp tego co się może wydarzyc

Klaudiamama współczuję, tu trochę ulżyło w bólu a teraz skutki ulgi ponosisz do dziś 

To moze w moim przypadku coś poszło nie tak. Ja juz mialam czeste skurcze i ciężko było się nie wiercić. Pamiętam ze anesteziolozka byla nawet obużona ze nie potrafie się jie ruszac. Cos to mnie rzuciała w sylu "jak ja mam się wkluc jak pani sie wierci, chce pani zostać kaleką?" staramnie mnie to zdenerwowalo bo ja nie mialam wplywu na to.. W koncu polozna mnie przytrzymała i wtedy sie wpiła.. Tego momentu akurat dobrze nie wspominam.. Ale chybs nie zaluje..  Dzieki temu chyba nie mam zadnej traumy i ogolnie caly poros teraz wspominam wzglwdnie dobrze. Ciesze sie ze moglam odpocząc. 

Ja chociaż miałam znieczulenie mam zke Wspomnienia. 

Ale myślę że mogłabym zostać mama po raz drugi tylko już bez pre i indukcji :D 

Wiadomo, kazdy ma inne doswiadczenia. Ja jestem swiadoma tego ze poszczescilo mi się pod wieloma względami i jak slycham innych historii to wlasnie zdaje sobie sprawe ze jestem szczęścuarą. 

Najważniejsze, ze to nie jetss bol ciągły, codzienny . Jednak jest to ulga podczas porodu i nie masz traumy

No wlansie, staram sie myslec o pozytywnych aspektach tego co mnie spotkało. Nie załuje mimo tego bolu 

To ja też jestem szczęściara. 3 porody i obeszlo się bez nacinania,  bez indukcji ani innych takich. Za każdym razem co jechałam to od razu na porodówkę ;) tylko przy pierwszym porodzie był strach i niewiadomo. I najdłużej to wszystko trwało 

I tak powinny wygladac porody a nie, ze niektore kobiety mają taką traume ze wiecej dzieci nie chcą mieć. Strasznie wspolczuje i docenia co doatalam od losu 

klaudia oj tak ból niemiłosierny ale miegająca córcia wszystko rekompensuje....mimo ze moje porody nie nalezały do cudownych

Oj tak nieraz kobiety przeżywają piekło podczas porodu i co najlepsze dzieje się tak przez osoby które nasz poród prowadzą

Oj tak dzieci rekompensuje ten ból.  Niestety Nati masz rację.  Ja jestem tak wdzięczna, że za każdym razem miałam cudne polozne , które mi pomagały i były wyrozumiałe 

Ja co prawda nie rodzilam naturalnie więc wypowiedzieć się nie mogę w tej kwestii. Ale fakt nie które kobiety to mają ciężkie porody później przeżycia z tym związane często traumy. Ja np jak musiałam rodzic martwe dziecko te skurcze, ból obkurczanie później macicy były dla mnie okropne nie dość że człowiek załamany to jeszcze taki ból i na koniec nie ma się tego szczęścia które by wynagrodziło ten każdy ból 

Pati bardzo przykro się to czyta. To straszne co cie spotkało 

To zależy od człowieka jedna jest milsza druga nie

Patijesli Cie to spotkało to bardzo mi przykro choć z tego co kojarzę trafiłaś dzieci na wczesnym etapie i nie wiem czy nie chciałaś napisać,że jak kobieta ma taką sytuację to dopiero jest trauma bo chyba o to chodziło? Tzn takie mam wnioski bo wyżej pisałaś,że nie rodziłam naturalnie

Bo poród, że będzie ciężki to raczej każdy ma świadomość i o tym się zapomina. A o poniżeniu przez personel nie, tego się nie spodziewa. Ja porodu tak się nie bałam, jak tego, na kogo trafię. Na szczęście i z naturalnego (do pewnego etapu)  i z cc mam super wspomnienia i strach przy kolejnym będzie, ale tylko o to jak się potoczy. Nie związany z traumą po pierwszym.

Pati, bardzo mi przykro. :(
 

rena_cz Ja myślę, że nie powinno tak być. Że boisz się bardziej tego, na jaki personel trafisz niż porodu. To powinna być ostatnia rzecz, o jaką kobieta powinna się martwić. Wiadomo, że ktoś jest bardziej miły, ktoś mniej, ale to nie o to chodzi, że ktoś krzywo spojrzy, czy się nie uśmiecha. Chodzi o to, że bezbronność kobiet w trakcie porodu jest przez personel wykorzystywana i posuwa się on do ich poniżania i wyśmiewania, a nawet przemocy fizycznej. Gdzieś czytałam, że personel nadal często traktuje kobiety rodzące jako osoby o ograniczonej poczytalności i sobie pozwala wobec nich za dużo. A nie powinnaś się bać, że trafi na ciebie, tylko skupić się na porodzie. Pewne standardy nie powinny być przekraczane.

Niestety to jest najgorsze, że musimy się obawiać na kogo się trafi podczas porodu . Ja już różne historie słyszałam i mam wrażenie, że podczas covid to wygląda gorzej . Często jesteśmy tam same i położne pozwalają sobie na złe zachowania bo tak naprawdę nie ma obok nas nikogo, kto by stanął w naszej obronie zrobił awanturę 

Mazia chodziło mi o siebie dwie ciążę straciłam w 1 trymestrze i kończyło się to po prostu jak obfity okres jedna ciążę straciłam w 2 trymestrze i nie wiem o czego to było zależne ciąża nie była wysoka jednak ból jaki towarzyszył był okropny, obkurczanie macicy, świadomość tego że dziecko nie żyje była najgorsza. ( dla jednych płód dla innych dziecko) na dodatek leżałam na sali z kobieta po poronieniu i musialam) ronic koło niej.