Chyba nie ma reguły który z kolei poród, ja stresuje się jak przy pierwszym a wiem że pod koniec ciąży będzie jeszcze większy stres
Trzeba mieć nadzieję że kolejny będzie łatwiejszy
Natinka, w pierwszej to chyba lepiej bo czlowiek nie wie co go czeka. Denerwuje się ale jescze nie jest swiadomy jak to wszytko się potoczy a w drugiej ciazy to chyba miliard sxenariuszy i mozliwosci sie nasuwa bo jauz mniej wiecej wiadono z czym to się je. Przynajmnoej tak mi sie wydaje
jasne stres jest przy każdym porodzie natomiast ja byłam za drugim razem razem bardziej świadoma i jasne balam się, ale wiedziałam czego wiedziałam co mnie czeka i jak to mniej więcej będzie wyglądało. Wszystko mnie mogło jeszcze zaskoczyć, ale już byłam spokojniejsza trochę
Jest stres ale zapewne nie taki jak przy pierwszym. No chyba że pierwszy się przeżyło dość nieciekawie to drugi może być podobny, to bym się stresowała
Ja wam powiem ze jakoś nie mam jakiegoś stresu przed porodem i nie wiem czego mogę się spodziewać jakoś od początku jestem nastawiona pozytywnie i czym bliżej porodu to się nie zmienia
Przy pierwszym porodzie wogole się nie stresowałam bo tak naprawdę nie widziałam co mnie czeka, więc czego tutaj się bać ale ogólnie poród był gorszy.
Drugi poród stres był chociaż jak się zaczął to już stres mi minął a skupiałam się na skurczach i oddechu i położna tak mnie zagadywała, że szybko ten czas zleciał i pojawił się maluszek.
W gronie znajomych nam dużo mam, które mają dwa lub więcej maluchów i z ich relacji wcale nie wynika, że drugi poród łatwiejszy. W sumie można by tak podzielić pół na pół
Ja właśnie przy pierwszym miałam największe obawy czy sobie poradzę i wgl. Najdłużej trwał. Nie wiedziałam co mnie czeka..
A przy drugim i trzecim porodzie już wszystko na spokojnie było
Natinka na kiedy masz termin? Ja się boję w pierwszej nie byłam nastawiona pozytywnie teraz wiem co mnie czeka mimo że miałam cesarkę to już wiem co mnie czeka, a jak bedzie poród naturalny to też strach bo nie znane.
Nati i bardzo dobre podejście miałam takie same w pierwszej ciąży pozytywne myślenie nie nastawiałam się na żaden poród żeby nie było później zawodu ale jak już szłam pod nóż to stres byl ogromny
Msti ja w pierwszej ciąży to zaczęłam się bać dosłownie przez porodem teraz było to samo. Najgorsze jest dla mnie to czekanie na koniec gdy już jesteś w terminie i nie wiesz kiedy nastąpi ten cudowny dzień,że malec będzie miał.zamiar opuscic wczasy u mamy w brzuszku
U Nas było to samo tylko że ja byłam aż 15 dni po terminie. Także byłam zdziwiona jak się okazało, że mam przejrzyste wody plodowe
Nati moim zdaniem pozytywne nastawienie to podstawa
Pozytywne nastawienie to bardzo duży sukces - przy obydwu porodach chciałam rodzić naturalnie i szczerze mówiąc nawet nie dopuszczałam myśli, że może skończyć się cesarką.
Mazia ja przy drugim porodzie miałam takie przeczycie, że w danym dniu urodzę, że jeszcze dzień przed pójściem do szpitala na szybko prasowałam, nawet firanki czyste powiesiłam, posprzątałam, zakupy zrobiłam itp a mąż mówi czy nie wariuje a ja na to, że nie bo jutro idę do szpitala i będe rodzić ale nawet nie skomentował tego tylko złapał się za głowę a jak nad ranem go obudziłam, że jedziemy do szpitala to myślał, że go wkręcam.
Madzia to nieźle,że takie przeczucie miałaś! Chociaż chaluoa ogarnekta i mąż nie miał coś robić jak byłaś w szpitalu hahha
Madzia "wicie gniazda" pełną parą u ciebie. Moj sprzątaczke zalatwil zeby ogarnela mieszkanie na moj powrot do donu ze szpitala. Czasem sobie mysle.. Z kim ja się zwązałam haha
Klaudiamama ooo super ! Taki chłop to skarb :)
Super to wymyślił:D
Klaudiamam haha no to jiz na bogato 😀
Mój sam posprzątał. Dziecko wywiozl do dziadków i ogarnął mieszkanie. Nawet okan umył,ale firan nie wyprał haha za dużo bym chciała
Hehe sam nie mógł posprzątać? Mój to nie pamiętam czy coś zrobił on tylko wróci z pracy to idzie spać wstanie o 17 pokręci się i o 21 idzie znowu także pożytku żadnego nie mam. Teraz mnie jeszcze wkurzył bo poszedł do pracy i nawet drzwi6nie zamknął a jak ktoś wejdzie no jego głupota nie zna granic
A to moj tak samo posparzatał wszystko ja wróciłam to było czysto, ubralismy razem choinkę bo wyszłam 23 grudnia miałam rodzic w styczniu i nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy mieliśmy w lodowce tylko masło na szczęście mamy dały nam jedzenie nikt nie myslal wtedy o zakupach mnie nie było ponad miesiąc w domu a moj zazwyczaj jadł na mieście