Wcale smoczki nie są złe. Troszkę nad wyraz zrobiła się nagonka na smoczki.
Naprawdę smoczki mogą uratować mamie głowę. Przysięgam, że ja się nabawiłam depresji. Mam bardzo dużą traumę przez karmienie piersią a było to związane z tym że córka dosłownie na mnie wisiała nie mogłam nawet pójść do toalety bo było wycie jakby obcierali ją ze skóry jak tylko próbowałam się odsunąć żeby tylko pójść do toalety. Przysięgam nikt nawet nie chciał zostać z nią na 10 minut. Bo się nie dało. Córka miała tak silny odruch ssania że aż uszami wychodziły jej mleko ale nie odpuszczała ssania piersi. Nigdy w życiu nie byłam tak zmęczona a mam porównanie jakby nie patrzeć mam drugie dziecko. Jak przez starszą. Znienawidziłam swój biust do tego stopnia że przez trzy lata nie pozwalałam mężowi się tam dotknąć. Bo od razu cała trauma i to wszystko do mnie wracało. Przysięgam to nie był płacz to było po prostu brzmiało jak kwilenie zarzynanego zwierzęcia
Chodzi o to że smoczki trzeba używać z głową, na przykład kiedy dziecko zaśnie wyciągać. I nie można podawać go zbyt długo. Bo może mieć negatywny wpływ na zgryz
3 polubienia
o matko, ale mnie teraz straumatyzowalas… dla mnie karmienie to największy strach, większy niż poród
masakra, w sumie nie myślałam w ten sposób
Nie chciałam, ale pokazuję swoją historię, gdzie sama nie przeczuwałam, że może być aż tak źle. Mój błąd, że kisiłam to w sobie długo zanim zaczęłam szczerze mówić o własnych doświadczeniach
Każdy ma inaczej. Ja z kolei karmię już 14 miesiąc i nie mam takich odczuć. Owszem na początku to mleko z drugiej piersi leci i jest to nie komfortowe bo czasem wszystko mokre i lepkie. Trzeba myśleć o odciąganiu co 3h bo są piersi jak bania nawet jak mały śpi, i był czas że mnie bolały sutki ale to wszystko trwa chwilę i potem jest dobrze. Dla mnie to bardzo ciekawe doświadczenie i duża satysfakcja że mi się udało. Ja nie miałam żadnych zatorów w piersiach akurat. Uważam że to jest coś pięknego móc dziecko karmić piersią, bo dajesz mu od początku najcenniejsze co masz.
Nie nastawiaj się źle. Tylko działaj w zgodzie ze sobą i z tym co czujesz. Ja połowy rzeczy nie wiedziałam o tym jak to wygląda i przeszłam to w nieświadomości dość lekko 


2 polubienia
Ja z kolei od samego początku nie wyobrażałam sobie karmić inaczej niż piersią jeśli będę miała pokarm. Uważam że nie dość że dla dziecka to najlepsze to też jest to wygodne - zawsze masz jedzenie przy sobie 
Oczywiście ma to minusy takie że dziecko często lubi ssać i jest się uwięzionym z takim małym “pasożytem” na cycku - w szpitalu bardzo płakałam że tak było bo nie miałam jak pójść siku a do tego wyrzut hormonów
oczywiście później też bywały chwilę że miałam dość że tylko siedzę i karmię, ale to mija. Z czasem dziecko chętniej robi też inne rzeczy i zaczyna na cycku po prostu jeść i tyle.
U nas smoczek póki co nie działa, bo mała sobie z nim nie radzi, ale zaczęła ssać palce też żeby się uspokoić na co jej pozwalam żeby nie brać jej na pierś takiej okropnie płaczącej bo potem się krztusi 
Dodatkowo jest to oszczędność pieniędzy (mam jest okropnie drogie) i jest po prostu łatwiej. Wczoraj mąż karmił córkę z butelki (z moim mlekiem) i miał problem ją utrzymać bo już zaczyna wszystkimi kończynami podczas jedzenia a jak ją karmię piersią to rękę która trzyma butelkę mam wolną. Jest to super wygodne żeby nauczyć dziecko jedzenia z butelki właśnie tak na potrzebę okazji wyjścia mamy z domu (nawet do kosmetyczki czy coś) ale lepiej mieć tam nadal swoje mleko niż kupne 
Usłyszałam też że znajomi mi współczują że karmię piersią bo zawsze muszę wtedy ja jej dawać i czasem co chwilę a jak ich dziecko jest na mm to jest “zaprogramowane” i co 3h ktokolwiek może zrobić i nakarmić. Ja z kolei się z tym bardzo nie zgadzam.
Tylko też jest sytuacja taka że dziecko które jest przyzwyczajone do picia mm zapewniam cię też się tak nie wierzga przy jedzeniu bo jest nauczone.
Moja starsza nie zaakceptowała nawet butli z moim mlekiem co było dla mnie bardzo ciężkie bo jak musiałam wylądować w szpitalu nikt nie mógł jej nakarmić bo ona się nie dawała I musiałaby pisać się na własne żądanie aby móc nakarmić dziecko. Co mnie jeszcze bardziej zaorało. Prawda mm jest drogie u nas jeszcze musimy je zagęszczać więc na około 3 tygodnie zapas to około 400 zł
Dokładnie, mój synek bardzo szybko przeszedł na karmienie z butelki, bo miał chyba jakieś 2 tygodnie. Przy butli w ogóle się nie kręci, nie wierci za to jak próbowałam przystawić go do piersi to wtedy się bardzo wiercił i denerwował, więc to kwestia przyzwyczajenia dziecka. Próby ponownego kp były jakoś po 2 tygodniach karmienia z butelki i później co jakiś czas robiłam próby
1 polubienie
Bo to znowu wszystko zależy od dziecka. Tu się zgadzam z @BeataSt że po pewnym czasie jak dziecko jest większe to jest to karmienie szybkie. Ja teraz w nocy karmie 10 min o mały idzie spać. W dzień też karmie tyle i zaraz leci do zabawek. Bo już umie skutecznie i szybko ściągać to mleko. Jest to też fajne bo niemusze mieć podgrzewacza jak gdzieś jadę bo mleko jest w odpowiedniej temperaturze i zawsze pod ręką. To fakt że człowiek jest uwiązany na początku zwłaszcza jak dziecko nie akceptuje butelki jak to miała @AnetteSo czy moja kosmetyczka. Ale w moim przypadku mały jadł naprzemiennie. Byłam poza domem to spokojnie jadł od męża moje mleko z butelki. Ja też zauważyłam u swojego jak na początku jak dokarmiam mm to faktycznie lepiej i dłużej spał bo dłużej to mleko trawił ale też wtedy pojawiły się kolki. Jak przestałam dokarmiać i przeszłam tylko na moje to automatycznie kolki ustały.
Jak się dziecko nauczy żeby umiało pić też z butelki to ja szczerze mówiąc nie widzę żadnych minusów z karmienia piersią 
U nas w końcu mały załapał picie z butelki, więc ja mogę wyjść z domu na dłużej niż 2h!

Dokładnie każde dziecko jest inne, ja mówię o swoich doświadczeniach i wiem, że to jedne z bardziej skrajnych doświadczeń. Niestety bardzo źle je wspominam stąd przy drugim od razu chciałam mm. Gdzie ile ja się nasłuchałam to moje
Ja bym bardzo chciał z piersi ale też z butelki , wtedy może jest pewność że to dzieciątko zjadło wystarczająco
no i nie tylko ja będę karmić ale i mąż 
U nas też, miałam na początku problemy z rokreceniem laktacji
i mały ładnie pił z butli, po jakiś dwóch tygodniach już był tylko na piersi, no i ostatnio chciałam żeby mąż go nakarmił i daliśmy mu butelkę i nie chciał, wypluwał
ale ostatecznie zmieniliśmy butelkę i załapał i już ładnie pije
Oj tak, dobranie butelki i smoczka do niej to jest klucz do sukcesu 
1 polubienie
Taaak wyzwanie dla nas matek ogromne !
Ja nie świadoma tego problemu na początku (bo w szpitalu bobas już przecież jadł z butelki) zostawiłam męża z małą trzy dni po powrocie ze szpitala na 2h a tu telefon że z tej butelki córka nie jest w stanie jeść 

dla mnie to też jest idealna opcja, że dziecko potrafi pić z butelki i ja mogę gdzieś wyjść albo tatuś w nocy wstaje do karmienia 
muszę się poedytować tylko kiedy zacząć tą butelkę wprowadzać
2 polubienia
Tak naprawdę relatywnie wcześnie. Bo właśnie ja przeoczyłam ten moment czekałam pół roku by podać i był dramat.
Sama nawet słyszałam że były sytuacje że dziecko na początku około drugiego miesiąca piło z butli i z piersi na zmianę później przez 3 miesiące a bo nie było potrzeby nie podawana była ta butla a potem dziecko nie chciało już brać butli
2 polubienia
W takim razie trzeba wdrożyć naprzemiennie takie podawanie 
No to może tu jest problem. Z tym timingiem bo mój od początku jadł mieszanie