Jak zabić nudę w ciąży :/

Oj tak takie zapasy to i mnie by się przydały. Mam nadzieję że mama i teściową będą mi służyć pomocą jak już urodzi się dzidziuś.

1 polubienie

Babcie zawsze są pierwszymi gośćmi jak się urodzi dzidziuś , jak tydzień temu byłam na porodówce to w odwiedziny przyjeżdżały wlasnie babcie :smile::smile:

O właśnie może czas ze znajomymi ? U mnie akurat żadna w ciąży nie była więc lipa bo pracowały

Utożsamiam się., bardzo bardzo sie utożsamiam z tym co napisałaś :grin:

Tak samo u mnie. Moje najbliższe już rodziły, a dodatkowo wyprowadzka poza miasto spowodowało, że nie odnalazlam sie w społeczności na tyle szybko, by towarzysko tu w wiosce spacerować

Moja także!! :grin: Chcieliśmy aby choć tydzień dali nam spokojnie zaadaptowac sie do nowej sytuacji. Niestety nazajutrz po wyjściu ze szpitala byli dziadkowie :grin:

Zapasów zbyt wielkich nie chce robić, po pierwsze bo nie mam na to miejsca, po drugie mąż dobrze gotuje, a po trzecie planujemy zamówić z lokalnego baru mlecznego pakiet obiadów na pierwszy tydzień lub dwa.

Jeżeli chodzi o babcie, nie planuje ich wpuszczać dopóki sami nie uznamy, że się zgraliśmy i sami ich nie zaprosimy. Niestety nie mamy najlepszych relacji i nie mam zamiaru uszczęśliwiać wszystkich dookoła poza sobą.

1 polubienie

Jeżeli chodzi o znajomych, to niestety nie mam ich zbyt wielu, jestem dosyć zamknięta w sobie osoba. A ta która mam, ma też swoje życie i logiczne, że nie ma czasu, żeby się ze mną co tydzień spotykać :blush:

Świetne rozwiązanie z tym barem mlecznym, z pewnością wyjdzie wam to na dobre, niż kombinować raz jedno taz drugie przy jedzeniu.
Co do dziadków, warto postawic granice. Ja bylam mało asertywna, bardziej mąż powinien ich ustawić, niz ja. Aaale jakoś to było.

Ta cecha charakteru bywa bardzo pomocna właśnie w takich sprawach jak potrzebujesz byc sama ze sobą. Wiele z Twoich bliskich z pewnością wygospodaruje czas by sie spotkać choćby na pol godziny. Abyś tego potrzebowała, to możliwości będą przeogromne

Haha zawsze lepiej jak są to dziadki niż ciekawska rodzinka która wydzwania i próbuje się wprosić zaraz po powrocie ze szpitala. A kobieta w połogu nie ma ochoty na spotkania z rodziną i znajomymi bo chce dojść do siebie.

1 polubienie

W tych czasach coraz częściej słyszę od znajomych że nie chcą dziecka , tłumacząc że nie mają cierpliwosci do nich . Ja nie wyobrażam sobie życia nie mając choćby jednego dziecka :smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts:

Fajnie, że dbacie o swoje granice i zdrowie psychiczne. To bardzo dobre podejście.
Zapasów możesz zrobić troszkę, uwierz, że bar mleczny, chociaż rozwiązanie bardzo fajne, to ten tydzień dwa, to tak naprawdę mało. Później zaczynają się kolki i inne dolegliwości, pierwsze skoki rozwojowe…moja koleżanka po porodzie była sama, jej mąż jest marynarzem i pracuje 6 tygodni na statku m, a 6 w domu. Wykupowała sobie dietę chyba do 4 miesiąca jej syna, bo nie dawała sobie rady, a jeszcze trafiło jej się bardzo wymagające maleństwo

Niestety nie mogę, bo nie mam na to miejsca :blush: Na szczęście ja przez pierwsze 6 tygodni będę miała męża w domu, a później na miejscu, więc wiem że on sobie z obiadami poradzi i nie muszę robić zapasów, a też nie lubię jeść czegoś na co nie mam akurat ochoty. Więc wolimy gotować, organizować posiłki na bieżąco.

Skoro tak lubicie i wiecie, że będzie możliwość to super :smiling_face:
Może zajmą Cię jakieś gry? Takie rozbudowane? Ewentualnie może zapisz się na jakiś język? Sport z tego co wyczytałam, to odpada, bo cisza jest zagrożona

Wygodne życie… Choć sprzeczności wiele. Cierpliwości brak do dzieci? :slight_smile: ja to czuje, ze przy córeczce nauczyłam sie cierpliwości :smiling_face_with_three_hearts:

O rety, piękna sprawa miec męża na caly czas połogu :hugs: po porodzie mój był ze mną niecałe dwa tygodnie:)

Ja mam to samo. Mogę mieć zły humor, na męża się denerwować a do syna ogrom cierpliwości. No nie zawsze wiadomo :crazy_face:
My jak wróciliśmy ze szpitala to na początku co drugi dzień jedliśmy pierogi z biedronki. I jak mieli po 2 tyg przyjechać teściowie to mówię żeby może coś teściowa nam ugotowała a ona że nie wie o co mi chodzi :smile:
Teraz pierogów nie będzie bo jednak syn też coś musi jeść :smile: a pierogów nie chce

Tak jest, do dziecka ma się ogrom cierpliwości… A mąż wystarczy ze o drobnostce zapomni, to już mnie roznosi :grin::grin: biedak​:hugs: takie dania jak pierogi z biedronki to cud techniki! :grinning: Ale tak jak mówisz, teraz już przy synku nieco różnorodnego jedzenia, żeby dopasować się do królewskiego podniebienia synka​:hugs::ok_hand:

Cierpliwosci, systematycznosci i multi tasking lvl hard :slight_smile:
A cos co mnie wzrusza przy dzieciach to ich zachwyt nad prostymi rzeczami, sytuacjami itd. I wtedy reflektuje sie, ze mam za duze oczekiwania od zycia i nie doceniam tego co mam :slight_smile: