Femka u nas podobnie. Dla dzieci córki zawsze jest czas i nowe zabawki. Moje dziecko ostatnio dostało miśka z Zakopanego porwanego i brudnego od babci ez metki i podobno takiego kupiła w klepie. Mieszka w centrum, a dziecko córki dwa rowerki aby nie musieli wozić do dziadków. Naszemu nie kupili bo my mamy kasę �
Ło matko, rozumiem używane zabawki ale czasem coś po prostu się nie nadaje do użytku już. Moja córka jest maleńka i wszystko gryzie. Non stop jest ze śliny. To co da się wyprac, to ok ale nie wiem czy zostawię to dla drugiego dziecka o ile będzie kiedyś. Wiecie higiena. Ale też słyszałam, że dziadkowie koleżanki lubią dawać książeczki tak potargane lub porysowane że nic nie widać z tekstem: no przecież i tak nie potrafi jeszcze czytać. Także mnie nic nie zdziwi.
Ewacia to super że mąż będzie szukał pracy na miejscu zawsze to jakaś pomoc nawet jak będzie wracał wieczorami to zawsze tą chwilę się dziećmi zajmie zebys ty mogła coś na spokojnie zrobić. Co do babć i dziadków nic mnie nie zdziwi znając moją teściową. Ostatnio się zapytała dlaczego dziecka nie stawiam na nóżki i jak nie będę tak robić to się chodzić nie nauczy haha więc grzecznie odpowiedziałam że najwyżej będzie wiecznie czworakowal
Ja bym się stresowała jadąc autobusem . Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez samochodu
Ja też nie wyobrażam sobie jazdy bez samochodu.. chociaż lubię jeździć autobusem ale nie z dziećmi..
Ja jezdze autem ale jak mam jechać z synkiem już 100km do szpitala to już jeżdżę autobusami bo autem tyle km jakoś się nie mogę odważyć a niestety mąż za granicą, a ja muszę sobie poradzić z duża torba , synkiem 5letnim i w 5mc jechać autobusem i dojść kawalake z przystanku do szpitala nie mam wyjścia i jeszcze muszę prosić siostrę która też ma swoich trójkę dzieci ale nie mam kogo żeby mi wzięła na dwa dni starszego synka i jeszcze z 5km odwiozła do szkoły , czego nie lubię ale niestety nie mam wyjścia. ;/
Ja również nie dałabym rady autobusem. Pilnowanie godziny, ewentualna przesiadka, bagaze.. Z samochodem człowiek jest bardziej niezależny.
No dokładnie. Jadąc do jakiegoś lekarza i w ogóle. Mi ciężko się zorganizować nawet jak mam auto. Często się spóźniam na przykład do lekarza bo ja sobie coś zaplanuję a później wychodzi jak wychodzi. Więc nie wyobrażam sobie co by było gdybym jeździła autobusem. Musiałabym chyba wychodzić dwie godziny wcześniej z domu
No ja autobusem nie pamiętam kiedy jechałam.. jednak człowiek przyzwyczaja się do auta. Teraz z dzieckiem to już wcześniej planuje gdzie zaparkuje, żeby było wygodnie wyjąć wózek, zapakować się itp.
To chyba zależy jaka jest komunikacja np. Miejska infrastruktura. Ja rozważam jazdę autobusem miejskim na basen z naszym bobasem. Starujemy za miesiąc i chyba zdecyduję się na mpk
Jasne masz rację. Wszystko zależy od miasta, połączeń. Niestety jak się mieszka poza miastem to będzie gorzej wiadomo. Ale i tak podziwiam ludzi ze sobie tak radzą albo tych, którzy nie mają samochodu. Teraz jednak człowiek sam się nauczył do tej wygody, marudzi że nie ma miejsc parkingowych i że musiał 200m przejść pieszo bo chciałby najlepiej wjechać do sklepu.. tak jest w wielu przypadkach. Ja osobiście lubię Kraków. Tam infrastruktura jest super. Nawet jeżdżąc tam autem się nie bałam a pracowałam tam kilka dobrych lat.
Oj tak dużo zależy faktycznie tak jak mowicei
Ja po lekarzach niestety jeżdżę czasem co tydzień i ma dotakowe zajęcia z synkiem bo jest po leczeniu neurochirurgii i onkologii i niestety wizyta u nas to praktycznie w każdej poradni i tak nam wychodzi raz na miesiąc ale w tedy jeżdżę autem jedynie jak jeżdżę na rezonans co 3mc z synkiem to jak mąż za granicą to nie niestety muszę jechać autem niedaleko przystanku i tam zostawiam na dwa dni auto i jadę autobusem 100km bo niestety autostrada się boje i nie mogę się odważyć pozatym jadąc z synkiem ok. 2godz nie wiem czy dałabym radę bo synek ciągle coś chce albo głodny,albo pić albo się mu nudzi, nie mam niestety wyjścia.
ja też sobie nie wyobrażam bez auta funkcjonować. Ale z drugiej strony Ewa się nie dziwię, że jak masz przynajmniej z dwie godziny drogi do jechania sama z dzieckiem to jednak jest wyzwanie. a tutaj masz spokojną głowę.
Annna w Krakowie uczyłam sie jeździć I zdawałam prawko :)
Ale obecnie boję się po Krk jeździć. A autostrada - to nie dla mnie. Mąż mnie motywuje bardzo bardzo także może kiedyś w końcu nastąpi jakiś dzień przełomowy
Teraz tak myślę, moim hobby jest to formu. Zawsze znajdę odpowiedź na pytania i porady miło się czyta. Więc mogę powiedzieć że mam hobby ;) dzięki, że jesteście ❤️
Gosiałek jak miło ;);)
To hobby ma chyba każda z nas która tu pisze i czyta hihihi;)
Ja znów lubię jeździć na autostradzie.
Taniec latino, hula hop, rower, spacer szybki z kijkami. Kiedyś karate kyokushin z 15 lat treningu, teraz zostało w moim sercu.
No i oczywiśćie czytanie, co jakiś czas sięgam po dobrą książkę:
https://stacja-ksiazka.com.pl/
I tutaj muszę polecić stronę, jest tutaj wiele dobrych polecanek :)
MamaEm moim też, ale przed dzieckiem. Teraz ostrożnie. I mąż się śmieje, że teraz grzecznie;)