Karmię sztucznie i jestem z tego dumna. Dlaczego?

No to super, ważne żeby był zdrowy. Moja córka od początku też dużo piła ale ona się szybko rozwija i już jest duża bo ma 3.5 miesiąca i nosi rozmiar 74 

Sama aż jestem w szoku, że taka zmiana! Ale to dobrze, martwiłam się brakiem apetytu, to już się nie martwię. Tylko jest teraz u mnie mama, to mam co chwilę teksty, że mam smoczek dać, wodę dać, żeby go oszukać (a się nie da!), albo najlepsze: albo mleko jest mało treściwe, albo mu robię za rzadkie! Daję Bebiko i przygotowuję według instrukcji producenta... Czyli jak nie je to źle, a jak je to też niedobrze :D

 

Anulka, to ładnie, super :) Mój to się urodził malutki, jak wychodziliśmy ze szpitala, to ciuszki 56 na nim dosłownie wisiały. Niedługo może zmienimy na 68 :)

Oj mamy takie są mieszkałam 3 tygodnie chyba po porodzie to myślałam że zwariuje po prostu, codziennie płakać mi się chciało. Normalnie miałam już wyrzuty ze jestem zła matka przez te wieczne dogadywanie moich rodziców. 

Teraz mieszkam u siebie i mam spokój radzę sobie sama bez problemu 

To chyba jest po to, żebyśmy się za bardzo nie cieszyły ze swojego macierzyństwa :) Ja jak usłyszałam, że mam dziecku podać soczek marchewkowy Bobofruit (a syn nie ma jeszcze 3 miesięcy), to myślałam, że padnę. Albo wieczne gadanie, że mu zimno. Bo jak dostał czkawki, to na pewno z zimna, to nic, że upał 30 stopni, "załóż mu skarpetki!", "przykryj go!" :D

Jeju jak dobrze , że mi nikt tak nie gadał :D może tylko w sprawie podawania wody słyszałam teksty, ale tak to nie wtrącają się mamuśki 

Ja mieszkam daleko to mi nikt tak nie mówi ;))

Na szczęście ja też mieszkam dalej od mamy i nie mam tego codziennie, tylko raz na jakiś czas :) Jestem ciekawa, czym jest spowodowane takie gadanie, bo moja mama ogólnie nie jest taka wtrącająca się, a jeśli chodzi o mojego syna, to swoje trzy grosze musi wtrącić. A jakoś nie pamiętam, żeby moi bracia musieli tego słuchać. Jeszcze teksty typu: "A bo Paulina (bratowa) zakładała swoim skarpetki latem".  Dla mnie mogła im nawet kożuchy zakładać, jej dzieci, a nie moje :D Heh, musiałam wam się chyba tu wyżalić ;)

Doskonale rozumiem. Takie gadanie w kółko nie dość, że denerwuje to jeszcze z czasem sprawia, że faktycznie możemy mieć wątpliwości czy aby na pewno dobrze robimy. Moja mama też dogadywała o czapeczkę, o skarpetki, o liche mleko... A ja się denerwowałam tylko i ciągle były jakieś zgrzyty. Teraz też se czasem coś pogada ale jej odburknę albo powiem, że robię po swojemu i tyle. Ale też syn ma już prawie 2 lata i sam potrafi o swoje zadbać, jak czegoś nie chce to stanowczo mówi nie :D aż za stanowczo bo zacznie krzyczeć i nie przegadasz :D Ciekawe jak będzie przy kolejnym dziecku...pewnie te standardowe teksty wrócą :D

Misiombrowa moja codziennie nma czkawkę bo jak odbije się to zamiast ulać połyka i wtedy czkawki dostaje 

Ewelina dokładnie. .później chodzi po głowie, czy aby napewno dobrze robię:D jak się tak człowiek nasłucha 

Ja nienawidzę złotych rad dotyczących karmienia to mnie najbardziej wkurza

Mazia oj tak. Te o karmieniu to były najbardziej denerwujące. Czasy się zmieniły przecież. Kiedyś podawali wodę z cukrem noworodkom... wiec takie gadanie "no mi tyle na cycku dzieci nie wisiały " to też nie do końca ma sens, skoro były dokarmiane glukoza. Taki przykład ;)

Tak, kiedy ja jeszcze karmiłam piersią i mówiłam mamie, że mi mały wisiał na cycku pół nocy, to usłyszałam, że "karmienie powinno 20 minut trwać". Co z tego, że mały miał wtedy tydzień... 

 

ewula, karmienie glukozą było nagminne. Ostatnio się dowiedziałam, że mama od 3 miesiąca mi podawała soczek marchewkowy Bobo Frut i pewnie nie tylko ona tak robiła. Teraz są inne zalecenia, medycyna poszła do przodu, są badania, a kiedyś nic nie było. Nie słyszało się o tym, że trzeba czasem podciąć wędzidełko, a przecież kiedyś też niemowlaki rodziły się z za krótkimi, albo zabrać dziecko do fizjoterapeuty, bo ma nieprawidłowe napięcie mięśniowe.

Ja znów słyszałam że karmienie powinno trwać 15 minut :)

Na szczęście ja nie muszę słuchać rad innych 

Dokładnie moja to mi mieszała mleko z 2 szybciej. Woda z glukoza. Kiedyś było inaczej niż teraz kompletnie 

No i właśnie i takie dawanie rad jak czasy już nie te, wszystko jest inaczej, to trochę denerwujące. Ale no nie przetłumaczysz starszym czasem :P

Ja też już nie muszę słuchać tych rad na codzień. Ale w weekend trochę zawsze wpadnie ;D jak jestem u mamy albo babci 

Moja teściowa wczoraj mi powiedziała że nawet nie chciała pytać się kiedy chrzciny robimy bo nie chciała się wtrącać. Czekała aż sami powiemy jej jako termin wybraliśmy 

Dobre podejście ze strony teściowej