Ja jestem w 26 tygodniu ciąży i pomału jestem w połowie pakowania… u mnie to wyniknęło samo z siebie ponieważ we wrześniu miałam zagrożenie ciąży i pojechałam na szybko do szpitala tylko z kartą ciąży totalnie nieprzygotowana nie myśląc o tym że zostanę w szpitalu i nie miałam ze sobą nic bo ze stresu nie pomyślałam o tym że zostanę i muszę mieć chociażby pidżamę czy koszulę nocną i środki higieny, klapki itd także już pod koniec września na początku października zaczęłam sobie szykować pierwsze elementy ,wyprawki" te dla mnie.
Witam wszystkich, jestem na końcu 29 tyg ciąży, większość osób radzi bym miała już wszystko gotowe do porodu. Inny natomiast twierdzą ze mam na to jeszcze dużo czasu i ze wszystkim zdarze. Jest to moja pierwsza ciąża i patrząc wstecz na poprzednie miesiące znacznie gorzej już mi się poruszać, szybciej się męczę. Jak według was powinnam zrobić.?
już sobie kupiłam koszule przystosowane do karmienia, dwa biustonosze, bo moje i tak są na mnie już za małe więc musiałam i jestem bardzo zadowolona kupiłam za grosze wygodne i całkiem fajna jakość, kupiłam już sobie siateczkowe wielorazowe majteczki z Canpol, podkłady poporodowe i takie na łóżko, mam mniejszy szampon, żel żeby nie zajmowały dużo miejsca, klapki, takie póki co podstawy, gdyby coś się zadziało mam pod ręką kosmetyczkę, a teraz kupiłam pierwsze małe pampersy, chusteczki nawilżane, pieluszki tetrowe bo świetnie się sprawdzają przy karmieniu piersią, pierwsze kremiki dla maluszka i tak po mału zbieram sobie pierwsze niezbędne rzeczy
Dla malucha brakuje mi produktów z data ważności, i tez staram się pakować choć jeszcze mam wrażenie ze dużo brakuje
Był już bardzo podobny wątek, a w nim wszystko co potrzebne zebrane: https://canpolbabies.com/pl/forum/?f=1&t=91
Z mojej strony powiem tylko tyle, żeby nie zabierać zbyt wielu rzeczy - żadnych laktatorów, butelek, smoczków. Tylko rzeczy osobiste dla siebie (koszule rozpinane po całości, klapki, kosmetyki, ręcznik, ręcznik papierowy, majtki siateczkowe, podkłady); zależy co szpital daje maluszkowi - u nas potrzebne były ubranka, pieluchy, chusteczki nawilżane. Z dokumentów dowód, karta ciąży i grupa krwi.
Ja pakowałam się po 35 tc, trochę może i późno, ale jak chcesz być spokojna możesz powoli już zacząć
Sylwia54 są już podobne tematy tutaj:
https://canpolbabies.com/pl/forum/?f=1&t=116
https://canpolbabies.com/pl/forum/?f=1&t=91
Polecam Ci zajrzeć również tutaj: https://canpolbabies.com/pl/porady/porada/mothers/16/16-wyprawka-do-szpitala----co-zabrac-do-szpitala-na-porod
https://canpolbabies.com/pl/porady/porada/users/16/6616-jak-sie-efektywnie-spakowac-do-szpitala
Sama zaczęłam kompletować wyprawkę po 30 tc, dużo rzeczy zamawiałam przez internet więc nie musiałam nigdzie jeździć. Torbę do szpitala dla mnie i dla maluszka miałam spakowaną na miesiąc wcześniej przed planowanym terminem porodu. Jeśli nie jesteś już na siłach możesz już powoli kupować, zawsze lepiej wcześniej niż na ostatnią chwilę:)
tutaj też był podobny wątek
nie ma co za dużo zabierać by nie szukać rzeczy po torbach
warto mieć np cienki szlafrok który zajmie mało miejsca a na takim oddziale i tak jest bardzo ciepło, kapcie też nie będą potrzebne gdy mamy klApki, dla malucha też nie ma co za dużo zabierać… u nas szpital daje ubranka np na okres pobytu na oddziale ubranko szykuje tylko takie na wyjście ze szpitala dla maluszka warto przygotować zeby tatuś przywiozl w dniu wyjścia do domu
Duzo zalezy czy masz daleko czy blisko do szpitala bo ja np miałam 800 m i mąż mi dowoził poprostu jak czegoś potrzebowalam bo i od szpitala u nas np tylko pampersy, chusteczki krem a reszta to rzeczy dla mnie były typu : koszule ,ręczniki,ręczniki papierowe, papier, kosmetyki biustonosze , sztućce , kubek , klapki gumowe tak żeby pod prysznic w nim skoczyć , i środki higieniczne po porodowe ( podkłady, majteczki )
W domu miałam naszykowane na wyjście ciuszki które leżały w nosidełku i ciuchy dla mnie więc mąż tylko przy wypisie przyniósł.
Polecam zrobić sobie listę rzeczy które trzeba dopasować w tej ostatniej chwili tupu ładowarka dokumenty.
Ja pakowałam się około 30 tygodnia i tylko później miałam kartkę czego jeszcze brakuje. Miałam tez spakowaną torbę na wszelki wypadek jakby czegoś zabrakło i mąź mi dowiózł. Ubranka dla Małej tez miałam dowiezione dopiero na wyjście, bo w szpitalu ubierałam ją w ubranka szpitalne.
Jedyne czego miałam za mało to podkłady poporodowe i mąż mi dokupował je, ale to wyszło jak zaczęłam je używać. A i wody miałam za mało, a kazali mi pić po 3 litry dziennie.
Ja miałam wszystko przygotowane ale torby spakowalam w dzień porodu. I tak czekałam na karetkę a pakowanie zajęło mi jakieś 3 minuty do 5.
Tak ja też miałam przy pierwszej ciąży kartkę z tym czego jeszcze mi brakuje w torbie… zwłaszcza takie bieżącego uzytku rzeczy… ja lubie pakować sie stopniowo zeby miec pewność ze mam to co faktycznie mi sie przyda.nie znoszę pakowania na hurrra bo Zawsze o czyms nie pomyślę choc wiadomo że mąż może dowieŹć
Miałam spakowaną torbę w 34 tygodniu Z zawartością torby poszalałam i połowa nie była mi potrzebna. Mąż codziennie część rzeczy zabierał do domu.
Im mniej rzeczy tym lepiej bo wtedy łatwiej nam cos znaleŹć…zwłaszcza gdy jesteśmy obolałe super jest miec sale rodzinną ale nie zawsze są wolne jak kilka mam chce z nich skorzystać
Ja po cesarce bylam w szpitalu 5 dni wiec całkiem nie mało w porównaniu gdy po porodzie naturalnym większość mamus 2 dni wiec rzeczy tez więcej sie użytkuje ale wiadomo tego sie nie przewidzi jesli cesarska nie jest planowana… a dodatkowe rzeczy wiadomo dowiozą
U nas na szkole rodzenia zalecali pakowanie ok. 36 tyg i ja tak zrobiłam. Miałam dwie nieduże torby - moja i dziecka, zawsze łatwiej szukać. Dla siebie szlafrok, ręcznik, kosmetyki podstawowe, koszula do porodu i potem na oddział (2-3), majtki siateczkowe podkłady poporodowe, podkłady na łóżko (w szpitalu powinni mieć ale jakby zabrakło to warto te 2 swoje przynieść), klapki i kapcie, woda w małych butelkach, herbatniki żeby w czasie porodu coś przegryźć, dokumentacja ciąży i osobista. Do dziecka pieluszki jednorazowe, tetrowe i flanelowe, ubranka, chusteczki jednorazowe i krem do pupy, kocyk
Mi się wydaje, że pakowanie do szpitala zależne jest od przebiegu ciąży. czasami warto szybciej już mieć przynajmniej najważniejsze rzeczy spakowane jeżeli jest zagrożenie przedwczesnym porodem albo coś się dzieje nie tak. U mnie poki co jest wszystko ok, 37 tc się zaczął, spakowana już jestem, może nie do końca ale prawie. z tym że listę na kartce zrobiłam już koło 30 tc w razie czego, gdyby coś się działo, żeby trochę pomóc mężowi, żeby wiedział co mi przywieźć. także trzeba to uzależnić od swojej sytuacji.
Dokładnie ja juz wlasnie jestem przewrazliwiona moją niespodziewaną wizytą w szpitalu
I dlatego zdecydowałam sie zacząć pakować szybciej
Aczkolwiek pierwszym dzieckiem gdy dostalam boli porodowych to mialam jeszcze tyle cZasu nim ppdjelam decyzję że juz jedziemy, ze spokojnie dopakowalam sie wyszykowalam i posprawdzałam czy wszystko co potrzebuje to mam.
Ja spakowałam torbę jakoś w 30 tyg ciąży. I uważam, że to za wcześnie i że wiele niepotrzebnych rzeczy do niej spakowałam Tak naprawdę najważniejsze są nasze wyniki badań, karta ciąży i dowód osobisty potrzebny do przyjęcia do szpitala. Cała reszta to dodatek, bo nawet jesli się czegoś zapomni to zawsze szpital bądź ktoś z sali nas poratuje. No i oczywiście zawsze ktoś może nam donieść potrzebne nam rzeczy.
Jeśli chodzi o niezbędne rzeczy wyprawki oprócz tego co napisałam wyżej to u mnie niezastąpione okazały się podkłady na łóżko, takie jak do przewijania niemowląt tylko duuuuże. Nie każdy szpital o to dba, a przyjemnie móc sobie w każdej chwili dać trochę świeżości, szczególnie po porodzie naturalnych, kiedy tak ważne jest wietrzenie krocza. No i oczywiście pampersy dla maluszka. Jeśli chodzi o ubranka dla dziecka to lepiej wziąć kilka kompletów, ale w różnych rozmiarach, a później jak już będzie wiadomo jaki rozmiar to poprosić kogoś z bliskich o doniesienie. No i czapeczki również w różnych rozmiarach Podkłady porodowe dostałam jedną paczkę w szpitalu, ale to i tak nie wystarczyło, więc potem używałam swoich (leżałam w szpitalu dłużej niż zwykle, bo 6 dni).
U mnie 29 tc i jeszcze nie mam spakowanej torby do szpitala. W pierwszej ciąży pakowałam się około 33 tygodnia ciąży i jak się okazało nie było to wcale tak szybko, bo w 37 tygodniu pojechałam na porodówkę. Teraz też nie liczę na to, że dotrwam do ostatniego tygodnia z uwagi na cukrzycę ciążową i problemy z szyjką i skurczami których nie czuję od około 15 tc.
Za pierwszym razem wielu rzeczy nie miałam dopakowanych, o niektórych szczerze mówiąc zapomniałam… Ale teraz, nauczona doświadczeniem wiem, co ze sobą zabrać, aby móc w szpitalu normalnie funkcjonować. Poza tym wiem też, co szpital udostępnia, a co trzeba mieć ze sobą.
W mojej torbie znajdą się:
-to co najważniejsze to karta ciąży, grupa krwi, wyniki ostatnich badań
-glukometr, paski do pomiaru cukru, książeczka samokontroli, insulina
-koszula do porodu, koszule do karmienia, biustonosze do karmienia, skarpety
-wkładki laktacyjne, laktator (nad tym się jeszcze zastanawiam, po 1 porodzie dopiero w drugiej dobie zaczął mi się pojawiać pokarm),
-podkłady poporodowe, siateczkowe majtki, podpaski na wyjście ze szpitala, bielizna na wyjście ze szpitala,
-środki higieny (papier toaletowy, ręcznik papierowy, szampon do włosów, żel pod prysznic, płyn do higieny intymnej, pasta i szczoteczka do zębów, grzebień do włosów, antyperspirant, pomadka do ust-mi strasznie wyschły)
-ręczniki
-kapcie, klapki pod prysznic
-pampersy i mokre chusteczki dla dziecka,
-ubranka dla dziecka na wyjście ze szpitala,
-pieluchy tetrowe/flanelowe
-sztućce, kubek
-woda mineralna, coś lekkiego do zjedzenia na czas porodu (np. biszkopty)
-telefon, ładowarka do telefonu
Poza tym w każdym szpitalu jest inaczej, ja np. nie musiałam mieć ubranek dla dziecka na czas pobytu, w innych jest to wymagane.
Można też ubrania na wyjście dla siebie i dziecka przyszykować i zostawić w domu, np. w nosidełku, a ktoś kto będzie nas odbierał ze szpitala po prostu je wtedy zabierze, i nie trzeba będzie tego wszystkiego wieźć ze sobą do szpitala.
I oczywiście zadbam o to, by mieć dodatkowe jedzenie, bo przy tych trzech marnych posiłkach, które tam serwują, przyjdzie mi umrzeć z głodu.