Czesc, zbliza sie polowa drugiej ciazy i juz pojawiaja sie w moje glowie takie rozterki organizacyjne zwiazane z porodem i opieka nad drugim dzieckiem.
Pierwszy porod zaczal sie w nocy, ostatecznie po 24 h CC no i wiadomo dziecko caly czas bylo przy mnie wiekszosc czasu kolejnych miesiecy.
Obecnie martwie jak zniesie to corka, co jak znowu zaczne rodzic w nocy. Dodam ze z mezem nie mamy nikogo do pomocy… niani raczej w nocy nie wywolam… macie jakies rady albo swoje historie ktore pomogą mi sobie to wszystko lepiej poogarniac w glowie i praktyce ? ![]()
Ja mam jedno dziecko więc taka sytuacja dopiero przede mną. Ale moja siostra ma dwójkę. U niej jak rodziła z córką została teściowa. Mieszkała przez jakiś czas z nią ale ona miała planowane cc to łatwiej było to ogarnąć
Mialam.to samo
czy dam radę - niepotrzebnie się tylko denerwowałam bo to do niczego dobrego nie prowadziło ![]()
![]()
![]()
Wiem, że łatwo powiedzieć, ale nie stresuj się! My mamy mamy jakieś nadprzyrodzone moce i naprawdę jak przychodzi co do czego to pięknie sobie potrafimy ze wszystkim poradzić
Ile ma córeczka?![]()
Dasz rade 🩷 raczej nie pociesze, ale porod jak juz masz dwojke dzieci to najmniejszy problem ![]()
Jesli akcja rozkreci sie na dobre w nocy to:
- Jesli corka chodzi do zlobka/przedszkola ma tam bliska kolezanke, podpytaj mamy czy w razie awarii nie zajelaby sie nia. Ewentualnie mozesz sprobowac pogadac z nauczycielka czy ja jakas oplata nie przyjechalaby do waszej malej
- Moze masz jakis spoko sasiadow, ktorym ufasz i mozesz powierzyc opieke
- Najgorszy scenariusz ty jedziesz taxi do szpitala: a maz dojezdza jak zostawi malutka w zlobku/przedszkolu.
Na pewno dasz sobie rade i znajdziesz najlepsze dla Was rozwiazanie 🩷
Ja mam.w.somu Synka 2.5roku i 4 miesięczna corke. Pierwszy poród cc. Drugi - lekarz prowadzący twierdzul ze mam próbować rodzic sn.
Tez się martwilam bardzo jak to ogarniemy. Teściowa zanim by dojechala to moglabym urodzic. A w nocy to juz w ogole nie wiadomo czy mialby ja kto przywiez. Nie ma prawka.
Prosiliśmy w razie “w” wujka - sąsiada o pomoc gdybym zaxzela rodzic w czasie kiedy Maly jest w domu. A jakby bylo zle stwierdziliśmy ze Maz mnie zawiezie z Malym. I po prostu zostawi i zawiezie do teściów i moze zdąży przyjechać jeszcze zanim urodze.
Ostatecznie skonczylo się cc.(ustalona jakos dopiero w 37tc). Mialo gyc 39+4. W szpitalu wyladowalam ze skierowaniem od ginekologa tydzien wczesniej bo bie podobala mu się pepowina. Maly jechal z Nami. Udalo się ze chrzestny go zabral ze szpitala jak czekalismu na Ip. Zeby maż mógł zostac i kangurowac.
Nie zamartwiaj się. Dacie radę ![]()
Na oewno druga dzidzia będzie laskawa i zacznie sie pchac na świat jak bedziesz mogla choćby po nianie zadzwonic.
Ja na razie zaczynam myśleć i planować kiedy zacząć się starać o drugą dziedzię. Mamy mają moc
na pewno wszystko ogarniesz. Może masz jakąś koleżankę? Nie boj się poprosić o pomoc w takiej sytuacji
gratulacje i powodzenia
U mnie na pokładzie 10 latka i jak jechałam w lutym do szpitala to akurat była w szkole
w sumie specjalnie wyjechaliśmy troszkę później żeby uniknąć pożegnania, bo wiedziałam że ona pójdzie do szkoły zapłakana a ja pojadę do szpitala płacząc
a tak obyło się bez łez
tylko u mnie trochę inna sprawa bo ja miałam planowane cięcie więc wszystko sobie wcześniej logistycznie poukładałam ![]()
Na pewno sobie poradzisz ![]()
Czasem wiele wydaje się niemożliwe do zrealizowania ale kto sobie z tym lepiej nie poradzi niż my Mamy
![]()
Mowi sie , ze potrzeba jest matka wynalazkow i iwazam , ze ta zasada dziala tez w macierzystwie
jak sie ma 1 dziecko to myslisz sobie , ze ciezko bedzie ogarnac dwoje , bo posilki , przenieranie , drzemki a jak przychodzi co do czego to nagle sie okazuje , ze sie da
pewnie , ze sobie poradzicie ! Rodzice to superbohaterowie
Coreczka ma 2 lata i 2 miesiece. Jak sie urodzi Bobo to bedzie miec 31 miesiecy jesli dobrze licze.
Jak pisała Hedwiga dokładnie to najlepszy sposób. Ja zaczęłam rodzic na wywiadówce w przedszkolu. Mama najlepszej przyjaciółki od razu zareagowała, że może wziąć starszą, abyśmy się nie martwili. Że jak trzeba to i przenocuje u niej.
Nie wstydź się prosić o pomoc.
Powiem ci tak jestem mamą 3 dzieci w tym ostatnia ciąża to była rok po roku . Obawiałam się jak to będzie z zazdrością u starszej córki ale na szczęście w miarę było ok córka jak przywieźliśmy ze szpitala malutką to nie mogła od niej odejść na chwilę dziś czasem się zabawią , czasem dokucza starsza jej ma prawie dwa latka a synek najmłodszy 9 miesiecy. Powiem szczerze najgorzej obawiałam się jak tu pogodzę opiekę nad dwójką tak naprawdę maluchów , jak się synek urodził moja roczniaczka była przez dwa dni bardzo zazdrosna a dziś woła moja dzidzia podchodzi jak synek się uderzy np w stół bo już raczkuje a ona podejdzie pomasuje go po główce i całuję
a co do opieki no wiadomo nie było najprościej bo byłam po cc i mogłam tylko maluszka nosić a młodsza się dopominala na rączki i płakała ale szybko się przyzwyczaiła że mama nie może dźwigać i jak synek zasypiał to zajmowałam się bardziej nią, poprostu już tu nie miałam drzemki z jak dziecko śpi bo miałam obowiazki przy drugiej , ale powiem szczerze jakoś mocno nie odczuwałam tego że maluchy malutkie tylko podczas południowego karmienia był płacz obojga bo tylko jedno musiałam pierwsze nakarmić a potem drugie a tak to nawet te pierwsze miesiące były ok bo synek sporo miał drzemek
nie ma co się nakręcać naprawdę nie jest tak źle jak to się może wydawać. Poczatkowe nocki ciężkie bo dzidzia się budzi często na mleko i to bardziej męczy.
dasz rade🫶🏿💪🏿
tez się balam bo tylko sami Z mezem wychowujemy i nikogo do pomocy, do zlobka nie chodzi
ale z czasem wszystko sie ułożyło. potrafimy wiecej niz nam sie wydaje
mam dwójkę, jeden ma 2 lata i 7 miesiecy a drugi 5 miesięcy. jak urodzilan drugiego mlodszy mial 2.lata2msc. przyjął to lepiej niż moglibyśmy się spodziewać
Ja mam już starszego syna bo 13 lat ale jak trafiłam do szpitala a mąż nie zdążył zjechać do domu - jest kierowcą zawodowym to młody miał pierwszą nocke samemu w domu bo jak na złość nie było komu pomóc
ja w szpitalu prawie nie spałam zastanawiając się jak on sobie radzi a z drugiej strony chciałam się nie stresować żeby dzieciom nie zaszkodzić to byl rollercoster
a dodam że na poród był jeszcze czas więc głowa rozwalona z nadmiaru myśli i emocji.
Też mi się wydaje że czasem nawet nie wiemy ile
w nas drzemie sił i jak się człowiek zepnie to da radę
Dopiero jak sytuacja nas postawi to wtedy wszystko jest weryfikowane.
Nie wiem czy chcesz rodzić z mężem czy w związku z sytuacją będzie rodzić sama, ale może jednak warto pomyśleć o kimś kto pomoże?
Ja jak rodziłam miałam półroczne dziecko i babcia była z nią w domu. Przyjechała na 1 nockę, w drugą na 2.
Termin na wrzesień? ![]()
U mnie moja mama tydzień przed porodem przyjechała specjalnie z drugiego końca Polski do mnie żeby zająć się dziećmi kiedy ja będę w szpitalu rodzić
Corka nie chodzi do placowki, a tu gdzie mieszkam mamy jednego sasiada ( rodzine) ale ich czesto nie ma. Reszty ludzi nawet nie kojarze. Rok temu przeprowadzilismy sie do domu. Moja rodzina mieszka 180 km stad. Jedyne sluszne rozwiazanie chyba to zagadac do sasiada. Jak bedzie cc to wiadomo ma sie termin wiec łatwo jest to ogarnac no ale jednak nastawiam sie na sn jesli bedzie taka mozliwosc.