Oczywiście że tak. Ale jej wybór tylko tak jak mówisz w tedy będzie już za późno. Wyobraźcie sobie że teściowa była wczoraj na przeciwko nas u wujka i nawet do nas nie weszła. A mnie nie było tylko był mąż z małym na podwórku to machnęła ręką cześć i pojechała. Tragedia
Niby tak ale moja bardzo się starała o kontakt z nami i moimi kuzynami i kuzynkami a teraz jak jesteśmy już wszyscy dorośli to tylko ja, moje siostry i kuzyna ją odwiedzaj a pozostali kuzynka ją odwiedzają, a reszta ma to gdzieś. Pomimo że babcia z niektórymi z nich bardzo długo mieszkała …… wiec nie zawsze jest to po stronie babci czy dziadka czasem dziecko podrośnie (mimo opieki czy kontaktu ze strony babci czy dziadka) i coś mu się odmieni i koniec.
Dokładnie i to jest bardzo przykre jak wnuki potem zapomnaja, a przecież dziadków niedługo może zabraknąć ![]()
Ja dopóki miałam dziadków starałam się ich odwiedzać, a teraz już nie ma kogo
właśnie muszę kupić znicze na święta.
Ja też mam już ostatnią żyjącą babcię
Ja właśnie jeszcze się nie spotkałam w swoim otoczeniu żeby relacje były dobre a ktoś kontakt urwał. No ale w życiu bywa różnie czasem jest tak jak u ciebie
No właśnie to jest dziwne. Ale akurat tak się stało
To ja do tej pory mam wyrzuty sumienia. Bo moja starsza urodziła się na chwilę przed świętami Bożego Narodzenia. No i akurat wypadały jej urodziny miała być imprezka urodzinowa ale mała miała katar więc stwierdziłam oj nie będę dziecka męczyć ani dorosłych tym bardziej że za 4 dni ma być Wigilia. No i już Wigilia nie była w takim gronie
No to rzeczywiście sama sobie pracuje na to, że Wasz kontakt jest jaki jest i tylko do siebie będzie mogła mieć później pretensje. Tylko najgorzej bo takie osoby później nawet nie widzą, że to one nawaliły i przez nie jest tak, że nie odwiedza się, nie dzwoni, nie spotyka i o niczym nie mówi, tylko obwiniają wszystkich wokół…![]()
Bo najłatwiej obwiniać kogoś a nie widzieć błędy w sobie
Moja babcia ma ponad 90 lat i też odkąd się mały urodził to rzadziej ją widuje i mam wyrzuty sumienia….ale jakoś tak na nic czasu nie ma
A to racja. Wszyscy źli a ona najlepsza. Ale na szczęście mój mąż to widzi i sam nie chce tam jeździć
To chociaż właśnie o tyle dobrze, że on to widzi i mądrze postępuje
bo czasami to wiadomo, ślepo bronią bo to matka itd.
Bywało różnie. Jeśli widziałam, że dzieci się kłócą, to dawalamy czas na dojście do porozumienia. Zazwyczaj po chwili potrafili się dogadać i bawić dalej jak gdyby nigdy nic. Reagowałam natomiast, kiedy ktoś zabierał mojemu synowi jego zabawkę, a on wyraźnie sobie tego nie życzył albo gdy zaczynało się sypanie piaskiem ![]()
Tak było na początku ale na szczęście z czasem się to zmieniło. Jak już teściowa przyjedzie od wielkiego święta to max się śmieje żeby się dzieci na babcie napatrzyły bo długo jej widzieć nie będą i mówi to przy niej żeby słyszała ![]()
E to moja teściowa mnie lubi o dba o mnie i o wnuka. Zawsze daje jajuszka wiejskie dla synka i jakieś zabawki czy gotuje dla nas jak przyjeżdżamy różne pyszne Dania. Nie mogę narzekać. Dobrze trafiłam. Nawet czasem mojego męża do porządku przywołuje
jak mi nie che pomóc
także wiecie
Ja podobny tekst ale w sensie córciu zaznacz mocno datę w kalendarzu itp
Wiadomo, że to niełatwe się pogodzić że matka jest taka a nie inna, ale najważniejsze że z czasem właśnie zrozumiał, że jej zachowania nie powinny być traktowane ulgowo. I super że ma teraz taki dystans że potrafi tak powiedzieć
szkoda, że teściowa się tym za bardzo nie przejmuje, bo z tego co mówisz to jednak chyba zbytnio ją to nie rusza skoro takie akcje że jest tuż obok i nawet nie zajrzy na moment ![]()
Staram się dawać starszemu synowi pole do popisu i pozwalam mu samemu reagować w trudniejszych sytuacjach. Uważam, że to świetny sposób na kształtowanie charakteru od małego. Oczywiście cały czas czuwam obok i wkraczam dopiero wtedy, gdy widzę, że sytuacja robi się zbyt poważna i moja pomoc jest niezbędna.
Dokładnie
u nas z kolei bratanki nigdy nie byli u dziadków na święta, a szwagierka mówi, że to dziadki nie odwiedzają. Każdą sytuacja jest inna, ale czasem w każdej rodzinie przydałby się mediator jak wszystko obiektywnie wygląda.
Dopóki nie było innych wnuków babci najstarszej wnuczki nie zostawiali, bo 3ech synów wychowała, ale nie umie się zająć, a jak pojawiły się kolejne wnuki i babci były zostawiane to babcia zła, bo kocha tylko te „nowe” wnuki.
No nie rusza ale ja nauczyłam się z tym żyć. Mam to gdzieś ![]()