Logistyka o poranku

Może spróbuj z jakimś timerem od siostry bliźnięta mieli taki problem a później siostra zainstalowała taki licznik czasu dla dzieci czy coś takiego i mieli na każdą czynność określony czas i dodatkowo mieli takie karteczki z czynnościami porannymi i jak wykonali to dostawali naklejkę do naklejenia na to i jakoś tak chyba po tygodniu nabrali takiej rutyny że już nie trzeba było czasomierza tylko te naklejki nadal mieli i to ich motywowało

1 polubienie

Nooo dużo lepiej z domu się wychodzi, jak nje ma mrozu hahah

@Hedwiga przyjaciółka miała podobnie, więc w dzień kiedy nie miał kto zawieść jej syna do przedszkola to dzień wcześniej ustalała z synem co kolejnego dnia założy i szykowali rzeczy do przedszkola, następnego dnia rano koleżanka najpierw ogarniała siebie, później karmiła niemowlę, później budziła syna żeby się ubrał i w tym czasie przebierała niemowlę i ubierała w kombinezon itd i wkładała już do fotelika w domu, syn w tym czasie ubierał kurtkę i buty, później koleżanka na szybko ubierała kurtkę i jechali do przedszkola. Najważniejsze żeby starsze dziecko wiedziało co będzie się działo w jakiej kolejności, czyli że np Ty najpierw wkładasz niemowlę do samochodu a dopiero później córkę i w tym czasie ma grzecznie czekać obok Ciebie.
A no u najważniejsze - koleżanka ogarniała siebie tak bardzo pobieżnie rano, bez malowania itp po powrocie do domu jadła śniadanie, brała prysznic i malowała się

1 polubienie

O Jezu dobre pytanie , jak mąż wyjeżdża do pracy to ja potrzebuję z rana tak godzinkę by nas ogarnąć :sweat_smile: bez śniadania bo śniadanie w przedszkolu . W weekendy staram się nigdzie nie spieszyć

Ja po tym wszystkim z rana byłabym tak zmeczona, że pewnie w ciągu dnia bym sie popłakała :rofl: zazdroszcze takiego zorganizowania :heart:

Moje logistyczne rozkminy też od jakiegoś czasu nie dają mi spokoju :see_no_evil:

Starsza córka chodzi do 3 klasy, ma sporo zajęć pozalekcyjnych, a maluszek ma pojawić się w lutym. Do tego mąż pracuje zmianowo – co drugi tydzień wychodzi do pracy na 7:00, a wtedy ja muszę odwieźć córkę do szkoły na 8:00 :speak_no_evil: ale cała nadzieja, że pewnie pierwsze tygodnia mąż będzie miał trochę wolnego, bo nie wiem jakbym to ogarnęła :speak_no_evil::see_no_evil:
Pewnie tak robisz, ale mi przy córce bardzo pomagało szykowanie ubranek wieczorem (Szykowałam i dla siebie i dla małej) :smiling_face: fakt, była tylko jedna ale musiałyśmy stosunkowo wcześnie wychodzić z domu, aby zdążyć do przedszkola i do pracy :smiling_face:

No ja z miesięcznym synkiem odbieram córkę ze żłobka, ale udaje mi się to tylko dzięki cioci, która wsiada do samochodu na czas odbioru :stuck_out_tongue: a rano ja ogarniam córkę, robię fryzurkę, a mąż siebie i zabawia niemowlę xd

Dogadalismy sie z sasiadem, ktorego syn chodzi do zerowki obok przedszkola malej :slight_smile: wiec na razie nie musze jej zawozic bo robi to sasiad, a odbiera maz :blush:
I tu kolejne pytanie bo chcialabym mu jakos podziekowac, ale nie wiem co moglabym mu dac. Macie moze jakis pomysl???

Pomyslalam o biletach do kina dla niego i zony :wink:

1 polubienie

Nie wiem ile tez wydać i czy chcesz cos kupic czy jak :slight_smile: może zaproś ich kiedyś do siebie jak Gustaw podrośnie , zrobisz obiad czy kolacje w któraś sobotę :)? Bądź kosz prezentowy a w nim słodkie, kawa, wino plus kolorowanka dla ich dziecka ? :slight_smile:

1 polubienie

Ja bym postawiła na kosz prezentowy z jakąś dobrą kawą czy herbatą. Zależy też jak bliskie macie relacje i na ile się znacie, bo jeśli np wiesz, że sąsiad nie pija kawy, to postaw na herbatę i odwrotnie

1 polubienie

Oo, super, że znaleźliście rozwiązanie :hugs:
Ja bym postawiła na coś domowego typu upieczenie ciasta albo dobra kawa o ile pije :heart:

1 polubienie

Poszlam za Wasza rada :slight_smile: zaprosilam sasiadow na “dzien pizzy” i upieklam na szybko ciacho.
Sasiadce (bo jest w zaawansowanej ciazy) zrobilam prezencik z olejkiem z musteli, lanolina i vocherem do Triumph’a :slight_smile: ucieszyla sie bardzo.
Dziekuje dziewczyny :heart:

4 polubienia

Super. Fajnie że pomyślałaś o sąsiadce. Teraz będziecie lepszymi sąsiadami hahahaha no prawda jest taka że z sąsiadami trzeba żyć w zgodzie bo gdyby coś się działo to najpierw pójdziesz do sąsiada a nie do rodziny. Mówię o takich nagłych sytuacjach. A ogólnie jak sąsiedzi? Planujecie więcej takich spotkań?

To prawda, zwlaszcza ze nasza rodzina mieszka
300km dalej :slight_smile:
Sasiedzi sa spoko i w lecie pare razy grilla robilismy razem, tylko mnie denerwuje ich syn i dawkuje ta “milosc”.
jest starszy od mojej corki o rok i “uczy” ja samych przydatnych “chlopackich” rzeczy. Typu jak pokazac srodkowy palec, albo pluc na odleglosc, sutuacja z wczoraj ogladamy “Krudowie” a ona, mamo to brzmi jak k…wa :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth: jeszcze nigdy takiego pieknego “R” nie slyszalam… Pytam skad ty znasz takie slowo- “no Eryk mi powiedzial”…
Jak sie komus dzieciatko rodzi nigdy nie kupuje prezentu dla dziecka tylko dla Mamy :slight_smile: dzieciaczek ma cala wyprawke i zawsze kazdy przychodzi z upominkiem dla Bobasa.
O mamach nikt nie mysli, wiec walcze z tym :joy::nerd_face:

No to faktycznie nie fajnie. No wiesz u dzieci R w kur… U dzieci brzmi pięknie lepiej niż RoweR :rofl::rofl: to faktycznie trzeba z umiarem chociaż pewnie jak będzie lato to będą chcieli się spotykać i bawić razem. No faktycznie zawsze prezent jest dla dziecka nie dla mamy :grin: ja dostałam tylko od męża pierścionek złoty po urodzeniu dziecka a od nikogo nic haha

Haha to prawda :slight_smile:
Tak dawkuje ta przyjaz, ale latem bierze rower i wychodzi sie bawic. W sumie lepiej w ta strone, niz “maaaaaamo nudzi mi sie”.
Ja tez dostalam tylko od meza - weekendowa torbe do porodu :joy: ale wiem jak ciezko jest na poczatku wiec wole wywolac usmiech na twarzy Mamy niz Bobaska, bo i tak nie ogarnia rzeczywistosci :slight_smile:

To racja, lepiej na rower mówiąc kur… Niż siedzieć w telefonie czy laptopie oglądając pierdoły. No niestety taki czas. Mój ojciec od kiedy mały się urodził mówił że nauczy go pluć i klnąc :rofl::rofl: mały w zeszłym tygodniu pięknie zaczął mówić że rozpier… Samochodzik :rofl: jakież było zaskoczenie dziadka jak usłyszał to od 2.5 latka haha stwierdził jednak że nie będzie go uczył bo sam się nauczy. Gdzieś usłyszał i gnojek wie w jakiej sytuacji użyć tego słowa :rofl::rofl:

Fajnie że postanowiłaś się odwdzięczyć! :slight_smile:
Ja bardzo doceniam sobie taką sąsiedzką pomoc, bo nie raz może ona uratować z opresji :slight_smile: Dlatego też staram się żyć w zgodzie ze swoimi sąsiadami :grinning:
Aaa i bardzo podoba mi się to, że walczysz ze stereotypem i kupujesz coś dla mamy a nie dla malucha :smiling_face_with_three_hearts: o mnie jak na razie nikt nie pomyślał, dostajemy kolejne zabawki i gryzaki :grinning: a gratulacje tylko mąż odbiera :upside_down_face: ja pierdykam, jakie to niesprawiedliwe :sweat_smile:

1 polubienie

Jeeej cuuudny prezent :confetti_ball::confetti_ball::confetti_ball: sama bym chciała byc Twoja sąsiadka :grin::grin::grin:

1 polubienie