Makijaż codziennie czy tylko od święta?

Oooo ja mało się maluje, więc sie nie znam :smiley:

Mnie już od ladnych paru lat nie było w pracy i naprawdę jestem w tyle z nowościami. Nie ogarniam co jest teraz modne, jakie wykończenia, rozwiązania, techniki makijażu. Kiedyś na bieżąco jeszcze śledziłam makijazowy kontent, a teraz nie mam na to czasu. Tyle pamiętam, co było na topie to sprzed paru lat.

To, że coś świetnie się sprzedaje, nie zawsze znaczy, że jest najlepsze, czasem działa siła reklamy :wink:. W drogerii często widać, że niektóre perełki z niższej półki czy mniej znanych marek potrafią dać dużo lepszy efekt niż topowy hit.

Trochę praktyki, parę nowych inspiracji i wszystko wróci :blush:

Najgorszy problem mam z tym, że to co kiedyś mi się sprawdzało teraz się już nie sprawdza. Potrzeby skóry z wiekiem się zmieniły, a mi się tak nie chce na nowo szukać kosmetyków i dobierać ich do cery. :melting_face:

Kiedys takkk, oko pomalowane korektor pod oczy , wlosy wyprostowane…a teraz jak wlosy zdarze umyc to już czuje sie jak z salonu hahaha :wink:

Miałam podobnie. Mam z reszta ogromny kompleks na punkcie swoich brwi. Jestem blondynką, brwi mam bardzo jasne, na tyle, że ich nie widać i wyglądam jakbym miała czoło jak lotnisko. Także kiedyś musiałam mieć chociaż brwi, nawet jak już byłam spóźniona do szkoły, pracy, to musiałam je mieć.
Teraz bardziej zwracam uwagę na pielęgnację twarzy, a nie makijaż. Pomaluję się od święta, jak wychodzimy gdzieś z mężem na jakąś kolację, obiad i to też nie zawsze.
Teraz jestem zdania, że wypielęgnowaną twarz i włosy to lepsza wizytówka niż tona makijażu

1 polubienie

Brwi to u mnie podstawa , nawet jak się nie maluję w ogóle, to brwi muszą być zrobione. Od razu twarz wygląda bardziej wyraźnie i jakoś lepiej się czuję. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Ja maluję się tylko na jakieś wyjścia

Zadbana skóra i włosy naprawdę dużo dają, nawet bez makijażu człowiek wygląda dobrze i czuje się ze sobą fajnie :slight_smile:

3 polubienia

Oczywiście, wiadomo, że makijażem można dużo poprawić i jak mam dzień, to nałożę coś delikatnego, ale np teraz przy upałach nie wyobrażam sobie malować całej twarzy podkładem :hear_no_evil:

Ja raz w Egipcie, przy ponad 30 stopniach wieczorem, chciałam się pomalować do zdjęcia :rofl: ale po chwili zmyłam wszystko, bo w tym upale makijaż był totalnie niekomfortowy czułam, jakbym miała założoną maskę :rofl: :rofl:

Oj, domyślam się, jak to wszystko musiało spływać… :sweat_smile:

U mnie też, ale zamiast makijażu postawiłam teraz na hennę raz na tydzień/dwa w zależności jak długo trzyma. Jakieś tam zdolności na tyle mam, że umiem ją sobie zrobić sama, więc to mi w upał wystarcza :rofl:

To moja koleżanka właśnie w Turcji dostała poparzenia słonecznego i chciała to przykryć makijażem… jeju jak to tragicznie wyglądało, też zaraz poszła zmyć makijaż…

To ja chodzę do kosmetyczki co miesiąc, ale taki efekt, jaki bym chciała, to trzyma się może tydzień, później już sobie coś tam sama domalowuję, żeby jakoś wyglądało :sweat_smile:

Wcale się nie dziwię, że zaraz go zmyła, pewnie też bardzo piekło

1 polubienie

Ja chodziłam, zanim nauczyłam się robić sama. Później po prostu było mi szkoda pieniędzy, bo musiałabym chodzić co ok 2 tygodnie, żeby miało to właśnie fajny efekt, a jednak szkoda mi w miesiącu 100 na ten zabieg. Wolę wydać to na coś dla dziecka, bądź dołożyć i zjeść dobrą kolację z mężem :smiling_face:

Nie maluje się od pandemii. Tylko na jakieś większe okazje

Dużo osób tak ma. Słyszałam, że sektor kosmetyków kolorowych bardzo stracił na pandemii. Za to bardzo rozwinęły się kosmetyki do pielęgnacji.