Miód orzechy - alergeny?

Drogie mamy, w ciąży jadłam dużo i wszystko, słyszałam też rady aby nie odmawiać sobie teraz to i w trakcie laktacji nie będę musiałam.
Teraz po porodzie też jem raczej wszystko, jednak czasem zastanawiam się po zjedzeniu orzechów czy miodu czy nie szkodzę tym córce, wiadomo reakcja nie następuję od razu, czasem faktycznie pojawi się krostka czy dwie ale nie zawsze wiąże to z tymi produktami, czy u Was były reakcje na typowe alergeny?

Ja jadam normalnie wszystko i orzechy miód i Ne widzę by coś było przez to nie tak więc myślę że spokojnie możesz jeść _)

U nas pojawiły się problemy gdy jadłam nabiał, musiałam przerzucić się na produkty bezlaktozowe. Natomiast miód czy orzechy zjedzone przeze mnie nie wpływały na samopoczucie synka. Jednak trzeba pamiętać, że to są silne alergeny podobnie jak np. kakao i w momencie rozszerzania diety nie należy ich wprowadzać dziecku. Dopiero po skończonym roku można podejmować pierwsze próby.

Pamiętaj, że mama karmiąca nie ma żadnej specjalnej diety i nie powinna sama z niej eliminować produktów, które są uważane za alergeny. Będąc ciąży nie odmawiamy sobie niczego, więc nasze maluchy znają różne smaki jeszcze z życia płodowego. Poza tym pokarm mamy nie bierze się z tego, co zje. Mleko ludzkie nie jest produkowane w jelitach, tylko w piersiach. Jeśli chodzi o alergeny, mogą przenikać do mleka matki, ale nie ma żadnych podstaw ku temu, aby je eliminować z diety, zwłaszcza jeśli mama nie ma żadnej alergii. Gdzieś czytałam, że zaledwie 2% dzieci to alergicy… Myślę, że nie masz się czego obawiać, również jadłam te niby zakazane produkty, a synkowi nic nie było :slight_smile:

Każde dziecko reaguje inaczej można jeść wszystko stopniowo i sprawdzać reakcje dziecka czy nie ma jakiejś lawinowej wysypki jeśli wprowadzasz jeden produkt do diety warto sprawdzić dwa trzy dni reakcje dziecka ja jadłam miód orzechy kakao itp a na przykład silna reakcja była na truskawki mega wysypka ale u innego dziecka może być zupełnie inaczej a czasem raz pojawi się wysypka a za miesiąc już nie będzie żadnej reakcji na dany produkt nie ma reguły najlepiej próbować metodą prób i błędów i w niedużych ilościach stopniowo

Dokladnie nie ma co sugerować się innymi opiniami bo każde dzieck jest inne i trzeba sprawdzać reakcje dziecka według siebie :wink: jednych uczulaja dane rzeczy innych nie

Ja.troszke przesadzalam z.jedzeniem.karmiące synka piersia, bo synek mial kolki i zwalajac na siebie zaczelam.unikac wiele produktów i zaczelam.duzo mniej jesc…i to byl.blad o drugi raz jak bede miala.deugie drugie dzieciątko to bede jadla wiecej i bede obserowowac synka. A.co do alergenów to moj synek jeśli chodzi o jedzenie to nie byl uczulony ale a synek raz dostał.takiej jakby poparzenie os pokrzywy mual takie bable, bylam w szoku od czego to ma, a zaczelo mnie nie pokoic w nocy jak sie wiercil i zaczal synek plakac i zamieściłam światło i jak to zobaczyłam.to zaniemowilam i odrazu rano poszlam do pediatry i doktorka powiedziała ze uczulilo go cos. I pytala sie czy nie uzywam.nowego proszku albo plynu do prania i wyszlo ze kuoilam kupilamnowy plyn do plukania ten co reklamowami ze utrzymuje sie zapach 7dni czy tygodni…juz nie pamietam;-) i od tej pory nie uzywalam plynow do plulania ubran.

Z miodem, orzechami i cytrusami radziłbym ostrożnie. Oczywiście wprowadzać, ale zjedz małą ilość i obserwuj ze 2-3 dni czy nie ma wysypki. Tu nie chodzi o mit kapusty, że wzdyma, a o to że u jednych może powodować alergię, u drugich nie. Jeżeli sama nie masz uczulenia na miód czy orzechy to jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że Twoje dziecko będzie miało, no ale jest więc radzilabym obserwować.
Rozmawialam o tym ze swoją lekarką i twierdzi tak samo. I podając przykład - ona nie ma uczulenia na cytrynę, a jak ją jadła karmiac piersią dziecko było zsypane krostami - cytryna została wyeliminowana. Kolezanka z pracy podobnie miała z miodem.

Należy obalać mit diety matki karmiacej (ja jem duuuze ilosci pieczonej cebuli i czosnek w potrawach i nic się nie dzieje), bo mądra dieta dziecku nie szkodzi, ale na alergeny zwracajmy uwagę i obserwujmy dziecko.

Zgadzam się ja też moglam jeść czosnek, cebulę, kakao pić, jeść cytrusy, ale truskawki w każdej postaci uczulały strasznie i wysypka utrzymywała się dość długo i tylko na buzi

Nie ma sensu eliminować produktów tylko dlatego że są silnymi alergenami. Ja jadłam wszystko ale jeśli chodzi o takie produkty jak właśnie miód czy orzechy to raczej jednego dnia spróbowałam i obserwowałam jak Syn zareaguje. Jeśli przez 2 dni nie pojawiło się uczulenie jadłam już normalnie. U mnie wyjątek stanowiły pomidory zawsze jak zjadłam to nie pojawiła się wysypka tylko suche miejsca na nóżkach. Więc pomidory w czasie karmienia ograniczyłam co nie oznacza, że raz na jakiś czas nie sprawdzałam czy coś się nie zmieniło. Dzieci wyrastają z alergii więc warto raz na jakiś czas próbować wprowadzić do diety ten wykluczony wcześniej produkt.

ja bym uważała z tymi orzechami a już kapusty czy grochu to na pewno nie zjem

Katja, ja sama miałam bardzo dużo wątpliwości na temat diety mamy karmiącej, bo niby nie ma takiej diety, ale jednka trzeba uważać na to, co się je i obserwować malucha. Sama nawet założyłam wątek na naszym forum na ten temat, aby dowiedzieć się jakie doświadczenia maja inne mamy (poszukaj go, bo dziewczyny tam naprawdę super piszą). Nie chcę powtarzać tego, co już tam napisałam, ale dodam jedynie, że mój synek jest raczej z tych “brzuszkowych” dzieci. Ma małe kolki, zaparcia, brzuszek go pobolewa, dlatego szczególnie uważam na to, co jem. Wiem że szkodzi mu czekolada, truskawki w każdej postaci, miód również, a orzechów nie odważyłam się skosztować jeszcze. Cytrusów także nie. W naszej rodzinie mąż, jego rodzeństwo i mama, mój starszy synek - wszyscy mają duże alergie, więc mam powody do obaw. I u nas problem nie objawiał się w formie wysypki po zjedzeniu nieodpowiednich produktów, lecz właśnie w postaci problemów z brzuszkiem. Także myślę, że nie musisz rezygnować z niczego, ale obserwuj, choć to się łatwo mówi, bo moim zdaniem niezwykle ciężko jest wywnioskować co zaszkodziło dziecku, szczególnie jeśli nie są to oczywiste oczywsitości, jak czekolada czy cytrusy właśnie. Przecież objawy mogą się pokazać kilka dobrych dni po zjedzeniu czegoś wątpliwego.
Ale teraz mam jedno “ale” do tego, co jeszcze do wczoraj myślałam. Otóż problemy z brzuszkiem nie dawały nam spokoju i postanowiliśmy zbadać naszego synka. Pediatra (świetny!) zlecił nam pełen panel badań krwi, w tym morfologia, biochemia, testy na alergię, mocz i jeszcze kilka innych. Z tych badań wyszło jednak przypuszczenie, że maluszek nie jest alergikiem (oczywiście, aby potwoerdzić takie testy nie wystarczą, ale u starszego synka już badania krwi w zupełności wystarczyły)… i tu ciekawostka, bo ewidentnie źle się czuje po tym, jak zjem kakao czy truskawki, no chyba, że źle wyciągnełam wnioski. Ale my będziemy to jeszcze badać i analizować, więc dam znać, jak dowiem się czegoś więcej.

Ja też długo unikałam niektórych produktów choćby cytrusów, truskawek, i czekolady po problemach z brzuszkiem synka po czekoladzie dlatego rozumiem co mówisz

Jedyne co mnie cieszy to że doedukowalam się że produkty wzdymające typu groch kapusta nie mają prawa oddziaływać na maluszka bo działają w jelitach nie jestem fachowcem ale cieszy mnie to bo synek urodził się na same święta a ja wystrzegam się pierożków, kapusty, krokietów, bigosu aż slinka ciekła a ja się wystrzegałam wszystkiego bo teściowa mówiła :-/ teraz już będę próbować tych pyszności karmiąc :wink:

Nie ma co przesadzać :wink: warto próbować i sprawdzać reakcje dziecka :wink: dlaczego mamy odmawiać sobie przyjemnośći skoro nawet nie wiemy czy mają negatywny wpływ na nasze dziecko. W szpitalu pamiętam że piłam sok pomarańczowy a lekarka zdziwiona i mówi że lepiej by nie pić pomarańczowych. przez długi czas bałam się przez to później napić ale spróbowałam i sprawdziłam czy ma to jakiś zły wpływ i na szczęście wszystko było wporzadku :wink:

Ja przy pierwszej córce prawie nic nie jadłam bo bałam się bo ciągle płakała ( a miała kolkę na którą tylko czas podziałał ) aż któregoś dnia powiedziałam dość i jadlam to co chciałam i nie było ani lepiej ani gorzej a ja odzyskałam siły by nosić córkę w tych kolkowych chwilach , teraz z synem też od początku jem wszystko ale widzę że jak wypije kawę rozpuszczona z mlekiem to ma problem z brzuszkiem , orzechy wcinam , miodem słodzę herbatę , jem pomarańcze truskawki i zupełnie nic ale ta kawa już nie dla mnie a tak bardzo mi się jej chce .kiedyś czytałam że do mleka matki najczęściej przechodzi właśnie tylko kofeina i białko mleka krowiego.
Ale tak jak dziewczyny pisały obserwować malucha i nie eliminować niepotrzebnie :slight_smile:

Anna34, ja równiez cieszę się, że udało się zdemaskować całą prawdę o warzywach wzdymających, bo przecież Święta przed nami, a ja uwielbiam tą bożonarodzeniową kuchnię :slight_smile: Ale przy pierwszym synku także pamiętam, że wszyscy się zajadali moimi ulubionymi smakołykami (kapusta z grochem, ach!), a ja jadłam jedynie upieczoną specjalnie dla mnie rybe i ziemniaki w mundurkach… Tym razem nic mnie nie powstrzyma! :slight_smile:

Anka, moja położna mówiła, że szkodzą soki, ale tylko te wyciskane lub mega ekologiczne, a takie z kartonu podobno nie. Nie wiem ile w tym prawdy, bo ja nie przepadam za sokami, więc sama nie próbowałam. Ale też pamiętam, że wszpitalu jadłam takie czekoladowe ciastka wypiekane w Lidlu z kawałkami czekolady w środku (mąż mi przywoził) i położne włosy z głowy rwały, a maluszkowi nic nie było :slight_smile: Za to teraz czekolada mu szkodzi :frowning:

Ja czekoladę jadłam chyba na drugi dzień jak wróciłam z młodym do domu wiec był malutki. Nic mu po niej nie było więc jadłam dalej.
Jeśli chodzi o kuchnie Bożonarodzeniową to ja również ja uwielbiam. W zeszłym roku syn miał 6 miesięcy i jadłam wszystko w tym roku mam. Nadzieję nadal być w ciąży a jeśli córa się pośpieszy to i tak będę jadła i sprawdzała reakcje.

Jadłam normalnie, kakao dostałam jeszcze będąc w szpitalu, tak samo jak czekoladę czy orzechy. Były akurat święta i dopiero jak zjadłam ciasto z orzechami to się zastanowiłam. Córa w ogóle nie zareagowała. Dopiero po ok.3 miesiącach ujawniła nam się skaza białkowa więc i czekolada i kakao poszło w odstawkę.

mama karmiąca powinna odżywiać się normalnie. jak najbardziej można mieć w diecie produkty potencjalnie alergenne, ale po spożyciu ich musisz obserwować czy na skórze dziecka nie pojawiają się krostki albo rumienie (twarz, brzuszek, w zagięciach kolan), jeżeli tak to wyeliminuj z diety i spróbuj ponownie za parę tygodni.

Ja tez staram sie jeść normalnie i bardzo dokładnie obserwuje Małą i czasami widzę, że Małej pojawiają się krostki, próbuję eliminować niektóre produkty, ale czasami trudno zorientować się co jej przeszkadza.