Nacięcie krocza podczas porodu z perspektywy położnej

Mi tez się nie zdarzyło, tak trochę dziwnie moja lekarka mówiła żeby nie czytać tych głupot w internecie bo niektórzy piszą głupoty 

Ja się kierowałam tym, że podczas normalnych wizyt kontrolnych byłam zaodowlona, dlatego chciałam prowadzić tam ciążę. Jednak trochę byłam zniesmaczona, że miała akurat urlop i w szpitalu zostałam sama bez lekarza. 

starałam się nie czytać w necie a pytać lekarza, bo wiadomo czasami wujek google może nas niepotrzebnie tylko nastraszyć. 

Ja w sumie szukałam lekarza na pierwszą wizyte aby potwierdził ciąże , tak juz zostałam u niego całą ciąże. Potem dopiero dowiedziałam się , że pracuje w szpitalu, jest polecany przez innych i nie zawiodłam się bo wszystko było w porządku z prowadzeniem ciąży.  Nie było też problemu z kontaktem telefonicznym w razie jakichkolwiek wątpliwości . Nie wyobrażam sobie aby odsyłał mnie do internetu ...

Mój lekarz też mi zawsze powtarza ,że nie mam czytać głupot w internecie :) 

Zawsze mówi ,że kobiety naczytają się internetu i potem sobie wmawiają niepotrzebnie problemy i szkoda stresu. Mam do niego zaufanie i widzę ,że zawsze dobrze mnie diagnozował i prowadził. Także w tej kwestii gdy coś poważnego się dzieje to pisze po prostu do niego :) 

Grabon to u mnei podobnie niby wizyty prywatnie a przyjmował w spzitalu ;) miałam z nim rodzić 2 razy ale za kazdym razem wizyta wcześneijsza w szpitalu gdzi ejest blizej mojego miejsca zamieszkania i już tam zostawałam

Aniss ja miałam wizyty prywatnie ale jak przyszło ponowne szycie to wziął mnie do szpitala i zrobil mi na lewo po kryjomu i nie policzył mnie za to nic tak samo jeśli chodzi o nadżerkę u niego usunięcie kosztuje tysiąc złotych a mi powiedział że mi zrobi za 400 w ramach wizyty więc czasami warto chodzić prywatnie tym bardziej że ja druga ciążę chodzę do niego i przed ciąża też chodziłam 

Aniss ja miałam wizyty prywatnie ale jak przyszło ponowne szycie to wziął mnie do szpitala i zrobil mi na lewo po kryjomu i nie policzył mnie za to nic tak samo jeśli chodzi o nadżerkę u niego usunięcie kosztuje tysiąc złotych a mi powiedział że mi zrobi za 400 w ramach wizyty więc czasami warto chodzić prywatnie tym bardziej że ja druga ciążę chodzę do niego i przed ciąża też chodziłam 

Dużo zależy od lekarza bo mało który lekarz weźmie mniej niż trzeba.

Obstawiam, że do internetu odesłał mnie dlatego, że w tym dniu był mega poślizg na wizytach i próbował  "nadgonić". Ale mimo wszystko wyszłam wtedy mega zdziwiona.. właśnie inni lekarze mówią, żeby nie czytać internetu. Ale potem było okej, na następnej wizycie dopytałam o to czego nie byłam pewna, wtedy mi już wyjaśnił. 

 

Ale teraz się cieszę, że zmieniłam lekarza, już chyba u tego nowego gin zostanę na dłużej  :)))) 

mamalaury czyli w szpitalu na nfz a wziął kase;) ?

przyznam ze troche słabe jeśli dobrze zrozumiałam ale cóż... u mnie jak pytałam o poród ile bedzie kosztował to powiedział ze sie dogadamy;D dobnre;)

 a gdybym tak trafiła do spzitala na jego dyżur jako zwykła pacjentka z etak powiem z ulicy to już by kasy nie wziął? już nie bede sie nawet zastanawiać;) chyba za długo siedzi w zawodzie;) tym prywatnym i placówki myli;0 

Anisss poprzedni lekarz proponował mi cesarkę u siebie w szpitalu, bo Dzidzią była głowa do góry (więc z automatu jest wskazanie do cesarki w każdym szpitalu), a on mi mowi, że w K. 3500zl a w B. 7000zl  a jeśli chodziło o termin to w grę wchodził tylko jeden i to z naciskiem na B., bo w tamtym dniu już miał umówiona jedna cesarkę i żeby nie musiał jeździć dwa razy w różne dni... 

 

Także mnie już chyba nic nie zdziwi z tymi lekarzami w Polsce :))) 

No mój do internetu nie odsyła ale wyniki krzywej cukrowej sam na telefonie sprawdzał :D a jak o coś w 1 trymestrze pytałam  to słyszałam, że się na prenatalnych dowiem :p także spróbuję go zmienić.

Dwie poprzednie ciąże prowadziłam prywatnie ale lekarz był ordynatorem w jednym szpitalu i mówił, że gdybym chciała ktg darmowe to mogę do niego na dyżur przyjechać. Do porodu pewnie też by się jakoś szło zgadać ale byłam nastawiona na naturalny więc i tak ciężko by było wycyrklować z terminem akurat na jego dyżur. Na cesarkę pewnie umawiał za darmo no bo jednak w szpitalu na nfz... nie wyobrażam sobie by brał za to kasę jeszcze. Choć kiedyś w jakimś niepublicznym szpitalu też pracował, to prędzej tam.

Tak czy siak nie był mi po myśli jego szpital bo ogólnie nie miał zbyt dobrych opinii i brałam w obu przypadkach inne. 

Chyba sami do tego przyzwyczailismy niestety;( noe mowie dosadnie My;) ale ludzie ;/ kiedys czekoladki winko jakis trunek bo wypada w podziece bo trzeba potem koperty a teraz jawnie ;)

Ja mojemu nic nie dawałam w podzięce, za każdą wizytę płaciłam minimum 250zł bo bardzo często były jeszcze dodatkowe badania a to ktg a to prenatalne i te wizyty były droższe. A lekarz w szpitalu przy porodzie już nie był dla mnie taki miły jak w gabinecie. 

Ja tez mojemu nic nie dałam bo tez za każda wizytę płaciłam a w szpitalu przy porodzie go nawet nie było a jak były komplikacje to miał wywalone 

W szpitalu nie wziął właśnie kasy :) ale ogólnie pp tej drugiej ciąży pojechaliśmy i dostał od nas prezent bo do samego końca pilnował żeby wsyztsko było w porządku z nami 

Ja widziałam ostatnio na wizycie była babeczka i właśnie dawala i lekarzowi i Położnej z rejestracji takie ogromne kosze z prezentami. I w ogóle się z tym ta babka nie kryła, a widać że lekarz i położna tacy zmieszani. A ona była na ostatniej wizycie I miała jechać rodzic. 

 

Ja myślałam żeby coś kupić  ale symbolicznie, dla Położnej (oprócz rejestracji ona ogarnia wesystko, przypomina o jakiś badaniach albo np mpwi, to powiedz to i to w gabinecie to lekarz da ci skierowanie żebyś nie musiała płacić itp  taka konkretna babka) no I teraz dla tej nowego gin co mnie prowadzi też coś symbolicznego, bo nie był ze mną cala ciążę, ale teraz czuję się dobrze. Tylko właśnie nie wiem czy to na ostatniej wizycie czy jak już urodzę i pójdę na kontrolną. Myślałam tak szczerze o czymś w rodzaju, kawa czy tam herbatą, coś słodkiego i może jakiś kubek w stylu "super położna/gin" albo jakis ladny kwiatek w doniczce, takie wiecie  nic zobowiązującego ale symbolicznego 

Ja przyznam się, że kupiłam paczkę kawy i ptasie mleczko dla personelu, bo ja miałam zespół popunkcyjny i bardzo się mną opiekowali, gdyby nie oni to pewnie bym umarła tam, więc pomyślałam, że będzie to miły gest z mojej strony, bo w sumie nie musieli się ze mną cackać. Za cc to w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że powinno się zapłacić? a do tego jeszcze takie kwoty:o

Mąż zaniósł jakieś czekoladki położnym na odchodne ale dla lekarza nic 

Ja położnej i pielęgniarką  tez dałam czekoladki