dla mnie też ja na pewno bym specjalnie nie zarażała dziecka
ja napewno bym specjalni9e niezaraziła dziecka to szczyt głu[poty bo każda choroba jest niebezpieczna i może miec powikłania
każdy ma swój sposób na wychowywanie dziecka ale ten to już dla mnie lekka przesada, w życiu bym nie naraziła córci na coś takiego
a ja w 100% podzielam zdanie Lady w tym temacie. Również jestem zwolenniczką tego typu “praktyk”. Mój brat przechodził ospę w wieku 26 lat i wiem ile się nacierpiał (choroba miała ostry przebieg), zresztą sama chorowałam dwukrotnie na świnkę w wieku 20 lat i też mi wesoło nie było… Jeżeli można dziecku oszczędzić cierpienia, to czemu nie-i tak kiedyś od kogoś złapie chorobę i będzie chorowało, a gorzej, jak jej nie złapie, np. tak jak w przypadku różyczki…
wg mnie duże znaczenie ma tu jak to Lady określiła “zielone światło” od lekarza. Nie po prostu ide zarazić dziecko tylko sprawdzam czy nie zaszkodzę.
ja tez nie wiem czy odwazylabym sie zarazac specjalnie dziecko
mama moja chciała zebym się zaraziła ale chyba na każdego przychodzi pora zachorowałam w wieku 17 lat na ospę i w dodatku we wakacje w mega upały a jak byłam dzieckiem nie udało mi się zarazić mimo że siedziałam całe dnie u chorej koleżanki
ja chciałam moją starsza córkę zarazić w zeszłym roku od jej kuzynki. były wakacje i wiedziała,że będzie lepiej jak przejdzie ja wtedy niż później w szkole, ale nic z tego… nie zaraziła się…
niby ospa jest chorobą zaraźliwą… a tu jak widać nie każde dziecko “chce” się zarazić…
Ja też zawsze z zeszytami do chorych koleżanek chodziłam i raczej nic nie przynosiłam do domu, mało chorowałam, pewnie kwestia odporności.
duzo tez zalezy od odpornosci nie zawsze da sie tak zarazin na zawolanie
hehehe,co ja cudowałam,żeby mała się zaraziła. kazałam dziewczynką sie często przytulać,praktycznie na okrągło przebywały razem… i nic…
ja nie będę z tym cudowała jak ma zachorować to zachoruje
na każdego przychodzi pora nie da się przyspieszyć ani opóźnic natura sama zadziała jak będzie chciałą
ja tez nie mam zamiaru kombinowac, wazne tylko by to co ma przejsc przeszla w wieku dzieciecym bo pozniej dla doroslych choroby dzieciece sa niebezpieczne - 18-letni kuzyn ledwo przezyl niby glupia swinke
ja sama chciałam mieć w szkole różyczkę i jak koleżanki zachorowały to każdą odwiedzałam i nic… nie jest pewne czy się uda zarazić
u nas położna bardzo negatywnie wypowiadała się o takich dziecięcych spotkaniach, żeby zarazić się chorobą, nigdy nie wiemy jak dziecko zniesie daną chorobę, ja na pewno nie będę tego praktykować
ja niw mam zamiaru kompinować wszystko ma swoją pore
Ja sama chyba bym się trochę obawiała tak zarazić bo nigdy nie wiadomo.
Ja też uważam że wszystko w swoja pore a nie jakieś zarażanie na siłę