Nowa strona canpol

U Nas są tylko jedni dziadkowie (rodzice męża). Mieszkaja 70km od Nas. Tesciowa nie ma prawa jazdy do tego. I mieszka z 3 wnuków. Także w wyjatkowych sytuacjach dzwonimy i prosimy o pomoc. Przez 2.5 roku raz wyszlismy gdzies sami (wlasnie koncert) ale to tesciową i brata meza uprzedzilismy ponad 2 miesiace wczesniej.
Niestety moi rodzice nie żyją. Tu na miejscu mam ciocie,ale tez ze zdrowiem roznie (ponad 70 lat ) wiec czasem na góra 2h zdazylo sie że musialam poprosić zeby przyszla do synka. I jest kuzyn mamy (65 lat) - on bardzo lubi Synka ale z dziecmi malymj ma male doswiadczenie takze tez prosimy jak sila wyzsza.
Ja już się boję jak to bedzie jak bede musiala isc do szpitala…

1 polubienie

Ojej to faktycznie dość ciężko , nie zamartwiaj się na zapas

Nie zamartwiaj sie na zapas jak koleżanka wyżej radzi. Nawet jeśli nie będzie pomocy najbliższych, mąż udźwignie - to jest właśnie siła wyższa i każdy w takiej sytuacji staje na rzęsach by podołać:smiling_face::smiling_face:

Zawsze gdzieś tam z tylu głowy myśli “jak to bedzie”. Ale staram sie myslec pozytywnie. Tez jeszcze nie wiadomo czy beda proby porodu sn. Czy lekarz zdecydudje o drugim cc. Jeszcze troche czasu mamy

Jakoś dacie radę. Zazwyczaj się strasznie zamartwianie a później wychodzi jakoś tak że jest dobrze :smiley:

Dokladnie. W pierwszej ciazy mialam miliony myśli - od wzruszający po katastroficzne. Mąż okazał sie dla mnie opoką, uspokajał choć życiowo to choleryk:)

Dobrze jak sie ma takie wsparcie :smiling_face:

Tez nie wiem czy zdecyduje sie juz na kolejne dziecko jesli mamy sie wyprowadzac juz na swoje a maz mi wgl nie pomaga a wsparcie mam duze od mamy czy siostry

U mnie wsparcie jest tyle ze od strony rodziny męża. Moja mama w ogóle nie uczestniczy w naszym życiu, przyjeżdża… Ale wtedy kiedy jest, ma wakacje. Wiele podróżuje z partnerem, a wnusia jest na moment i to najlepiej, co jej wychodzi, to spacerowanie z nią w wózku…

Ze na spacer chociaz wyjdzie to i tak dobrze :smiling_face:

Taak, jakis pozytyw w tej historii :))

U mnie w sumie jest tak samo. Tylko moja mama mieszka daleko, i jest bardzo zawiązana ze swoim domem. I odkąd się przeprowadziłam na drugi koniec Polski to ciągle ma pretensje że za daleko. I niby ma pomagać jak się druga dzidzia urodzi, ale jak to mówią trzeba liczyć na siebie

Tak. U nas już zaczynamy przyswajać sobie myśl, ze trzeba zyc bez oczekiwań. Choc to trudne… Za kazdym razem ludzimy sie, ze moze będzie inaczej., może…

Ciężko jest samemu ogarnąć małe dzieci… dobrze mieć jednak jakąś pomoc wokół siebie. W pierwszej kolejności trzeba angażować tatę, bo to też jego dziecko. Z dziadkami już gorzej, bo tak naprawdę już swoje dzieci odchowali i nie mają żadnego obowiązku zajmować się wnukami. Dobrze przede wszystkim jasno powiedzieć, że się tej pomocy potrzebuje, bo czasem liczymy, że ktoś sam się domyśli, sam zaoferuje pomoc a to nie zawsze tak działa. Jeżeli dziadki deklarują swoją pomoc to już coś, dobrze to wtedy wykorzystać. A jeżeli nie… to już rzeczywiście pozostaje liczyć na siebie. Ale kto jak nie my sobie poradzi? :heartbeat:

To u mnie jest tak że moi rodzice i siostra mieszkają blisko nas więc logiczne jest to że jak potrzebujemy na cito pomocy to ich prosimy. Niby teściowa mówiła że pomoże zawsze aleeee siostra męża ma 2 chłopców jeden zaczął 1 klasę podstawówki drugi jest jeszcze w przedszkolu i niestety ich rodzice totalnie nie ogarniają tego życia, niby w pracy muszą być non stop do 18 czasem nawet dłużej więc opieka, odbieranie i worzenie na zajęcia spada na teściów.
Na razie ta pomoc nam nie jest jakoś bardzo potrzebna ale gdy ja będę musiała wrócić do pracy to myśleliśmy że dziadkowie pomogą nam się zająć małą by dopiero po 2 roku puścić ja do żłobka :confused:

Wspaniała pomoc, w takich wypadkach ktos kto jest blisko wiele spraw pomaga nan zorganizować. Nawet jakiekolwiek zakupy, aby z dzieckiem nuie chodzić. Czy chocby jak teraz różne badania mam w ciąży to teściowa sie angażuje i mogę na spokojnie jechać

1 polubienie

Ja kiedyś chciałam 5 :see_no_evil: po dwójce mówiłam , że nigdy więcej :crazy_face: teraz 3 :wink: i każdy mówi żebyśmy już 4 mieli :joy: bo jedno w te czy we wte nie zrobi różnicy a emerytura będzie :joy:

Ja zawsze chciałam dużą rodzinę, mąż chce tylko dwójkę, ale może się jeszcze przekona :rofl:

Trzeba kuc żelazo!! :grin::grin: Ja też cos czuje, że nie powiedzialam jeszcze ostatniego zdania co do posiadania dzieci :hugs:

1 polubienie

Hehe no ta emerytura jest kusząca, i przy 3 to czwarte może nie wydawać się taka zmianą :smile: ale ja przy jednym, w ciąży z drugim mówię dość :smile: