Obecność partnera w domu po porodzie

Też mam podobne odczucia. Mam wrażenie, że umowa o pracę jest dużym luksusem!
A własna działalność tylko z zewnątrz wygląda tak kolorowo, bo w rzeczywistości ma się sporo opłat i mimo, że brutto wychodzi fajna sumka to po odjęciu tego wszystkiego dużo mniej zostaje.

1 polubienie

No jeśli ktoś całe swoje życie poświęca na pracę zamiast rodzinę no to przykre… bo ile można można żyć osobno, no ale z drugiej strony coś za coś , ktoś musi pracować w rodzinie żeby było lżej .
@Patrycjaw25 no czasem lepiej jest właśnie wyjechać gdzieś za granicę i tam zarobić w euro niż w Polsce
Te zusy i wszystko… chociaż jak się pracuje za granicą , to też się nie ma w domu np 3 tygodnie ale potem znowu jest się tydzień/dwa w domu i jednak więcej czasu spędza się z rodziną @Maja.zielonka zalezy jaka praca , może też chciał za dużo na głowie, bo zrewanżuję każdy pracuje właśnie 3 tyg tam i na 2 tyg w Polsce

Dokładnie też uważam że umowa o pracę zwłaszcza na czas nieokreślony to jest na prawdę dobra sytuacja życiowa. W moim środowisku często ludzie przez pracę wstrzymują się z założeniem rodziny chociażby chcieli. Mi się udało że w wieku 23 lat już miałam taką umowę. Nie bałam się zachodzić w ciążę bo firma to same kobiety i myślę że 40 % jest na L4 i macierzyńskich, mamy duże wsparcie, L4 jest wręcz wymagane od samego początku ciąży ze względu na pracę fizyczną, mamy też pewność powrotu do pracy po urodzeniu dziecka. Chociaż nie jest to szczyt moich ambicji to postawiłam na macierzyństwo. W sumie to będę dalej młoda mając juz trójkę dzieci i może po macierzyńskim będę myśleć nad czymś bardziej rozwojowym :slight_smile: A dla wszystkich którzy mają swoją działalność, duży szacun. Ja nie mam psychy na takie przedsięwzięcie :face_with_peeking_eye:

1 polubienie

Moj maz tez pracuje w niemczech , ja tez pracowalam , a mieszkamy w Polsce - biznes zycia . Nie warto sobie zyl wypruwac bardzo czesto . Kazdy widzi tylko "wolne kiedy chce " i “sam sobie szefem” a z tym wolnym to prosta matematyka . Robisz sobie wolne , nie zarabiasz . Wszytskiego musisz pilnowac : terminy , zusy , czesto wynajem … a jesli ma sie ludzi pod soba to juz w ogole , jeden chce wolne , drugi jest chory , trzeci dzwoni , bo nie wie jak dokumenty wypelnic … urlopy tez z telefonem lub/i z laptopem , grafiki , ksiegowosc . Ciezki kawalek chleba

1 polubienie

@Magdallenka0897 nieraz nie ważne czy euro czy złotówki po obiczeniu wychodzi tyle jak by zarabiał u nas
@Magdallenka0897 i też mówię że różnie oczywiście bywa , mój mąż był tylko w weekendy w domu

@asiam1 super to napisałaś , a mało kto widzi, ile to naprawdę kosztuje nerwów i odpowiedzialności. Często też trzeba dopilnować tych ludzi , niestety bywa też tak, ze jak gdzieś wyjedziemy na dłużej to zdarzają się niemiłe sytuacje na firmie, kradzieże nawet , urlop to też często , z telefonem w ręce i laptopem przy sobie :relieved:

Naprawdę ciężki kawałek chleba i tylko ten, kto to przeżył, wie, że to wcale nie wygląda tak kolorowo, jak niektórzy myślą.:sweat:

No to zależy właśnie jaka praca, bo jak ktoś zna się na jakiejś pracy to dosyć płacą, no ale jak był tylko na weekendy to słabo, jednak w tyg mąż też jest potrzebny :slight_smile:

U mnie jest podobnie. Większość osób w mojej branży pracuje na własnej działalności, a umowa o pracę to rzadkość. Dlatego jeśli uda się komuś zatrudnić na umowę o pracę to jest to bardzo dobry moment na założenie rodziny i raczej każdy to wtedy wykorzystuje. Na własnej działalności niestety nie ma tak dobrze jeżeli chodzi o L4, macierzyński i po prostu wolne- nie pracujesz nie masz pieniędzy, nikt się Tobą nie przejmuje.

@Magdallenka0897 Mój mąż codziennie jest w domu do pracy w Niemczech ma 30 km więc nie musi wyjeżdżać na miesiące do innego kraju.
@Maja.zielonka dla mnie takie wyjście na sklepy jest dużą odskocznią od codzienności, ty poprostu odrazu mów że jedziesz na zakupy i ma zostać z dzieciakami .chociaż raz w tygodniu tak się wyrwać z domu to naprawdę dużo daje.

No to macie fajnie, jak macie tak blisko! My do najbliższej granicy mamy 440 km, i fajnie bo może tankować paliwo w Polsce a pracuje w euro

Dokładnie, wyjście nawet na zakupy dużo daje. Ja nawet nie mogę się doczekać aż pojadę do paczkomatu, tak mi brakuje wyjść z domu. Wiadomo, że wychodzę na spacery z bobasem, ale jednak mieszkam na wsi i na spacerze rzadko kiedy kogoś spotkam. Nie można mieć też poczucia winy wychodząc gdziekolwiek i zostawiając bobasa z tatem, bo przecież tatusiowie też mają jakieś hobby. Ja jestem 7 tygodni po porodzie i już mam zaplanowane spotkanie z przyjaciółkami na mieście. Wtedy na kilka godzin bobas zostanie sam z tatem, wcześniej też zostawali sami jak musiałam jechać na badania krwi czy na wizytę kontrolną u ginekologa. Często się lapalam na wyrzutach sumienia, że robię coś dla siebie i zostawiam na chwilę dziecko z mężem, ale przecież mąż też robi cos dla siebie po pracy np ćwiczy, chodzi na treningi z piłki itp. Zdecydowanie musimy też pamiętać o sobie :slight_smile:

Miałam duże wsparcie od męża . Muszę przyznać że na początku po porodzie bardzo dużo się starał mu pomagać . Mąż pracuje za granicą więc jak pojechał do pracy i wrócił syn miał 4 miesiące więc już innaczej to wyglądało po jego powrocie :rofl:

To jest mega fajne , dzisiaj mi wlasnie brat powiedzial , ze w niemieckim kiku sa kombinezony z merino za 25 euro :see_no_evil:
Musze wziac ktoregos dnia mala na spacer i sprawdzic :grin:

O kurcze to od porodu przez 4 miesiące byłaś sama z dzieckiem? Mąż nie zjeżdżał ani razu?

U nas był około miesiąc – taki „czas ochronny”, bez pośpiechu, na regenerację, naukę bycia razem i oswojenie nowej codzienności.
Teraz też marzy mi się powtórka, przynajmniej te pierwsze 4 tygodnie wspólnie w domu :yellow_heart::person_feeding_baby:t2::woman_feeding_baby:t2:

Znam to. Mnie tez chlop w domu deberwuje… znaczy na wolnym. Teraz jeszcze puki w ciaxy to spoko. Bo chcisz ogarnie chatę. Ale plata się pod nogami

1 polubienie

Ja zazdroszcze tego moesiaca :smiley:

U mnie mąż wziął 2,5 tygodnia wolnego po porodzie, stwierdziłam że szkoda urlopu żeby został dłużej. A po 2 tygodniach mogłam już w miarę funkcjonować. Wolałam żeby później ten urlop wykorzystał i np teraz przed świętami bierze kolejny tydzień. Dzięki temu trochę odetchnę i będziemy mogli trochę poczuć klimat świąt.

My bylismy strasznke dlugo w szpitalu po porodzie i nje wyobrazam sobie jakbym byla tam sama , ciesze sie , ze byl ze mna i mam poczucie , ze nie dalabym sama rady psychicznie

Ja byłam w szpitalu tylko 3 dni po cc, w tym jeden dzień na sali pooperacyjnej gdzie nie było odwiedzin ale za to była super opieka. Położne zajmowały się dzieckiem, pomagały mi przy wstawaniu, dostawianiu dziecka czy robiły instruktaż jak przewijać dziecko itd ale jak już trafiłam na oddział poporodowy to nie mogłam się doczekać aż mąż przyjdzie w odwiedziny. Dopiero jak mąż przyszedł mogłam bez stresu wziąć prysznic czy iść do toalety. Cieszę się że po porodzie mąż mógł też być do mojej dyspozycji w domu przez te 2 tygodnie, inaczej byłoby ciężko

Niestety mąż nie ma możliwości zjazdu :sweat_smile: