Obecność partnera w domu po porodzie

Ma kontrakt? Co ile zjeżdża i na ile? Ja bym chyba nie wytrzymała tak sama tu a mąż gdzieś indziej :roll_eyes:

1 polubienie

No ja tez nie… bardzo trudne życie. Ale czasami nie ma wyboru.
Ja pamietam jak przez pierwszy rok mąż budował dom i dodatkowo pracował na etacie. Czułam sie jak samotna matka :frowning: było mega ciężko…. Dlugi zastanaaiałam sięprzez to nad kolejnym dzieckiem. Ale teraz dom skonczony, mąż pracuje normalnie a reszte czasu nest z nami w domu. Mam nadzieje, że tym razem będzie lżej :heart:

Po porodzie mąż był z nami 14 dni – to był ogromny komfort. Kolejne 14 dni planuje wziąć wiosną przyszłego roku :blush:

Oj ja też to bardzo dobrze pamiętam przy pierwszym porodzie, tylko czekałam na ten moment aż mąż do mnie przyjedzie. Odwiedziny były od 12 do 19 i cały ten czas siedział ze mną, to był duży komfort :heart: a teraz to się zastanawiam czy w ogóle jest sens by przyjeżdżał, bo będę w innym szpitalu i odwiedziny są tylko przez 4 godzinki, a do samego szpitala mamy godzinę drogi. Więc jeśli będzie wszystko dobrze, to przyjedzie na dzień porodu i wypisu, chyba, że mnie tak poskłada, że nie będę dawała rady :face_with_peeking_eye:

U nas zaczynamy budowę na wiosnę. Mąż raczej kolejnego etatu nie weźmie ale też będzie go wiecej na budowie niż z nami w domu :slightly_frowning_face: jedzcze pracuje na trzy zmiany…:slightly_frowning_face: ciekawa jestem jak to będzie :slightly_frowning_face:

U nas mielismy sale rodzinna wiec maz byl z nami 24/7 i to bhylo super . Jesli uda sie z drugim malenstwem to nie wyobrazam sobie tego inaczej .cudowna więź zbudowali w szpitalu wlasnie . Teraz to tylko owocuje

@MamaKins mimo wszystko polecam żeby mąż przyjeżdżał. Jak byłam w szpitalu to bardzo potrzebowałam takiego wsparcia. Bez odwiedzin męża bałabym się zostawić dziecko na chwilę żeby wziąć prysznic. Niby mogłam poprosić dziewczynę z sali żeby popatrzyła ale wołali ją co chwilę na badania, zresztą ona sama bardzo źle zniosła poród i ledwo się trzymała, więc nie chciałam jej dodatkowo obciążać mimo że maluch głównie spal.

@Patrycjaw25 a mąż będzie dużo sam robił na budowie czy będziecie zlecać zadania ekipom ? My zlecaliśmy do stanu deweloperskiego, wykończeniowa zajął się już mąż

Ogólnie po pierwszym porodzie fizycznie czułam się bardzo dobrze, mimo cesarki i wiadomo, że boleć bolało ale nie miałam większych problemów. Bardziej zależało mi na jego obecności dla zdrowia psychicznego :joy: bo przy pierwszym dziecku to wszystko było takie dziwne i trudne. Teraz już mam całkowicie inne doświadczenie i nie boję się tego szpitala, a też zależy mi na tym by mąż był w domu z synem i zapewnił też jemu wsparcie, bo to będzie nasza pierwsza taka rozłąka, na tak długo. I nie chcemy też by syn poczuł się pominięty, pojawieniem się młodszej siostry, bo wbrew pozorom to ten starszak pod względem emocjonalnym będzie potrzebował więcej nic maluch :heart:

To teraz w pełni rozumiem. W takiej sytuacji też wolałabym żeby mąż został w domu ze starszakiem. Bo faktycznie takiemu maluchowi niewiele trzeba a dla starszaka to będzie duża zmiana, że nagle będzie musiał dzielić się rodzicami z maluchem

Ogólnie to mamy już zlecone znajomi budują ale mąż żeby było taniej scianki działowe z bratem zamierzają robić i wykończeniówkę też także będzie ciekawie :smile: na jedno to fajnie bo zaoszczedzimy a mój mąż kiedyś prowadził firme remontową i robili naprawdę mega robotę wiem że wszystko będzie dokładnie zrobione ale najgorsze jest to że właśnie nie będzie go calymi dniami a z dzieciakami na budowie nie będę siedzieć bo wiadomo rozniosą dom :sweat_smile:

Miesiąc będzie :slight_smile: i to i tak za krótko xd

Mi się wydaje, że samemu, jak się ma jakieś pojęcie, to się lepiej zrobi niż niejedna ekipa budowlano-remontowa. Ale taka budowa pochłania strasznie czas.

Zgadzam się z tym że jak się ma własne pojęcie to czasami się lepiej zrobi niż niejedna ekipa remontowo -budowlana. Ale z drugiej strony ma to przełożenie na czas, bo człowiek wtedy chce jak najlepiej i dokładnie zrobić a nie po łebkach.
@Patrycjaw25 niestety, nie będzie to łatwy okres :frowning: ale jaka radość będzie jak już to wszystko się zakończy i wprowadzicie się wspólnie z całą rodzinką :smiling_face_with_three_hearts:

No niestety , 5tygodni w pracy 4 w domu , teraz i tak to luksus kiedyś jeździł 3 miesiące na 3 miesiące :sweat_smile: jest ciężko ale jakoś sobie radzę

Zobaczymy jak to bedzie u nas. Ja mam ten komfort, ze mam juz dorosle praeie dzieci i one tez dużo pomogą. Partner dopuero co rozpoczął nowa prace, wiec puki co wolimy nie brać wolnego.
Poprzednio sprawdziło nam się 24 dni standardowo, za to jak wróciłam do pracy to miałam ten konfort, że tatuś bprał wolne w razie konieczności…

To super ;D sporo zaoszczędzicie. Zwłaszcza z wykończeniowka łazienki. Znajomi dostali wycenę za samą robociznę łazienki na 15 tys i wcale nie mieli nic skomplikowanego do zrobienia. Także mąż który potrafi wykończyć dom to skarb :slight_smile: mój też wykańczał z pomocą znajomych i naszych ojców i w miarę sprawnie to poszło. Ale wprowadziliśmy się mając tylko kuchnię, łazienkę, schody i podłogi. Resztę robiliśmy już po przeprowadzce tj pozostałe łazienki, listwy przypodłogowe, część oświetlenia itp do tej pory na piętrze mamy żarówki i nie mamy szaf :joy: w sumie takie wykończenie podczas mieszkania miało swój klimacik

Na szczęście będą robić razem z szwagrem to im szybko pójdzie, co dwie osoby to jednak szybciej ogarną .
@SylwiaMK no napewno miało swój klimacik :grinning: ale ja bym nie zniosła tego kurzenia i pylenia wszędzie, chyba że wam została do wykończenia czysta robota :grinning:bez kurzenia chlapania farbami , docierania ścian itp​:grinning:

@Patrycjaw25 jak się wprowadzaliśmy to ściany były już pomalowane, a z brudnych prac to były tylko łazienki na górze. I nie polecam mieszkania jak zostaną jeszcze gdzieś płytki do położenia. Strasznie się wszystko kurzyło :frowning:

Właśnie tak pamiętam jak i u nas w moim domu rodzinnym najpierw tata zrobił dół i tam zamieszkaliśmy i stopniowo robił górę kiedy miał zastrzyk gotówki… masakra wszędzie były odbite białe slady taty kapci. A dopero co sprzątałam.

U nas też tak było, długo góry nie mieliśmy zrobione i miałam pokój cały czas z siostrą