Obecność partnera w domu po porodzie

Witaj Lolek​:heart: aleś ty urósł :hugs: no a ma już jakąś partnerkę? :smile:

1 polubienie

Czadowy pozdro dla ciebie :rofl::grinning:

1 polubienie

Jeju Sylwia ja tez chce i kurki i gaske , nasz kogos kto ma gaske i na cos narzeka ? Ja nie , wszyscy ktorzy maja gąske sa szczesliwi . Ogolnie to widze , ze Ty tez za zwierzakami jak ja jestes :see_no_evil: dogadalybysmy sie .
@Patrycjaw25 ma 2 dziewczyny , Tole i Pole . Ogolnie to Lolek najpierw byl Lolą :sweat_smile: bo mialbhc dziewczynką a tu jak dorosl to niespodzianka :rofl:

2 polubienia

Mogłabyś być moją sąsiadką, miałybyśmy zwierzaki na spółkę :joy: łatwiej byłoby facetów namówić :joy: ja uwielbiam zwierzaki :heart: w dzieciństwie dostałam na wakacjach małego kurczaczka który wyrósł na koguta :heart: dokarmiałam go, dbałam żeby mu było ciepło itp i jak już był wystarczająco duży to wylądował w kurniku :slight_smile: tata pracował za granicą w restauracji gdzie właściciele mieli taki zwierzyniec, min kurki, konie, krowy, owieczkę, osiołka, pawie itp i zawsze jeździłam tam na całe wakacje, siwieta itd raz 2 suczki miały szczeniaki w tym samym czasie - łącznie 15 szczeniąt, wszystkie wyprowadzałam jednocześnie na spacer :joy: a te suczki nikomu innemu nie pozwalały się zbliżać do siebie i do szczeniąt . Pamiętam jak przewoziłam je nawet w takim wózku w którym przewozi się wina :joy:

O tak ! Zgadzam sie na sasiedztwo . Ja tez mialam kurke i to w dodatku w kamienicy na 4 pietrze :see_no_evil: nauczyla sie siedzieć ramieniu jak papuga i jak dorosla i wrocila do swoich to dalej przybiegala i trzymala sie na ramieniu :smiling_face_with_three_hearts:

U mnie też od razu dali 2 tygodnie w szpitalu dla męża, tyle że przy drugim porodzie dostaje się opiekę na dziecko w domu od dnia pobytu matki w szpitalu, to u mnie wypadało 3 dni przed porodem już ale mąż i tak miał L4 te dni na zapalenie w barku i finalnie od dnia porodu miał opieke. Mój pobyt w szpitalu był długi i po wyjściu ta opieka mu się prawie kończyła i nasza rodzinna dała kolejne 2 tygodnie. Potem 2 tygodnie urlopu zaległego z zeszłego roku mu dali i ojcowski jeszcze ma do wykorzystania :sweat_smile: ja go w domu chciałam trzymać jak najdłużej , w pracy też byli wyrozumiali
@asiam1 Tyś jest dobra z tymi ptakami :see_no_evil: ja do kury to w bezpiecznej odległości tak na metr, a jakby ruszyła w moją stronę by się kurzyło za mną jak za strusiem pedziwiatrem :rofl:

Mojego męża siostra miała gęś która odprowadzała ją na przystanek codziennie rano. Szwagierka wsiadała do autobusu a gąska Gę gę o szła do domu. Do tej pory to wspominają.

Kobieto z kad ty tyle kasy masz na te wszystkie domy w cLej Polsce :rofl: do mnie też się miałaś przeprowadzić aaaaa mam kurki u wujka na przeciwko i miejsce na gąski też jest i nawet dla strusia by było bo tam pół podwórka ogrodzone dla zwierzątek i kaczuszki ma jeszcze. Aaa i sąsiadka ma te małe kudłate kurki. Jak mały je widzi to zawsze mówi że one są słodkie :rofl: ona ma takie białe i jedną brązowa I co najlepsze one też znoszą jajka co prawda takie malutkie ale jednak hihi

Te kurki to silki . One sa fajne bo nie uciekajabjak sie je chce wziac na rece , tylko tak kucaja i czekaja na rozwój sytuacji .
Ej to moze prseprowadzicie sie do mnie wszytskie :grin:
@Mamaprzygod ja ogolnie co znajde to przyniose do domu i troche sie obawiam , ze jak corka odsiedziczy chociaz ciutke tego genu i bedzie chciala non stop nowe zwierze to przeciez jej nie odmowie , bo to bardzo dobry pomysl :see_no_evil: mialam wrone , sikorke , jezyka , koty , kurke i nawet ten strus w kamienicy z mezem w lozku spal :rofl: ze mma tez , ale maz emituje wkexej ciepla i sie do niego tulil bardziej (wiec moglam mowic , ze maz ma duzego ptaka :rofl::rofl::rofl:) kocham zwierzeta i marzy mi sie kiedys koza , gaski , kurki , lis i kruk :see_no_evil: (i psy w wielosztukach)
Ja lece do zwierzat , ale i zwierzeta za mna lataja i zawsze jak jest jakas bida to doslownie spada mi pod nogi.

Tak to silki. No nie wiem czy to połączenie kurek i lisa by się sprawdziło :rofl:

Chodzi lisek kolo drogi :rofl::rofl::rofl: moj by byl grzeczny a kurki byly by za siatka :rofl:
Kurde @Karcia tyle czasu zyje tym marzeniem a dopiero Ty mi uswiadomilas jak slabe to polaczenie :rofl: dlaczego mi to robisz :rofl:

Moja córka ostatnio pytała czy możemy kupić pająka :face_with_peeking_eye: wolałabym kurę :sweat_smile:

Moj problem polega na tym , ze w mojej glowie to dobry pomysl o ile bedzie mozna go poglaskac i nie bedzie sje rzucal do gardla :see_no_evil::rofl:
Jedyne zwierze jakie u mnie nie przejdzie to dinozaur ! Serio zadnego jaszczura u mnie w domu , skacza sobie po trawie i ludzie na te smoki mowia pasikoniki , obrzydliwe , straszne i przerazajace . To serio jedyne czego sie brzydze i boje :see_no_evil:

1 polubienie

A moim właśnie marzeniem jest Jaszczur! Ale zżera dużo prądu, chyba to mnie blokuje :sweat_smile::rofl:
Mój kolega miał zielonego legwana, ależ bydle, ale fajny. Trzeba było tylko uważać, żeby nie trącił Cię ogonem, bo to strasznie bolało

1 polubienie

Mi sie jaszczurki tez podobaja , rozne gadziochy i tak dalej , ale pasikoniki to dla mnie smoki czy inne dinozaury :see_no_evil:
Kiedys nawet opiekowalam sie kameleonem jak kolezanka wyjechala , zamieszkalismy u niej z mezem na emigracji w niemczech i zjadal sobie szarancze :grin: bardzo fajny jegomosc

2 polubienia

Ale jaki przystojny! Jak opowiadałas te historie to ja byłam pewna że to jakiś struś miniaturka :smile: a tu taki kawał chłopa się trafił. A ile znasz osób co mają gąski? Bo ja żadnej :smile:
Kiedyś myślałam że jestem za zwierzętami, ale patrząc na Ciebie, to ze mnie słaby fan.

1 polubienie

No cóż nie chciałam cię zranić ale wiesz czasem warto powiedzieć prawdę i uświadomić że nie wszystko co chcemy jest dobre :rofl::rofl::rofl:

Haha ja też to proponowałam mężowi, ale powiedział, że szkoda żeby miał go brać bo to jednak 80 % płatne, a i tak pracuje 4 dni z domu a 1 jeździ do biura :grinning: więc jakoś dajemy radę, chociaż dzień w którym jedzie do biura jest dla mnie najcięższym dniem w tygodniu bo czasem naprawdę ciężko mi jest iść się chociaż wysikać!:face_with_peeking_eye:

Bedzie lepiej :wink: ja mimo tego ze mąż pracuje cały czas zdalnie to jak synek miał najbardziej wymagający czas to mąż ciągle miał spotkania na kamerce w pracy. Ale czułam się bezpieczniej wiedząc że w razie czego mąż jest obok. Ale z prysznicem musiałam czekać aż mąż skończy pracę. A obiadki jedliśmy zamrozone (mieliśmy jakieś gołąbki, pierogi itd)

@Mamamiski @asiam1 podziwiam ja się małych robaczków boję, a co tu mówić takie gady :rofl::rofl::rofl:

Ooo to kobieciarz z niego​:rofl::rofl: dwie laski na raz :rofl:
Ale widać że kochasz zwierzątka :smiling_face_with_three_hearts: i na tym zdjęciu z kozą pięknie wyglądasz :blush:

1 polubienie