Obecność partnera w domu po porodzie

To masz fajnego męża, można pozazdrościć

Nooo wiadomo, że czasami też mnie o coś zapyta, zamiast poszukać samemu, czy czegoś nie zrobi, np nie obetnie paznokci :rofl:ale większość rzeczy przy dziecku nauczył się w sumie w praktyce :sweat_smile:

U mnie była ta sama śpiewka przez pierwsze tygodnie jak byłam kp. Odkąd jestem kpi to juz nie ma biedak tej wymówki. To chyba jedyny pozytywny aspekt tego że nie udało mi się bezpośrednie karmienie piersią :laughing:

1 polubienie

Haha a to sie zdziwil cwaniaczek :see_no_evil::rofl:

Przykre ale myślę, że w wiekszości domów tak to wygląda.
Zauważyłam też, że jak tata się opiekuje dzieckiem to to jest rzeczywiście koncentracja na dziecku - z mojego punktu frustrujące bo wracałam po pracy i ani nie posprzątane, ani obiadu no ale przecież “byłem z dzieckiem”. I z jednej strony fajnie, poświęcił się dziecku w 100% ale z drugiej, nie wykonał obowiązków, które normalnie ja podczas dnia z dzieckiem wykonuje

Ale fajnie , że chce ci tyle pomagać nie każdy facet taki jest :slight_smile:

Haha to coś w stylu jak dziecko bawi się z tatą i po chwili słyszysz z drugiego pokoju : chodź sprawdzimy co mamusia robi :sweat_smile::sweat_smile:

1 polubienie

Mój mąż też przeszedł terapię szokową, jak trafiłam do szpitala w ciąży… Wiem, że było mu bardzo ciężko, ale poradził sobie wzorowo, a lekko nie było. Córka chora na antybiotyku, plus inhalacje, po kilku dniach on też się zaraził… Ja w szpitalu ponad 100km dalej, oboje w stresie bo groził mi przedwczesny poród, a to był 26 tc. Do tego do ogarnięcia dom, zakupy, 2 psy i dopięcie wyprawki dla dziecka, bo ja ledwo przeszłam na zwolnienie i lada dzień miałam sie za to brać, ale nie zdążyłam.

1 polubienie

No i bardzo dobrze, ojcowie też powinno uczestniczyć w każdym aspekcie wychowania. Ja jednak nadal na piersi więc mam ograniczenia, ale akurat lubię to :slight_smile:

Moj partner był zemna po porodzie prawie miesiac bardzo nam pomagał opiekowal sie nasza córką zebym odpoczeła i odespała bardzo doceniam jego pomoc i dziekuje mu za to ze mugl z nami zostac

No wie po prostu, że tu nie ma kwestii chce czy nie chce, ja też nie myje podłogi, bo to moje hobby, tylko dlatego, że trzeba :sweat_smile::rofl:

2 polubienia

Haha znam to, a po karmieniu, “a gdzie masc do pupy”, “a jakie skaprpetki wlozyc”, “ktore body”. Ale to byla moja wina bo ciagle mowilam mu, ze nie te bodziaki nie tak przebiera.
Ja musialam wsadzic swoje “madrosci” do szuflady, a on zostal sam z mala istotka ktora musial ogarnac. Ale pierwsze 3miesiace to byl dla mnie dramat :disguised_face: ciekawe jak bedzie z dwojka :nerd_face:

@Wesola95 o tak :rofl: i wychyla bobasa zza futryny , ze niby mloda chciala zobaczyc :rofl:
@Hedwiga dokladnie !moj maz jeszcze jak bylisny w szpitalu pojechal do sklepu na zakupy wrocil z niego taki dumny i mowi ze mam zamknac oczy bo kupil cos dla malej . No to zamykam , spodziewalam sie jakiegos misia lub ciuszkow , no nie wiem slodkich skarpetek czegokolwiek. Otwieram a tam lalka typu babyborn tylko wersja mini :rofl: zeby sie mala pobawila :laughing: ja tez swoje w kieszen schowalam bo doszlam do wniosku , ze nie chce mu psuc tego poczucia tatowania :woman_shrugging: zaakceptowalam lalke dla 2 dniowej dzidzi :rofl:

1 polubienie

U mnie podłogę myje ma, bo to chyba jest jego hobby. Ma różne płyny i rozne rodzaje mopów w zależności w którym pokoju myje :smiley:

1 polubienie

No i dobre podejście ! @daga1271 mój chłopak raz wlał wybielacz do wody , zamiast płynu do podłóg :sweat_smile:

1 polubienie

Moj maz nie ogarnia tematu pralki , dla niego plyn do prania i plyn do plukania to to samo a przegródki w szufladzie pralki sa dla ozdoby :laughing:

Ja mojemu wytłumaczyłam co do czego jest i gdzie się wlewa i się nauczył :rofl: nawet pralkę ma u siebie na warsztacie to przydała mu się ta nauka bo tam chociaż wiedział jak wstawić pranie :laughing: koledzy w pracy byli zaskoczeni , że on potrafi wstawić pralkę :laughing:

Moj oporny na wiedze w takim razie :laughing: tez probowalam to zaczal uzywac mleczka do prania dla malej do codziennego prania i doszlam do wniosku , ze lepiej pranie wstawie ja , on niech gotuje :laughing:

Dobrze że jakieś ostrej chemii nie wybrał :see_no_evil:

1 polubienie

Lepiej dmuchac na zimne :stuck_out_tongue_winking_eye: sprawa prosta on gotuje a ja wstawiam pranie :rofl: przeciez obie te czynnosci wykonuje sie w ten sam czas :laughing: ustawienie programu , plyn , proszek 5 minut , obiad poltorej godziny . Rowno ? Równo!

1 polubienie