O mam to samo ![]()
zawsze jak sie bawia konczy sie to placzem ![]()
jak będzie wywrotka to będę mówiła coś w stylu złapałeś Zająca, albo wgl ignorować, chociaż zobaczymy jak wyjdzie w praktyce bo patrząc na to jak emocjonalnie podchodzę do macierzyństwa i czasem płaczę jak mały płacze to obawiam się, że mogę być taką mamą która leci i sprawdza i od razu tuli i sprawdza szkody (chociaż wolałabym podchodzić do tego na chłodno) ![]()
My nie zwracamy uwagi, gdy nic złego się nie dzieje, bo jak zwrócimy to córka wie, że trzeba zacząć płakać ![]()
![]()
i wydaje mi się, że to jest ok, bo nie płacze byle czego
Napewno bez ojojowania. Oceniam sytuację i czekam na reakcję, jeśli widzę, że to coś poważnego to oczywiście odrazu reaguje, ale w większości przypadków można bardziej przestraszyć dziecko niż mu pomóc
A w kwestii opieki nad dzieckiem i czuwaniu nad bezpieczeństwem to kiedy jesteście na placu zabaw chodzicie za nim krok w krok ? Bo ja miałam podejście że idę na plac żeby mała się zajęła a ja miała chwilę dla siebie na ławce. Cały czas kontroluje co robi, ale przyznam się że popatrze w telefon, kiedyś wzięłam książkę, albo słuchałam webinaru. Wybieram ławkę obok atrakcji z której korzysta, nie tak ze obserwuję ją z 20 metrów. Zwracam też uwagę i podchodzę jak sypie piaskiem na innych czy zabiera foremki dzieciom. A widzę że dużo mam kiedy ich dziecko bawi się to mamy stoją nad nimi. Nie mówię o takich rocznikach ale moja jak miała 2.5 to potrafiła sama chodzić po tych budowlach ze zjeżdżalniami i nie biegałam już na około za nią ![]()
U nas akurat corka sama sie bawiła, zerkałam na nia jak mnie wolała ze chce gdzies wejsc to pomagałam ![]()
Przy synku to caly czas z nim bo on caly czas mnie woła ![]()
![]()
chyba ze ma towarzystwo to wtedy mama nie potrzebna ![]()
U mnie jeszcze nje ten etap , ale chce dac przestrzen malej , chce zeby mogla sama probowac i umiec sie bawic . Oczywiscie na poczatku z kontrola , ale jak bedzie juz czula sie pewnie na placu to wtedy laweczka i relaks ![]()
U nas synek co prawda jest jeszcze malutki, więc wszystko jesczcze przed nami
ale już zaczyna krążyć po mieszkaniu na swój sposób i czasami w szale zabawowym niespodziewanie wywinie fikołka, głównie jak leży na brzuszku i się wygłupia to nie zdąży się skontrolować i robi obrót na plecy, czasami się śmieje, czasami jest zaskoczony ale spokojny, a czasami od razu jest płacz i afera, że “zdarzył się wypadek”
bywa różnie, więc Ja obserwuję jego reakcje i ojojaniem reaguje tylko w tej sytuacji kiedy rzeczywiście zacznie płakać ![]()
Natomiast jeśli widzę, że się tylko troszeczkę wystraszył, albo w ogóle jest spokojny czy się śmieje, to wtedy tylko podchodzę do niego, zagaduje, śmieję się, że co to za fikołek się przytrafił ![]()
@ewelka8990 u nas też się mówi, “złapać zająca” ![]()
![]()
Oj moim zdaniem nie , nie siać paniki ![]()
Ja czekam na reakcje dziecka. Jesli jest płacz, to przytulam, biorę do siebie. Jesli nie ma jakiejś spektakularnej reakcji, to staramy się z tego ogrodzie pośmiać.
Póki co u nas to działa
Najgorsza reakcja to powiedzieć dziecku że nic się nie stało bo w tym momencie bagatelizujemy jego odczucia.
Ja zawsze czekam na reakcję dziecka. No i zawsze warto mieć otwarte ramiona
Mój 5 latek fo wulkan energii, więcej lezy na ziemi niz chodzi
przynajmniej jesli chodzi o chłopca to odpusciłam i musi jakos przezyc te dzieciństwo
.
Ogólnie to on jest cały poobijany, nic sobie z rego nie robi ![]()
Je jeszcze nie mam takiego dużego dziecka ale chciałabym w przyszłości do mojego syna nie ojojować gdyż czasami dziecko patrzy na reakcję rodzica i wtedy się rozkręca z płaczem jak rodzic też jest zaaferowany, a jeśli nic się nie stało poważnego i rodzic też będzie spokojny to często dzieci też szybko się uspokajają.
Ale zobaczymy jak będzie , może życie mnie zweryfikuje
Ja powiem ci że zależy od upadku😄 jak córka lekko coś się uderzy to udaję że tego nie widziałam albo staram się zmieniać temat i jest ok a jeśli coś bardzoej powarznego odrazu robię oględziny czy coś soboe nie rozwaliła.
Oj to zależy od dziecka. Mój ma prawie 3 lata i muszę za nim chodzić bo w sekundzie jest na zjeżdżalni za chwilę już wchodzi na płotek a za chwilę się wiesza na drążku. Ja do przewrażliwionych nie należę ale to co on tam wyprawia to napewno jakas wystraszona mama to by miała zawał kilka razy. Ja muszę chodzić żeby sobie piernik krzywdy nie zrobił ![]()
ale jak już pójdziemy do piaskownicy to daje zabawki i sobie siedzę obok na ławeczce
@asiam1 a ty bardziej jesteś team ojojać czy raczej nie ? Pisałaś że widujesz u rodziców różne reakcje. Która ty byś wybrała? ![]()
![]()
![]()
A no to rozumiem
. Z resztą zauważyłam na placu zabaw że chłopcy są prędzej kaskaderami
najlepiej w piaskownicy jak się zainstalują, żeby mama mogła odpocząć ![]()
Ja z tych nie ojojujacych raczej . Ja uwazam , ze upadki i potkniecia to nie odlaczny element dziecinstwa i to sie bedzie zdarzac , a pokazujac nadmierne emocje boje sie , ze dziecko bardziej bedzie reagowac na moje emocje niz na samo wydarzenie . Wiadomo , w momencie jak bedzie cos bardziej intensywnego to inna sprawa.
Chociaz jesli mala bedzie chciala sie potulkac to nie zamierzam jej przeganiac typu “nic sie nie stalo , nie przezywaj”
wtedy po prostu sie poprzytulamy .
Ja nieraz jak nie ojojojuje to syn do mnie tekstem że ja mu wgl jej współczuję i nie interesuje się tym że go mocno boli ![]()
Dzieci to maja teksty ![]()
Ja jestem team czekać na reakcje dziecka. Co prawda synek jest za mały żeby sobie coś zrobił, ale już będąc w liceum jak zajmowałam się kuzynostwem jak któreś upadło czy się uderzyło to ignorowałam tą sytuację, a raz podczas upadku ktoś zaczął ojojowac to od razu był płacz, właśnie przez reakcje dorosłego