Tak maddziaa i to dokładnie jak miał trzy miesiące bo matce nie chciało się już karmić piersią…
Ale wogole co to za pomysł żeby bigos dać , ja rozumiem marchewka dynia ziemniaki ale bigos ? Nie wiem myślałam że ja dziecko zje to starczy my na cały dzień ? Aż się włos jeży jak to maleństwo musiało przetrawić takie danie .
Jejku bigos??? To córka ma 6 mieciecy i boje sie zjesc dania z kapusty zeby ja brzuszek bolal a tutaj takiemu maluszkowi podac bigos? Ja spotkałam sie z taka sytuacją ze matka 5 miesięcznego podawała frytki i jeszcze sis tym chwaliła ze jej dziecko juz prawie wszystko je :-/ Potem narzekala ze jej dziecko ma problem z brzuszkiem i to jeszcze kolki! Zdarzaja sie takie mamy co sie nie przejmują i daja wszystko od razu a maluszki sie męczą.
Wśród znajomych najgorzej jest z dawaniem słodyczy dziecku. Ostatnio roczne dziecko zjadło ze 3 kawałki ciasta z kremem. No i uwielbiam, gdy rodzice mówią " ale ono samo chce", no tak, a jak będzie miało ochotę na piwo to też dasz?
Nie ma co przesadzać i uczyc dzieci od razu słodyczy owszem można dac spróbować i dac polizac dla smaku a nie od razu tyle!Jakbym chciala dac cos zjeść córce czego nie może to napewno by nie odmówiła.Ona tylko jak widzi że cos jem to juz by chciala żal mi jej ale wiem ze tego nie moze i koniec.
To prawda z tymi słodyczami, nic dziwnego że w naszym kraju tak szybko dzieci mają nadwagę. Ja już podać coś słodkiego to najlepiej zrobić samemu, aby też było pożywne. Ostatnio byliśmy u teściów i tam przez kilka dni ich córka zostawiła im synka pod opiekę. Patrzę a tam stos słodyczy przygotowanych dla niego, oczywiście ta córka nie jest zwolenniczką ich podawania…
Silver to rodzice napewno byli by źli gdyby to zobaczyli
Ale dziadkowie zawsze rozpieszczaja swoje wnuki.Nie ma co przesadzac ze słodyczami ja synkowi pozwalam jesc ale z umiarem.Nie ma co przesadzac.
Moi rodzice się stosują, teściowie, różnie bywa. Wiem, że córa cukierka od nich musiała dostać, bo u nas w domu czy u rodziców stoją cukierki w misce i się ich nie domaga, domaga się tylko u teściów. No ale, oni twierdzą, że nie dawali…
Sama ostatnio patrzyłam co moja znajoma zrobiła - maluch miał 10 mcy a ona mu kinderka dawała
nie wtracalam się bo to nie moje dziecko . Wiadomo od tego jednego razu się nic nie stanie ale po co tak szybko uczyć tak słodkiego smaku ? Córka do ok 2 lat na szczęście nie miała takiego pociągu do słodyczy pomimo że teście i moi rodzice dawałi. Później ok 3 lat miała szał na mambę za co sama na siebie jestem zła że pozwalałam dawać jej takie rzeczy bo zaczęły się problemy z wypróżnianiem . Szybko rodzina była poinformowana że takich rzeczy nie wolno jej kupować a pomimo to przy spotkaniach dostawała ale nie jadła już bo wiedziała co będzie z brzuszkiem .i także słyszałam "bo lubi , bo chce , a co to szkodzi "
Madzia tak to jest.Jak do nas ktos przyjedzie to tez zaesze cos kupią synkowi ale chowa do szafy i je tylko jak pozwolę i z umiarem dla smaku.
Kornelka kinderka na 10 miesięcy to jednak za wczesniej tez bym nie dała ale znam tez takich co daja ale nic się nie odzywam bo co sie będę wtrącać.
Moj synek tez do 2 lat nie jadl słodyczy a jak juz cos chciał zjesc to jak skończył 2 latka i po troche.Nie je słodyczy ale nie mowie ze wogole ![]()
Nawet nie wspomniałam szwagierce o tym, bo wiem że byłaby wściekła na swoich rodziców. Teściowa tego dnia chciała podać mojej córce Kubusia, ale nie zgodziłam się. Dlatego wiem, że byłoby ciężko zostawić tam dziecko bez naszej obecności. Sama czasem podam coś słodkiego, ale oczywiście z umiarem i jak my zjemy jakąś czekoladkę to córka mimo, że widzi jak jemy to niedomaga się.
Agusia to dobrze, że synek słucha się was i zje coś słodkiego jak pozwolicie.
Warto nauczyć zdrowego słodkiego wyboru - owoce czy domowe desery np z ksylitolem. Też nie można zupełnie nie dawać nic słodkiego bo potem może się na to rzucać. W rodzinie miałam taki przypadek że dzieci nie mogły nic słodkiego a jak gdzieś szły to się rzucały na ciasta, czekoladki. To już lepiej pozwolić poznać smak ale z umiarem
Silver na tyle dobrze ze w tym przypadku nas słucha ale zobaczymy jak długo ![]()
aniam dokładnie dlatego lepiej czassmi dac dziecku cos słodkiego wiadomo ze z umiarem ale niech wiedza jak smakują słodycze.
My pierwszy słoiczek podaliśmy dopiero gdy synek skończył pół roku ![]()
My za zgodą pediatry podaliśmy marchewkę syn ma 4 i pół miesiąca , kazała rozszerzać ze względu na mały przyrost masy ciała . ale synek nie chciał za bardzo jeść , dodatkowo dostał mega uczulenia i bóli brzuszka i na tym na razie zakończyliśmy rozszerzanie poczekamy z miesiąc jeszcze
Monia bo tak na prawdę jest za wcześnie na rozszerzanie diety. Bardzo dobrze, że wstrzymałaś się z tym. Układ pokarmowy dopiero jest na tyle dojrzały jak maluszek skończy sześć miesięcy. Dlatego zalecane jest np przez WHO rozszerzanie diety jak dziecko skończy pół roku.
Dokładnie jest tak jak Silver napisała. Dodatkowo jak maluch mało przybiera to rozszerzenie diety nic nie da bo to mleko jest bardziej kaloryczne.
Kurcze to rozszerzanie diety ze wzgledu na niskie przyrosty to jest chyba najwieksza najwieksza i najbardziej rozprzestrzeniona bzdura jaka opowiadaja lekarze… (swoja droga co lekarz ma do diety, od diety jest osobny specjalista, dietetyk…)
Przeciez te 2 lyzeczki marchewki ktore zie nam maluch maja tak nikla wartosc kaloryczna ze to w zaden sposob nie moze pomoc w budowaniu masy…
Dobrze zrobilas, Monia ![]()
Dokładnie rozszerzanie diety z racji niskich przywódców wagi to najgorsza bzdura bo mleko jest dużo bardziej kaloryczne i po prostu może warto częściej podawać mleko tzn pierś jeśli się karmi piersią ewentualnie zwiększa się porcje mm bądź zmienia się mm na inne które ma inne wartości składników
Niedawno spotkałam znajomą z 3 miesięczną córką. Miała problem z dobraniem melka, bo każde wywoływało jakieś skutki niepożądane, a skoro taka jest sytuacja to powinna dostać np nutramigen i tym karmić małą, ale ona stwierdziła, że to bez sensu, wiec gotuje jej zupki i podaje normalne jedzenie… Tak 3 miesięcznemu dziecku.