Pierwszy tydzień z noworodkiem

Był to trudny dla Ciebie czas emocjonalnie?

Dobrze, że to za Wami i synek jest zdrowy :smiling_face_with_three_hearts: :heart:

Dziękujemy za podzielenie się doświadczeniem :heart:

1 polubienie

Dziękujemy za szczerą wypowiedź. Bardzo się cieszymy, że teraz czujesz się lepiej i bycie mamą daje Ci szczęście i satysfakcję :smiling_face_with_three_hearts: :sparkling_heart:

Mój prawie pierwszy tydzień z moją córeczką spędziłam w szpitalu . I na samą myśl mam łzy w oczach . Nie przeszłam pobytu najlepiej . Po pierwsze połóg dał mi się we znaki i psychicznie nie dawałam rady . Po drugie u córeczki był duży spadek wagi , podwyższone crp i żółtaczka . I to mnie dobijało najbardziej, że nie możemy wyjść do domu „ bo coś jest nie tak „ . Jak córeczka była naświetlana pod lampami to ciągle płakałam i nie mogłam na nią patrzeć jak tam leży goła w pampersie . Do tego zasłonięte oczka to było coś okropnego dla mnie i do dzisiaj mam ten widok przed oczami . Dodatkowo miałam problemy z karmieniem piersią i musiałam dokarmiać córeczkę mlekiem modyfikowanym żeby waga już nie spadała i to był dla mnie kolejny cios . Miałam ogromne wsparcie mojego męża , który siedział z nami cały czas , jeździł do domu się wykąpać i przebrać i tylko przywoził potrzebne rzeczy . Gdyby nie on to nie wiem jak bym sobie poradziła. Dzień wyjścia do domu był dla mnie najpiękniejszym dniem i pamiętam pierwszy oddech po wyjściu ze szpitala . W domu już było lepiej choć i tak nadal połóg robił swoje , ale czułam się zdecydowanie lepiej . Oczywiście nadal był z nami mąż bo dostał na mnie opiekę ze względu na cc.

1 polubienie

Bardzo. Oprócz hormonów i niedoczynności tarczycy doszły emocje związane z tym jak się zakończył poród (nie tak jak chciałam) więc to było bardzo trudne

Też się cieszę że ten czas był miły i łaskawy dla nas :heart:

To może ja odpowiem bez kolorowania, może pomoże to którejś mamie, żeby nie musiała się obwiniać za swoje zachowanie.
Pragnęłam dziecka, staraliśmy się z mężem półtorej roku, gdy zaszłam w ciążę byłam przeszczęśliwa. Przesłuchałam cały internet w celu przygotowania do porodu, przebiegu, pierwszych dni po itd.
Mój poród skończył się niespodziewaną cesarką, bez żadnych oznak zaczynającego się porodu. To był koszmar. Pojechałam na izbę z wysokim ciśnieniem a nagle mnie pocięli, wyciągnęli dziecko i powiedzieli że to moje. Czułam się obco, nie przyjmowałam do wiadomości, że to moje dziecko, patrzyłam na siebie w lustrze, dotykałam ciała i mówiłam - to nie jestem ja.
Do dziecka wstawałam z poczucia obowiązku a nie z troski i miłości. Nienawidziłam go i całej tej sytuacji, czułam się źle, byłam obolała a jeszcze wstawałam do płaczącego dziecka. Teraz - jestem najszczęśliwszą osobą na świecie i dbam o swoje dziecko jak tylko mogę i otaczam ogromem miłości i czułości! Kocham je najbardziej na świecie, ale chciałam pokazać, że nie każde macierzyństwo wygląda tak pięknie jak pokazują w internecie, że zalewa nas fala miłości od pierwszego spojrzenia.
Dla wszystkich zagubionych mam - wszystko mija! :heart:

6 polubień

Silna kobieta jesteś ! :heart::heart: i na pewno cudowna mama ! Czsem to juz tak w życiu jest ale dobrze że sie z tym uporołaś :heart:

Był hardcore, nie powiem. Ale jedno jest pewne. Żadna szkoła rodzenia ani nikt, nie przygotuje Cię psychicznie na taką zmianę :grin:

5 polubień

Oj nie ! I też nikt nie zdaje sobie sprawy co w tym czasie przechodzimy :face_with_peeking_eye:

To miałam przyszycia. Ale tak to jest. Ja też czekałam długo na synka a jak już go miałam to mniej przytłaczało wszystko i płacz i brak snu i niewiedzą co mi jest itd…. I w duchu myślałam że jestem złą mamą bo chciałam a teraz jestem zła ale przeszło i nie wyobrażam sobie życia bez synka

1 polubienie

To prawda ! Ja miałam nagłą cesarkę i długo to przeżywałam i dalej zdążają się dni ze płacze z tego powodu

1 polubienie

Najgorsze jest to, że nadal spotykam się z komentarzami że cesarka to nie poród i że nie wiem co to ból i w pewnym momencie sama zaczęłam w to wierzyć, że jestem gorsza od innych mam.
Dodatkowo jeszcze słyszałam że depresja po porodowa to wymysł.

Tak już wiele razy tu o tym pisałyśmy właśnie że ludzie i to czasem samem mamy tak potrafią powiedzieć że poród to tylko SN…a to jest poważna sprawa, tyle warstw jest przecinana i tak ciężko czasem do siebie wrócić. Ból związany z blizną i mobilizacją jej później.
Jesli ktoś tak pisze to nie ma pojęcia o czym mówi …… ja też się spotykałam z określeniami że dzieci po cc to częściej chorują i są wybrakowane jeśli chodzi o te dobre „bakteria” które mają przechodząc przez drogi rodne i ze nie są dostymuloeane tym masażem jaki mają przechodząc przez drogi rodne ……

Mi ciocia powiedziała że jeden poród z jakbym przeżyła dwa bo kilka godzin naturalnie a na koniec cesarka

To jest rzeczywiście najgorsze, że inna mama drugiej mamie potrafi w taki sposób mówić i dokładać jej stresu, nerwów i poczucia winy, zwłaszcza w połogu który jest nie ukrywajmy bardzo ciężkim okresem w życiu kobiety :face_with_peeking_eye:

Byłaś pod opieką psychologa w tych pierwszych momentach czy niestety pozostawiona samej sobie?

Ale to jak świat światem że mamy potrafią być dla siebie najgorsze

Rozumiem twoje zachowanie po cc i to zagubienie. Ja też miałam nieplanowaną cc po dlugiej próbie sn i sama bylam zaskoczona w kolejnych dniach że tak trudno mi było na myśl że byla cesarka bo nie tak chciałam urodzić. Bylam mocno nastawiona na porod naturalny i nic nie czytałam o cc, teraz uwazam że dobrze bo bym jechała na salę w większym strachu. Dobrze że miałam super położna środowiskową z którą o tym porozmawiałam i mąż tez dopytywał czy jest okej czy chcę jakąś pomoc. Mam nadzieję że Ty również miałaś wsparcie bliskiej osoby :white_heart: