Jakbym czytała o sobie
Powiedziałam sobie, że jeżeli przez 2-3 tygodnie to nie minie to pójdę do psychologa ( kiedyś chodziłam na terapię więc dla mnie to żaden wstyd) a tak to mąż był dla mnie ogromnym wsparciem. Praktycznie to on załatwiał wszystkie formalności po porodzie, wizyty u lekarzy itd.
Później się okazało, że mamy wadę serca, przedłużającą się żółtaczkę i 3 tygodnie spędziliśmy w szpitalu. Można powiedzieć, że dopiero w 5-6 tygodniu życia Teosia zaczęłam być dla niego 100 procentową mamą.
Aż mam łzy w oczach jak wspominam tamten czas, mam takie poczucie, że przez depresję i szpital bardzo dużo straciłam.
A teraz jak słyszę od obcych ludzi " nie noś tyle bo przyzwyczaisz, albo nie przytulaj tyle" to mam ochotę powiedzieć bardzo brzydkie słowo
Nadrabiam teraz ile mogę! ![]()
O kurczę to miałaś dodatkowe zmartwienia o jeszcze ten zły nastrój związany ze sposobem porodu. Dobrze że masz to już za sobą … pamiętaj to co nas nie zabije to nas wzmocni
O tak! Macierzyństwo nauczyło mnie jednego - nie ma takiej siły, która by nas pokonała mamuśki!
Ja nie sądziłam, że potrafię być taka wytrzymała i psychicznie i fizycznie. Normalnie chyba padłabym na twarz i spala tydzień z tego zmęczenia a mimo wszystko dalej funkcjonuje ![]()
Nie wierzę że matka mówi coś takiego innej mamie ![]()
Jejku jak mnie wkurzają ci ludzi co tak mówią o noszeniu bo też to słyszę od innych starszych zazwyczaj osób
Mam wrażenie, że kiedyś dzieci nie trakowalo się z taką czułością jak teraz.
Noszenie, przytulenie i całowanie było uznawane za rozpieszczanie dziecka, a z dzisiejszą świadomością jest inaczej. My wiemy, że to bliskość i poczucie bezpieczeństwa a nie rozpieszczanie.
Małe dziecko nie ma zdolności manipulacji “weź mnie na ręce to przestanę płakać” to tak nie działa ![]()
Ono przestaje płakać bo czuję spokój i bezpieczeństwo a nie dlatego, że się cieszy, że Cię zmanipulowało.
Też tak mi się wydaje jak słyszę różne historie
No jeszcze tak ma pokolenie moich rodzice …. Ale i wśród znajomych w moim wieku słyszę żeby tak nie nosić na rękach bo się rozpieści dziecko…. Ja sama jak nie miałam malucha tak myślałam ![]()
Ogólnie teksty typu " zobaczysz" “skoczy Ci się” “przyzwyczaisz” działają na mnie jak płachta na byka. Dobrze że wyćwiczyłam bycie asertywnym, to nie muszę się denerwować hah
Ja duzo noszę, przytulam. Nie odmawiam jej bycia na rękach. Ja sobie mówię że rok, moze dluzej i jak bedziw chodzic to juz nie bedzie chciała byc na rękach a wiecej na nogach.
@MamaTeosia_14 o tak, teksty jakby życie sie skończyło a nie zmieniło. U mnie teściowie trochę krzywo patrzyli jak zdecydowalismy sie na wakacje z maluchem bo ona mała, po co samolot
Ale ja jak nie miałam dzieci to też tak myślałam że się przyzwyczajają i że potem terroryzują rodziców
Zawsze mnie dziwiło w mama stoi i normalnie take telepie wózkiem a jak przestanie to dziecko się budzi a teraz już wiem że różne są dzieci i czasem tak trzeba
Ja żałuję że nie nosiłam więcej jak był sueor mały. A teraz już mi ciężej
Tak, właśnie tak jest nim się obejrzysz a już klocek ![]()
Chociaż z drugiej strony jak się go nosi czy podnosi to już tak nie wydaje się że można zrobić coś ze nie jest już jak jajko
Mój się nauczył noszenia w jednej pozycji i w innej już chce
i z nim nie ma siedzenia bo chce patrzeć
a 6 kg nosić to już czuć ![]()
Powiem ci szczerze że mam wrażenie że wadą serca jest dość częsta sprawa u nas też wyszła
Co u Was wyszło? U nas niestety potrzebna jest operacja ![]()
Ja też coraz częściej o tym słyszę. Szmery miał też bobasek z którego mama leżałam na sali
U nas też mała ma szmery ale póki co kardiolog mówił że jeśli będzie się rozwijać fizjologicznie to nie powinna nigdy odczuć tego, bo ma po prostu trochę inaczej zbudowane serduszko