Hej dziewczyny jestem nowa nie wiem czy taki wątek już był czy tez nie
mianowicie chodzi o pierwsze dni w żłobku jak to u was wyglądało w jakim wieku wasze dzieci poszly czy umiały same jeść, zasypiać itp ?
od września synek zacznie chodzić i nie wiem jak się psychicznie na to przygotować jak sobie on poradzi, my
Nie miałam dziecka w żłobku ,bo moje córki szły do przedszkola mając 3 latka. Myślę ,że każde dziecko inaczej. Jedno bardziej przeżywa rozłąkę, inne mniej. Ale każde się po czasie przyzwyczaja i uczy kontaktu z innymi dziećmi :) Myślę ,że Panie w żłobku są przygotowane na różne zachowania i sobie świetnie poradzą :) Jedynie co mogę doradzić to żebyś Ty z góry starała się nastawić pozytywnie żeby było Ci łatwiej :)
Mój syn poszedł do żłobka jak miał coś koło 1.5roku, no może trochę mniej. Mamusiowy totalnie. Nigdy z nikim nie został wcześniej. Bardzo się denerwowałam jak to będzie, jak sobie poradzi. Nie jadł sam, zasypial tylko ze mną. Ustaliliśmy z mężem , ze to on go będzie zaprowadzal do żłobka, na adaptacje , bo jak zacznie syn płakać, to ja go zabiorę z powrotem do domu. Wiadomo na początku- wejściu byl płacz. Ale podobno bawił się super. Już po 3 dniach 2godzinnych zostawiali go do drzemki, a po tygodniu powiedzieli, ze śmiało może zostawać na drzemki. Oczywiście ja to przeżywałam najbardziej z wszystkich, a syn sobie super poradził z adaptacja. Aż się miło zaskoczyłam ;) tak bulo w naszym przypadku. Jedno wiem na pewno, gdybym to ja syna zaprowadzala do żłobka, nie byłoby tak kolorowo.. Bo jak miałam urlop i go zaprowadziłam to wgl nie chciał iść i płakał ciagle..
Mój syn poszedł do zlobka mając rok i 2 miesiące. Pierwsze 3 dni płakał przy rozstaniu ale później bawił się;) panie mówiły, że mało jest takich dzieci które tak.szybko zaklimatyzowuja się i praktycznie wcale nie płaczą. Dzieciom to duża zmiana i trzeba być nastawionym, że na początku może nie być łatwo. Syn bardzo lubił chodzić do zlobka I bawić się z dziećmi dlatego ja mam o nim dobre zdanie . Za to mam obawy jak drugi syn sobie poradzi ale widzę, że ciągnie go do innych osób i dzieci więc może nie będzie tak źle;)
Każde dziecko jest inne. Jedne się szybciej aklimatyzują, drugim zajmuje to dłużej. Myślę, że nie przekonamy się dopóki nie zobaczymy jak to wygląda w przypadku swojego dziecka. Oczywiście, że warto posluchac rad innych rodziców ale nikt nam nie da "złotej rady" i nie powie jak to naprawdę będzie wyglądać. Warto wybrać się na dni otwarte, poznać nieco panie opiekunki, budynek no i warunki. Jak rodzice spokojniejsi to i dziecko też. Takie moje zdanie
A jak u was w żłobkach było z menu dla dzieci wiem ze znajoma ma teraz aplikacje na telefonie gdzie wybiera sama Dania dla syna indziej wywieszali na tablicy tygodniowy plan żeby rodzice mogli się z nim zapoznać
mój jak pójdzie do zlobka od września nie będzie miał jeszcze roczku 3 tyg będzie brakowalo do ukończenia roku
i wiem Np ze synek srednio sobie radzi z gryzieniem „twardszych” rzeczy jak np ogórek zawsze mu szykuje wszystko na mniejsze cząsteczki i czy w żłobkach tez pilnują zeby owoce warzywa były podawane w bezpieczny sposób nie są za twarde jakiś czas temu widziałam w internecie przykładowe menu dla dzieci 1-3 lata i mieli orzechy włoskie na drugie śniadanie i byłam bardzo zdziwiona ze takie maluszki maja orzechy tym bardziej ze nie wiadomo czy dziecko nie będzie miało uczulenia
pewnie nie potrzebnie czytam takie rzeczy ale byłam ciekawa co jadają takie maluszki
Orzechy włoskie raczej są zmielone niż podawane w całości czy kawałkach.
U nas pierwszy dzień był spokojny. Ale potem, przez pierwszy miesiąc był koszmar. za zadne skarby nie chciał zostać. Potem chodzenie w kratkę bo infekcje. Po 3 miesiącach się informowało. Ale nadal ma ciężkie dni
Ja tez się zastanawiam jak moja córka będzie
Bardzo ważna jest adaptacja moim zdaniem po odrobinie żeby dziecko zostawało u mnie a ta praca była słaba bo pierwszy dzień byłam z córką chwilę zobaczyć miejsce a później już na następny dzień zostawiłam ją na godzinę w trzecim dniu zostawiłam ją na trzy godziny i ona bardzo długo płakała nie mogła się tam odnaleźć mogę powiedzieć że nawet za rok było tak że że codziennie rano płakała jak ją zostawiałam No ale wychodziła uśmiechnięta więc wszystko było okej. A co do karmienia to w moim żłobku panie dostosowywały się do tego jakie moja córka ona jak zaczynała chodzić to różnie w zależności od tego co to było co jadła albo papki albo jadła samodzielnie niektóre pokarmy tak jak chlebuś dostawała do rączki a niektóre zupki miała blendowane pewnie też mniej więcej widziały już po czasie jak ona sobie radzi z danymi posiłkami. Ale ogólnie żłobek na plus na dziecko bardzo dużo się nauczyło i w grupie inaczej funkcjonuje niż takie będą w domu
No właśnie mam koleżankę przedszkolankę i ona mówi, że rezygnują z tak silnych alergenów w przedszkolu. Nie wiem czy tylko tym, w którym ona pracuje ale też nie mają cytrusów. Oczywiście należy przy zgłoszeniu dziecka podać na co jest uczulone (choć szczerze powiem po sobie nie zawsze się wie i to się zmienia niestety). Ja jako małe dziecko nie byłam uczulona na orzechy a teraz po jednym laskowymi potrafię się dusić.. więc na tym punkcie jestem bardzo wyczulona. Problemem też są reakcje krzyżowe, które są naprawdę ciężkie do wykrycia. Ja mam uczulenie m.in. na brzozę i są okresy gdzie nie mogę obrać nawet ziemniaka bo na skórkę mam uczulenie. A na ziemniaka już nie.
Pasuje też do mnie: chcesz mandarynkę ale obraną;P wtedy zdecydowanie mniej uczula. W ciazy mega się pilnowałam i pilnuje nadal teraz co jem. Szczególnie gdy jem gdzieś na mieście.
Miałam praktyki w żłobku i panie miały zamówiony catering. Posiłki dostosowane do możliwości dzieci. W tym żłobku młodsze dzieci miały specjalne śliniaczki takie kaftaniki z Ikei i same próbowały zjeść posiłek. Różnie to wyglądało bo dużo posiłku trafiało na te kaftaniki i podłogę ale uczyły się samodzielności co było super. Oczywiście z głodu nie umarły przez to że większość nie trafiała do buzi bo panie jeszcze między czasie trochę wspomogły żeby temu dziecku jednak coś do brzuszka trafiło.
Każde dziecko jest inne i co do adaptacji różnie to bywa ale żłobek bardzo uspolecznia maluszka i dzięki temu łatwiej potem jest w przedszkolu ale także rozwój dziecka żłobkowego myślę że jest trochę inny od takiego który siedzi w domu tylko z dorosłymi.
Jak dziecko płacze panie w żłobku nie mają łatwego zadania ale jakoś muszą sobie poradzić, czasami rodzice gorzej znoszą rozłąkę z dzieckiem niż ono samo. Nie ma co się przejmować na zapas oczywiście jeśli dziecko plakaloby godzinami wtedy panie dzwonia i informuja rodzica o tym żeby też dziecko się aż tak nie męczyło psychicznie. Co do zasypiania w trakcie moich praktyk różnie to bywało ale najczęściej głaskanie po główkach śpiewanie kołysanek pomagało i dzieci ładnie spały, a przeuroczy widok jak się budziły i wychodziły cichutko z pomieszczenia gdzie wszystkie spały tak żeby nie obudzić reszty zlobiaczkow. Chwilę jeszcze zajmowało dobudzenie się ale to był czas na przytulasy
Dzięki dziewczyny za opinie trochę jestem spokojniejsza :) niedługo czeka mnie zebranie może po nim jeszcze bardziej sie uspokoję i będzie mi łatwiej się przygotować do tego etapu
i tak jak piszecie możliwe ze to ja będę bardziej przeżywała rozlonke niż on sam :)
a powiedzcie mi ile trwa adaptacja dwa dni czy dłużej ?
Nie mam pojęcia ile, ale też chętnie się dowiem, bo niedługo nas to czeka.
Generalnie to chyba jak się daje dziecko do placówki, to się zgłasza ewentualne alergie. Także orzechy czy inne produkty dziecko powinno wcześniej próbować w domu. Teraz są zalecenia, by nie zwlekać z podawaniem maluchowi produktów potencjalnie alergennych, bo takie zwlekanie wcale nie jest dobre.
Moja córeczka również idzie do żłobka i jest tak też się mnie mega stresujące. Ale wróciłam do pracy już w czerwcu i przez ten czas babcie się nią zajmują na zmianę z tatą. Bardzo to przeżywałam jak ona wytrzyma bez mamy. A radzi sobie super, wcale nie płacze, nie marudzi, jest grzeczniejsza niż ze mną. To mnie trochę uspokaja. Owszem w żłobku będą obcy ludzie i jedna pani jest na kilka dzieci a tutaj jednak babcie mają jedno do opieki ale staram się tym nie stresować.
Paula jak to jest, że dzieci z dziadkami są grzeczne a jak ja wracam do domu to tak jakby diabeł w nią wstępował?
Dziadkowie pozwalają na więcej.. ;)
A coś w tym jest ze dziadkowie pozwalają na więcej tym bardziej jak maja pierwszego wnuka w naszym przypadku :) zaraz jak coś dziadek znajdzie danego zamawia mu hehe
U mnie dzieci swego czasu z dziadkami były :) I faktycznie nieraz było tak ,że przy dziadkach grzeczne ,a potem przy nas jakby diabeł w nich wstąpił :D
Dzieci lubią wykorzystywać to ,że dziadkowie pozwalają na więcej. Plusem było to ,że nie stresowałam się tak jakbym miała dać dziecko do żłobka. Stały kontakt.