Porod

idziemka to mzoę zależy od szpitala, albo coś sie zmienilo bo ja pamietam czas gdzie byl pietnowany własnie poród naturalny

Ja jak leżałam 3 lata temu w szpitalu to na 9 dziewczyn z ktorymi leżałam jedna urodziła naturalnie a reszta i ja miały cc 

U mnie na sali miała jedna cięcie a z całego oddziału jeszcze 2 kobiety 7 lat temu o wiele mniej cc było. Jak leżałam teraz to czekałyśmy w kolejce i było nas jednego dnia 4 

myślę, że dla nich jest bezpieczniej zrobić CC niż próbować SN i nie daj Boże były by jakieś komplikacje w trakcie. 

Idziemka są i lekarze ryzykanci uwierz mi ! Siostra rodziła naturalnie z nadciśnieniem bo jak twierdził ginekolog nie było wskazań do cc dlatego że pierwszy poród był siłami natury. Prawie mdlała ale kazał rodzić.  Okazało się że wody były zielone bo za długo ją trzymał i czekał na akcje porodową.  Aż na końcu poród kleszczowy dziecko z zatruciem ciążowym się urodziło.  Na szczęście bez większego uszczerbku na zdrowiu. Znowu koleżanka miała nadciśnienie nie wielkie to.od razu kierowali na cc.

U mnie poród skończył się CC ale nie było tak strasznie jak można się naczytać w Internecie czy nasłuchać w szkole rodzenia. Ale każdy przechodzi to inaczej. Faktem jest że teraz coraz więcej dziewczyn rodzi cesarką albo zaczyna siłami natury a kończy się na cesarce. Ja przeleżałam w szpitalu 10 dni czekając na poród i widziałam że codziennie było po kilka planowanych zabiegów plus te nieplanowane i tak naprawdę co druga dziewczyna była po CC. Z jednej strony pewnie dla lekarzy tak łatwiej a z drugiej nie chcą ryzykować życia dziecka i matki. Często decydują się pewnie na cesarkę dla tzw. Świętego spokoju, bo przecież jeśli pojawią się jakieś komplikacje to w dzisiejszych czasach bardzo łatwo to nagłośnić (telewizja, internet czy gazety). 

We wszystkim powinien być umiar. Powinno się dać szansę kobietom po cc a nie odrazu zakładać ze juz nigdy nie urodzi. Ale jak są jakieś przeciwwskazania to też nie powinni ryzykować.. 

Tak to powinna być także decyzja i wybór kobiety mnie pytano przy drugiej ciąży ginekolog zalecała cięcie cesarskie ale powiedziała że jak się uprę na poród siłami natury to nie mogą wbrew mnie decydować ale ja nie podjęła bym ryzyka bo synek miał ułożenie pośladkowe 

Dokładnie każda matka dla swojego dziecka chce jak najlepiej 

oczywiście, że zdrowie Matki i Dziecka najważniejsze 

Natinka dokładnie masz rację ja strasznie się bałam że będę mieć CC przy cukrzycy ale na szczęście obyło się bez i wyszedł siłami natury

Czasem niestety nie przewidzimy co może się wydarzyć i nie mamy na to wpływu w moim przypadku tak właśnie było 

U mnie pierwszych oznak porodu nie było ani przy pierwszym ani przy drugim dziecku. Oba po terminie i oba wywoływane domowym sposobem, więc jak już siekło to nagle i konkretnie.

Mi się udało dwa razy rodzić naturalnie ale szczerze mówiąc to nie spodziewałam się, że drugie dziecko też każe tyle na siebie czekać. No i w obu przypadkach można powiedzieć, że otarłam się o cięcie. Za pierwszym razem bo już położnej było za długo, za drugim byłoby cc gdybym miała dobrze zrobione usg przez mojego lekarza, lub na izbie przyjęć, ze względu na wagę dziecka. No ale izba była nieczynna a na sali porodowej położna usg nie robiła przecież więc... :)

U mnie też żadnych oznak poród wywoływany w 38 tygodniu więc skurcze i wody odeszły już na sali porodowej

A w moim przypadku w 38 tygodniu w obu ciążach cięcie cesarskie planowane wcześniej przez ułożenie  pośladkowe w obu ciążach . Każda ciąża tak naprawdę inna inaczej przechodziłam tak jak cesarskiej cięcie.  Pierwsze było całkiem dobrze i prędko doszłam do siebie a drugie już niestety długo dochodziłam do siebie

w moim było tak, że 40 tc  test oksy nic nie zadziałał, 40 i 4 dni skurcze się zaczeły pisać, ale mała zaplątała sobie nóżki pępowiną i znacznie wzrosło tętno i musiałam miec CC :(

Mi podali oksytocynę bo miałam mieć wywoływany poród ze względu na cukrzycę. Niestety okazało się że w czasie skurczy małemu spada tętno więc podjęto decyzję o cc. Jak się okazało podczas operacji, maluszek miał całe ręce owinięte pępowiną i pewnie podczas skurczy zaciskał rączki przez co spadało to tętno. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Szkoda tylko że tyle czasu bezczynnie spędziłam w szpitalu. 

Ja w pierwszej ciąży nie miałam żadnych oznak porodu, cesarka na zimno bo tętno spadało za bardzo dziecku i groziła zamartwica płodu. Teraz obecnie 34tc i brzuch boli mnie jak na miesiączkę , brzuch się spina, ostatnio miałam rozwolnienie   wwymioty jakby organizm się przygotowywał do porodu 

A ja szlam do szpitala na wyznaczony dzień przed cięciem no robili mi wszystkie badania przed

Ja rano poszłam na konkretny dzień i o 12.40 mała była już ze mną miałam cc