lady zgadzam sie z toba…takiej “starszej” mamy braknie…i to dziecko zostanie samo…bez nikogo do rozpieszczania…i zaczną sie dewiacje:(
Nie wiem jak to jest, ale ja np. staram się tak wychowywać swoje dziecko, uczyć go takich rzeczy, żeby dało sobie w życiu radę gdy nas zabraknie… Wielu rodziców starszych - zapomina o tym…
Lady i bardzo dobrze. Po stracie rodzicow jest ciezko, wiem bo 8 miesiecy temu zmarl moj ojciec. 2 dni po pogrzebie bralam slub i teraz jestem w ciazy. Daje rade bo nauczyl mnie samodzielnosci wlasnie. Pewnie, ze dla dziecka wszystko ale my wiecznie zyc nie bedziemy.
ja bym tak nie zrzucała do jednego worka bo jak starszy rodzic to szybciej umrze i dziecko nie bedzie umiało sobie potem samo poradzić bo wiele osób młodych umiera i dzieci pozostają sierotami, niecały miesiąc temu mojej znajomej pękł tętniak ( na nic wcześniej nie chorowała) i zmarła we śnie a miała 26 lat, zostawiła 4 dzieci najstarsze miało iść do zerówki więc nigdy nie zna sie dnia ani godziny i trzeba każdą chwilę umiejętnie wykorzystać i robić wszystko by nasze dzieci umiały sobie poradzić bez nas jak najwcześniej
w3105 ale my nie mówimy, że starszy rodzic jest gorszy, bo szybciej umrze, tylko dlatego, że większość starszych rodziców strasznie te dzieci rozpieszcza, wyręcza, pozwala na wszystko i w dorosłe życie te dzieci wychodza zupełnie nieprzygotowane.
Wiecie to tez jest kwestia mentalności. Czy to młoda czy starsza matka może jednakowo dziecko rozpieścić, tu nie można zwalić wszystkiego tylko na wiek
Dokladnie wiekszy nie ma znaczenia do rozpieszczania.
oska zgadzam się z tobą bo młode matki też czsem zbyt rozpieszczają swoje dzieci a potem się dziwią, że ich pociechy nie radzą sobie w życiu i nie co generalizować bo niekidy też starsze matki potrafią dobrze wychować dziecko , które da sobie w życiu samo radę
Oska masz rację to dużo zależy od człowieka,charakteru itp… wiek w tym przypadku akurat nie ma znaczenia
Tak, tyle że młoda mama, która zepsuje dziecko - zwykle ma szansę je “naprostować”, wprowadzić zasady, przestrzegać ich i wyoprowadzić dziecko na ludzi… Mama starsza już nie zawsze…
Ja natomiast w swojej wypowiedzi miałam na myśli sytuacje, kiedy starsi rodzice uważają, że dziecku trzeba na wszystko pozwolić, bo niedługo braknie im rodziców i będą biedne… Młodzi rodzice tak się raczej nie zachowują…
Wiek nie ma znaczenia a tak zgadzam sie w zupelnosci zalezy od charakteru rodzicami.
Ja jestem za zasadą by jak najszybciej usamodzielnić dziecko by umiało sobie radzić w życiu samo aczkolwiek powinno zaznać jak najwięcej czułości i bliskości by nie wyrosło na egocentryka, rozpieszczam tez czasem bo od tego są tez rodzice i jestem zdania że starszy czy młodszy rodzic chce wychować swoje dziecko tak jak najlepiej potrafi, nie zawsze mądrze ale nie ma rodziców idealnych
Nikt nie jest idealny ale na pewno kazdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka i z ta mysla wychowuje niezaleznie od wieku.
mi kiedyś mój lekarz rodzinny powiedział że najleprzy wiek na urodzenie pierwszego dziecka to 24 lata bo mama ani za młoda ani za stara… mi sie akurat tak trafiło… ale powiedział najlepiej a nie że tylko tak będzie dobrze… każdy wiek jest dobry… moja mama urodziła mnie jak miała 22 lata potem mojego brata a siostrę po 30 i było dobrze… nikt z nas nie jest ideałem a mimo to mama wychowała nas dobrze… każda z nas popełania błędy ale nie znaczy to że skrzywdzimy nasze dzieci… nawet jak je trochę rozpieścimy…
A ja znam osobiście 3starsze mamy i to, co dzieje się z ich dziećmi przyprawia mnie o gęsią skórkę i jeży włosy na głowie… Z miłości… z “chcę jak najlepiej”
ja też jestem za tym żeby usamodzielnić dziecko żeby potrafilo się odnaleźć. Zazwyczaj jest tak że przy pierwszym dziecku wszystko robimy za nie, a drugie już szybciej staje się samodzielne…ale nie wiem od czego to zależy. Mnie mama urodziła mając 22 lata, wydaje mi się że nauczyła mnie radzić sobie w życiu…a mojego brata urodziła po 35 roku i powiem Wam że jak narazie mój brat nie jest samodzielny, tzn nie ze wszystko mama robi, ale dopiero teraz staje się bardziej samodzielny
Ja już kiedyś pisałam, ze moim zdaniem wiek tutaj nie gra roli, tylko charakter. Bo młoda mama która oczekiwała z utęsknieniem na dziecko, może równie rozpieść dzieciątko i spowodować, ze nie będzie samodzielne
Oska a co z mamami, które inaczej wychowują dzieci urodzone w młodości, a inaczej te, które później urodziły? Marsela mówi o takim przypadku u siebie, ja tez mogłabym powiedzieć na swoim przykładzie… Coś jest w mentalności, nie tylko w charakterze, bo skoro np. moja mama umiała mnie i siostrę wychować dobrze, tak żebyśmy dały sobie w życiu radę, a młodszą siostrę i brata zupełnie jakoś tak rozpieszcza fatalnie - to chyba nie kwestia charakteru, który raczej jej się nie zmienił, tylko mentalnego podejścia.
lady ale czy czaem tez nie jest to wina starszego rodzeństwa? Bo my ze starszym bratem zawsze broniliśmy młodszego, fakt jest strasznie rozpieszczony ale myslę, że my stając czasem w jego obronie przed rodzicami czy nawet gdy braliśmy na siebie jego winy przyczyniło sie do tego jaki on jest teraz
Nie wiem w3105 my z siostrą nie miałyśmy wpływu na młodsze rodzeństwo, obie wyjechałyśmy z naszego miasta do szkoły i mieszkałyśmy w internatach, dlatego nie bardzo miałyśmy kiedy wstawiać się z tymi młodszymi…