Taki szybki poród to jest najlepsze co może się trafić ![]()
Ja swój pierwszy poród również wspominam naprawdę dobrze ![]()
obawiałam się, bo wiadomo różnych rzeczy się człowiek nasłucha, ale miałam swój plan, udało się go zrealizować i jestem z siebie dumna ![]()
Poród siłami natury, z pełną ochroną krocza, a do tego jedynym znieczuleniem jakie przyjęłam był gaz, wszystko dokładnie tak jak oczekiwałam
Do tego przemiła, wspierająca położna. ![]()
A ze śmiesznych chwil to wspominam to, że już pod koniec akcji porodowej przyszła zajrzeć jakaś druga pani położna, stała przy mnie, masowała mnie po dłoni, mówiła tak przyjemnie, wspierała, chwaliła jak świetnie sobie radzę, to było takie miłe i motywujące, aż na koniec jak już Maluszek był ze mną rzuca tekstem “no widzisz jak super, to teraz już jakoś mniej więcej do osiemnastki masz już z głowy, bo teraz będziesz cały czas się o niego martwić” ![]()
![]()
Ja pierwszy porod wspominam jak byłam po terminie i przyszłam na pierwsze ktg gdzie nie spodziewałam się że po odpięciu będę musiała zostać w szpitalu i za parę godzin zobaczę swoją córeczkę. I tak się stało że pisały się niewielkie skurcze ale powiedzieli że takie to do domu spokojnie jeszcze mogę pojechać. Jeszcze badanie ogólne zrobią i mogę wracać bo akcji jeszcze nie ma . Więc usiadłam na fotel i lekarz do mnie mówi że na papierku wyszło mu że wody się sączą Więc mnie zostawia i tak podali mi oksy. I zaczęło się rozkręcać bóle coraz gorsze , kobiety odzielone sciankami krzyczą ja byłam trochę przerażona bo to pierwsza ciąża po godzinie rozwarcie na 2 cm i córce tętno przyspieszło , przyszła lekarka i poinformowała mnie po godzinie skurczy że proponują cesarke Więc podpisałam zgodę i za chwilę usłyszałam pierwszy płacz córeczki🥰 nie wspominam żadnego porodu źle miałam 3 cc i mimo bólu jest to ból do wytrzymania naprawdę nie jest tak źle może i dwa dni są ciężkie ale każdy kolejny to już jest coraz lepiej i można śmigać .
Absolutnie o tym nie myśl w ten sposób bo niepotrzebnie się nakręcasz . Ale ja ci powiem że przy pierwszym porodzie nie miałam lewatywy przy drugim już tak i jakbym miała jeszcze raz rodzić to zrobiłabym
Tez mialam te same obawy wiem ze one to widza na codzien ale sam fakt, raczej mnie ominie to kolejny raz bo prawdopodobnie bede miala cc
Slyszalam tez ze organizm czuje i sam tez przed oczysci jelita przed cala akcja porodowa , wiadomo w trakcie mysli sie aby tylko dziecko bezpiecznie urodzic ale przed takie mysli rozne nachodza
Jak jest położna z prawdziwego zdarzenia to jest inna historia bo można pytać , rozmawiać i jakoś tak lepiej się robi że nasze obawy są odbierane zupełnie naturalnie przez personel który ma to na codzień
Wiesz co, czujesz się trochę jak po alkoholu
Ból jest i moim zdaniem to w ogóle nie działa przeciwbólowo, ale chyba działanie tego jest takie, że nie myślisz tak trzeźwo o tym bólu
Miałam to samo wrażenie. I działa tylko na wczesnym etapie porodu. Jak ja byłam w okolicy 5-6 cm rozwarcia to już nawet faza nie wchodziła ![]()
Ja szczerze mówiąc używałam gazu do samego końca porodu prawie
Bo dzięki temu pamiętałam, żeby oddychać. Więc pod tym kątem to jest super sprawa, że się oddycha chociaż ![]()
U mnie działał nawet w trakcie skurczu ale ja brałam oddech za oddechem
tak zaleciła mi położna, może mniej odczuwałam ten ból bo skupiałam się na tym co mi w głowie lata ![]()
przy porodzie pomógł, ale już przy łyżeczkowaniu macicy nie ma opcji…mimo że dali mi czas żebym sobie powdychala nie pomogło już nic. No i ja miałam po tym gazie okropny kaszel jak bym miała jakieś zapalenie oskrzeli ale tylko przez pierwszą dobę
Przyjazny personel, który wie jak działać w sytuacjach stresowych i rozmawia z pacjentem tak, że pacjent nie zdaje sobie sprawy, że poród jest trudny. Tak było w moim przypadku przez cały poród nie zdawałam sobie sprawy, że mój poród jest inny, trudniejszy bo personel nie dla mi tego odczuć a wręcz czułam się bardzo zaopiekowana
personel bardzo szybko reagował na wszystko co się działo podczas porodu, dopiero po porodzie po rozmowie z mężem dotarło do mnie, że poród nie był raczej z tych najłatwiejszych
no i przy wyjściu jeszcze jak położna mnie przytuliła na do widzenia to uważam że bez tak cudownego personelu nie wspominała bym tak pozytywnie mojego porodu…![]()
Lepiej podejść do tego z tej strony, że personel naprawdę jest tam po to żeby pomóc nam urodzić i maluszkowi pomóc przyjść na świat
nikt nie ocenia tego co nam się fizjologicznie przytrafi jeśli zdecydujemy się, że np nie chcemy faktycznie mieć tej lewatywy. A nawet na jednych z zajęć w szkole rodzenia mówione było, że dla maluszka to nawet jest wskazane żeby miał kontakt z tą florą bakteryjną z naszych jelit, więc czy będzie lewatywa czy nie, to każda z tych opcji jest ok. Najważniejsze, żeby było to zgodne z Tobą i Twoimi odczuciami i potrzebami ![]()
Mi jeszcze pomogla mysl ze w sumie co by sie nie wydarzylo to zaraz przyjda kolejne dziewczyny i i tak nie beda mnie pamietac ![]()
Według mnie trzeba być poprostu pozytywnie nastawionym
. I nie słychać tych wszystkich historii
Całe szczęście już trochę mentalność kobiet się zmienia i zamiast się nawzajem straszyć opowiadają właśnie pozytywne historie. Natomiast ciocie, babcie itd. jeszcze lubią straszyć… ale też w innych czasach rodziły, więc może teraz kobiety mają lepsze doświadczenia, bo jest lepsza opieką medyczna.
U mnie poród był wywoływany bo córci było za dobrze w brzuchu i nie chciała wyjść
najpierw założyli balonik i z 2 cm rozwarcia zrobiło się 3, więc szału nie było, ale po wyjęciu balonika poszłam na porodówkę, tam leżałam pod KTG , zdobiono mi lewatywie, położna powiedziała że pierwszy raz się spotyka z osobą która po lewatywie się śmieje
następnie pani doktor zastosowała żel z prostaglandynami, żel pomógł tylko trochę, miałam pójść do wanny i tam się odprężyć i w sumie urodzić, ale jak podali oxytocynę to już poszło… W sumie od podania oxytocyny minęło około 40 minut i już było 8 cm i za chwilę było 10 cm, rodziłam 8 minut, bez znieczulenia bo anestezjolog nie zdążył przyjść
ale ja mój poród wspominam bardzo dobrze, tym bardziej że cały czas był przy mnie mój narzeczony i do samego końca trzymał mnie za rękę i bardzo wspierał, w dużej mierze bardzo dużo też zależy od położnej i jej podejścia, ja miałam najlepszą jaką mogłam mieć i Wam również życzę takich położnych ![]()
@Monia361 ale super historia
faktycznie dzidzi bylo u Ciebie dobrze .
@Mika1 fakt historie starszych pokolen to inna bajka , ale najbardziej niesprawiedliwe jest to umniejszanie naszym porodom . Tak jak my bysmy rodzily no nie wiem … online ![]()
Oj tak pamietam jak opowiadala mi mama ze moja ciocia to w domu rodzila w korytarzu to było straszne , teraz jest taka opieka, mozna zadzwonic po karetke a kiedys czasami byli zdani sami na siebie
@ewelka8990 Moja babcia urodziła moją mamę w domu, dziadek był w pracy, zanim dojechał to babcia już urodziła
zawiózł ją do szpitala, tam tradycyjnie parę dni, a później przyjechał po babcię wywrotką, bo też był w pracy. I tak to w tamtych czasach wyglądało, żadnych fotelików i tego wszystkiego. Bacia opowiadała, że tu świeżo po porodzie, dziecko zawinięte w kocyk, a ona właziła po stopniach do kabiny i najlepsze, że to było takie normalne, nikt się nie dziwił ![]()
![]()