Pozytywne historie porodowe

Świetnie to ujęłas Dokładnie tak najważniejsze, żeby każda z nas czuła się dobrze z własnymi decyzjami i miała poczucie, że to jej poród,

2 polubienia

Wow, niesamowita historia :heart_eyes:Kiedyś to naprawdę było inaczej kobiety miały w sobie tyle siły i po prostu robiły, co trzeba było zrobić. Teraz trudno sobie wyobrazić taką sytuację, ale ma to swój urok Takie wspomnienia babć są bezcenne

1 polubienie

Ja niedawno urodziłam poprzez planowane CC i zdecydowanie lepsze wspomnienia niż przy pierwszym CC. Gdy już wieźli mnie na blok to modliłam się tylko by zadziałało mi znieczulenie i prosiłam te panie by mnie trzymały za barki i uniemożliwiły poruszenie się. Jak już znieczulenie zadziałało to wiedziałam że z resztą sobie poradzę. Po 6h mnie już spionizowali i sama poszłam do łazienki się umyć. Później już następnego dnia próbowałam powoli chodzić i z dnia na dzień było o niebo lepiej. Tym razem ominął mnie zespół popunkcyjny i robienie tzw laty.

1 polubienie

Ja miałam rewelacyjny poród mimo, iż był wywoływany więc balonik+ oksytocyna.
Z zabawnych rzeczy:

  1. Przy kolejnym badaniu szyjki przez lekarza udalo mi się zażartować , że nikt tak daleko we mnie nie był, nawet mój mąż co wywołało oburzenie Pana małżonka :laughing:
  2. Przy można powiedzieć obchodzie? Gdy lekarz z położnymi sprawdzał co u mnie zapytałam czy da się sprawdzić czy dzidzia ma włosy (przez całą ciążę młoda miała ręce na twarzy i mam tylko 1 jako takie zdjęcie, a tak to nie było widać nic) na co lekarz sprawdził szyjkę mówiąc : są włosy i właśnie zrobiłem jej 1 dreda :laughing:
  3. Jak zaczęła się akcja porodowa położna powiedziała bym ustawiła się jak do pozycji na “pieska” więc zaczęłam się śmiać, że urodzi się tak jak się poczęła…okazało się, że Pani położna również poczęła i również urodziła swoje bobo w taki sposób :laughing:
  4. Mój mąż łapał każdą chwilę by odpocząć tak się biedny zmęczył masowaniem moich pleców na piłce i laniem mnie woda pod prysznicem. Po wszystkim powiedział, że ja przecież siedziałam a on musiał stać :laughing:on ma szczęście, że go kocham inaczej dostałby w nos.
    Generalnie poród miałam fantastyczny, bolało jasne, ale absolutnie czułam się fenomenalnie na porodówce :grin: osobiście strasznie bałam się cesarki :sweat_smile: podziwiam wszystkie kobietki, które się na nią zdecydowały lub które były do tego zmuszone okolicznościami.
    I polecam rodzenie w Bielanskim w Warszawie, zarówno na patologi, porodówce jak i po było superowo.
1 polubienie

Haha o matko to sie faktycznie małż namęczył :joy:
Podgryzlas mu jego meskie ego :joy: uwielbiam takie wesole historie , ja tez pomimo bolu stwierdzam , ze mozna pojsc, pozartowac , odbebnic i cieszyc sie juz wspolnym zyciem :heart: najwazniejsze to trafic wlasnie na taką fajną “ekipe” lekarzy , poloznych i pielegniarek .
A jak zareagowal lekarz na Twoj zarcik ? :joy: podejrzewam , ze tez śmiechnął

Lekarz był fenomenalny :joy: mam nadzieję, że poczuł się trochę dumny :laughing:

1 polubienie

Za mną dwa porody naturalne, oba bez żadnego pęknięcia.

Drugi poród był dosłownie ekspresowy — o 8:45 byłam na izbie przyjęć z 5 cm rozwarciem, a już o 10:45 powitaliśmy na świecie naszego synka Antoniego.

Poród na stojąco to coś absolutnie pięknego! :heart:

Jeśli w przyszłości zdecydujemy się z mężem na jeszcze jednego dzidziusia i będzie mi dane rodzić naturalnie, to na pewno ponownie wybiorę poród w pozycji stojącej.

1 polubienie

Pozycje wertykalne to w ogole zloto , super , ze teraz mamy taką mozliwosc .
Moja mama opowiadala mi , ze kiedys to tylko plackiem na plecach i nawet nie mozna bylo wstac , tylko nogi do gory i heja