Prawo jazdy po 30

Haha super masz swietnego męża, najważniejsze aby cię wspierał w tym to napewno doda ci odwagi i jak poćwiczysz będziesz pewniejsza na kursie . Dasz radę kobiety z wszystkim podołają a już w szczególności my matki :smile:

2 polubienia

Trzymamy kciuki @Mama.Wiki

1 polubienie

To prawda, a jeszcze zależy gdzie to te busy albo jeździły albo nawet się nie pojawiły na przystanku. Pamiętam jak zaczęłam swoją pierwszą pracę, to właśnie te „ busy widmo” zmobilizowały mnie do kupienia samochodu i to było najlepsze co mogłam zrobić :sweat_smile: nigdy więcej już się nie musiałam martwić, no chyba że jakaś sytuacja awaryjna się trafiła :smiley:

Ja pamiętam jak były mrozy i busa nie było i do szkoly nie pojechałam, na jedno w sumie dobrze bo wolne sobie zrobiłam :rofl:

Ja jeszcze jak miałam egzamin , to była taka brzydka pogoda, deszcz lał , zimno było i słaba widoczność , więc już sobie myślałam że nie zdam i zdałam !

No to u mnie na wsi jeździł tylko jeden autobus 1,5 km ode mnie i o 6:20 musiałam codziennie chodzić na niego pieszo… a powrotny był tylko o 17 i 6 km od domu… więc zawsze jeszcze szukałam kogoś czy ktoś wraca w moje strony… :see_no_evil: albo czasem przez las wracałam to był taki strach… nie wyobrażam sobie teraz nie mieć prawka

Masz absolutną rację jak się przeżyło coś takiego to prawo jazdy daje poczucie wolności i bezpieczeństwa. Juz nie musisz nikogo prosić nie martwisz się czy złapiesz autobus czy nie utkniesz gdzieś po drodze :blush::blush:

1 polubienie

Dokładnie… ja nie wiem jak się bilety teraz kupuje i w jaki autobus wsiąść :see_no_evil: u nas na osiedlu teraz jezdza co chwile :see_no_evil:

Jak sobie przypomnę te czasy, kiedy trzeba było iść po ciemku na przystanek to aż mi się zimno robi :sweat_smile:

1 polubienie

I jeszcze czekać na tym przystanku, bo opóźnienie jakieś albo autobus się popsuł :see_no_evil:

1 polubienie

Po ciemku, w zimie lub deszczu. A jeszcze jak jakiś pies wyleciał od sąsiada to już w ogóle :sweat_smile: a miałam takiego jednego na ulicy, zawsze jakoś przełaził przez ogrodzenia i jakby miał zegarek w głowie, czekał aż będę szła, żeby mnie pogonić :joy::joy:

Heheh wtedy przyspieszenie , i bynajmniej człowiek się nie spóźnił :rofl:

Haha , ale jest co wspominać :see_no_evil: ja to zawsze spóźniona byłam i musiałam biegnąc na przystanek, ale chociaż się obudziłam dobrze i trening zaliczony :rofl:

Dobrze, że u nas to zawsze jeszcze chwilę czekali jak się ktoś spóźnił :see_no_evil: a za mną to niestety często haha

1 polubienie

O nie ja przez las bum nie szła sama jeszcze po ciemku🙈 masakra nie wyobrażam sobie chociaż znam też pełno osób co rzez las szły codziennie do szkoły bo akurat niedaleko lasu mieszkałam a zraz po drugiej stronie lasu mieszkało trochę ludzi ,treaz pobudowało się tam więcej osób ale każdy ma samochód i dzieciaki wozi autem do szkoły.

Ja zdawałam 23 grudnia. I tyle śniegu było wtedy. Ale o mojej godzinie jeszcze jeden chłopak tylko zdał, nie mieli litości przed świętami

Pewnie musieli zarobić , jeszcze w starym roku … @Patrycjaw25 u nas niestety nie ma wyboru , musiałam iść przez ten las bo jak inaczej :see_no_evil:

No rozumiem a chociaż rowerem było jechać zawsze to jakoś szybciej ten las przejedziesz a potem gdzieś przypiąć lub dogadać się z kimś że ten rower bedziesz u nich zostawiać.

Miałam koleżankę która mieszkała myślę że z km to lekko od drogi i właśnie taką polna, zarośnięta przez las i drzewa i ona codziennie do szkoły na pieszo chodziła . Ja się balam autem tam po nią jechać a co dopiero iść. Ale jak ktoś się też wychowuje w takich okolicznościach to też jest przyzwyczajony i nie myśli nawet o tym…

1 polubienie

Ja też zdawałam w grudniu i miałam nadzieję że udzieli im się świąteczny nastrój albo chociaż śnieg spadnie i nie będzie widać linii przy parkowaniu. Śnieg nie spadł, egzaminator trafił mi się podobno najgorszy z całego wordu ale jakoś zdałam :grinning:

2 polubienia