Mam to samo odczucie
a wgl ostatnie cztery miesiące , od kad córka się urodziła nie wiem kiedyś to zleciało ![]()
Żyjemy w takich czasach, że ciągle się śpieszymy, ciągle gdzieś pędzimy, stresujemy się, czujemy presję wszystkiego- czasu ale też wszystkiego wokół… Niestety ta codzienność nas dopada, nie jest się w stanie tego przeskoczyć, ale staram się dla mojego Synka wygospodarować jak najwięcej czasu takiego poświęconego stuprocentowo jemu, takich chwil, które mamy tylko dla siebie, na wspólne przytulaski, śmiech, zabawę czy czytanie książeczek ![]()
Staramy się też dołączyć do tego czasu Tatę.
tak żebyśmy mogli jak najbardziej wykorzystać wspólne chwile i cieszyć się tym czasem w trójeczkę ![]()
Kiedyś jedna pani mi powiedziała że w starym samochodzie gdzie zegarek nie jest z niczym zsynchronizowany zawsze ma 2-3 minuty różnicy tak mniej więcej po miesiącu. Twierdziła że na tych wszystkich elektronicznych kto gdzieś z góry przyspiesza czas o jakiej milisekundy bo my nie jesteśmy w stanie tego odczuć na krótką metę ale na dłuższą już tak. Nie wiem czy to teoria spiskowa czy Faktycznie tak jest
Potwierdzam, dzięki tej technologii nie spóźniałam się na pociąg do pracy
zawsze wyjeżdżałam na styk i te 2-3 minuty w zegarku w samochodzie były bardziej pomocne. Zauważyłam że zegarek w mikrofali też przyspiesza o 2 min po jakimś czasie.
Widzisz czyli jednak coś w tym jest. Kobita rację miała a ja ją wzięłam za wariatkę ![]()
Oj tak widzę ten pośpiech , i niestety często powoduje u mnie stres , szczególnie przy dwójce dzieciaków malutkich …muszę się spieszyć z podaniem obiadu temu ktory nie śpi bo jak się drugie obudzi to kalapita jest płacz a ja przecież tylko jedno mogę w danej chwili na karmić ![]()
Jejuuu mi sie naprawde wydaje , ze cos w tym jest ![]()
Ja kiedys tez o tym slyszalam , ale bylo to tak dawno temu , ze wylecialo mi z glowy . Ale jak przeczytalam Twoj komentarz to wrocilo w przeblyskach gdzies z tylu glowy ![]()
Ja mam mikrofalówkę hajsem i sytuacje jest taka że jak mam ją ustawioną o idealnym czasie jak piekarnik to po tygodniu już jest różnica minuty.
Ooo to ciekawe
nie słyszałam nigdy takiej teorii, patrząc jak to wszystko szybko leci coś w tym musi byc
Mam to samo. Mam mikrofalówkę i piekarnik w jednym słupku i mimo że ustawiam na nich ten sam czas to po czasie się rozjeżdża
Czyli coś musi w tym być. Ale ciekawa jestem kto tym zarządza
Masz jakieś pomysły, jak można zmniejszyć ten pośpiech?
Jaki jest sekret Twojego męża, że udaje mu się wszystko zrealizować bez pośpiechu?
![]()
Super, że to zauważasz i starasz się sobie z tym radzić!
To prawda, presja czasu istnieje i ciężko z nią walczyć, bo wiele rzeczy nie zależy od nas. Masz jakiś pomysł, jak dodatkowo zmniejszać ten pośpiech?
![]()
Tak to jest problem chyba w dzisiejszych czasach większości mam.
Sama to przerabiałam bo muszę ogarnąć kuchnie, bo muszę zrobić zakupy, bo muszę to i tamto, bo wypada aby zaprosić na kawe, bo wypada wyjść itp.
Bardzo się cieszę, że moje dzieci mają takiego tatę który potrafi potrząsnąć mamusia i powiedzieć dość.
Zakupy on ogarnia, ja jedynie listę.
Sprzątamy zazwyczaj razem ostatnio, chyba że bliźniaki śpią dłużej i mogę ja to ogarnąć.
Długo walczyłam też z sobą, aby nie prosić teściowej o pomoc, bo głupia ja uważałam że pomyśli że sobie nie radzę
(chyba większość kobiet mojego pokolenia tak ma). Teraz dzwonie po nią i staram się aby chociaż 3 razy w tygodniu wpadła na chwilę do dzieci bo widzę że one jak i ona potrzebują siebie nawzajem.
Wychowywanie bliźniaków nauczyło mnie, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości.
W tym czasie jak ktoś np zabierze ci dzieci na spacer to jie rzucaj się wir sprzątania (chyba że to Cie relaksuje) ale usiądź napij się tej ciepłej kawy i napawaj się chwilą dla siebie ![]()
Myślałam dać Starszą do żłobka ale coagle biję się z myślami ![]()
wiem zw wtedy miałabym swobodniej i więcej czasu , mogłabym posprzątać czy pojechać choćby na dalszą wycieczkę poza miejsce zamieszania z młodszą corka.
Przyznam , ze daje mi w kość to , że caly dzien do godz 16.30 jestem z corkami ![]()
Ja dałam właśnie córkę do przedszkola i mam do popołudnia mam spokojniej. Wybiorę się na spacer z bliźniakami bez pośpiechu że muszę wrócić na drzemkę starszej do domu. Ale i tak czuję się uwięziona trochę , bo jak mąż wraca i teoretycznie mogłabym wyjść to oni mają najgorsza porę i nie chce męża zostawiać samego z płacząca dwójka ![]()
Ha i to jest dobre pytanie. Przede wszystkim nie dać się w niego wciągnąć i nakręcać. Moj mąż jak mantrę powtarza ze czas jest dla nas a nie my dla czasu i coś w tym jest
Myślę że trzeba sobie ustalić priorytety i skupiać się na tych co najważniejsze a te mniej istotne sprawy odpuścic. Nie walczyć by wszystko osiągnąć a wtedy skupimy się na naprawdę ważnych sprawach i będziemy je robić bez pośpiechu.
Przy dziecku czas leci mega szybko, zwłaszcza przy noworodku. Ja jak urodziłam to nie miałam czasu na nic. Każda mama na pewno zna to uczucie kiedy ma karmić co 3 godziny więc przewija dziecko przed karmieniem, karmi i ostatecznie zostaje 1,5-1h do kolejnego karmienia
początku są trudne. Czas ucieka a dziecko rośnie zdecydowanie za szybko i te piękne momenty warto sobie uwiecznić bo zaraz zostaną wspomnieniem.
Obecnie mam 4 miesięcznego malucha a nadal jak rano wstaniemy zrobimy pielęgnację, nakarmimy się, pobawimy lub poćwiczymy, ja zjem śniadanie to zaraz pora na spacer. Po spacerze znowu karmienie i zaraz czas robić obiad bo tata wraca z pracy a często nawet obiadu nie uda się zrobić.
Odkąd mam dziecko zastanawiam się co ja kiedyś robiłam z tym całym wolnym czasem ![]()