To ja napadlam go więc miał ubaw choć myśmy nie raz na śpiąco dzialalismy tzn ja mam tendencje do lunatykowania i czasem nawet nie pamiętam co ja gadam i robię w nocy tzn niekiedy wstaje nawet albo właśnie nie raz się kochamy tyle że ja nic z tego nie pamiętam mój mąż z kolei gadula jest przez sen no ale ja podobno mam otwarte oczy i normalnie wydaje się jakbym faktycznie nie spala nawet rozmawiać ze mną idzie i się jakoś dogadać więc coz mój mąż chyba przyzwyczaił się zresztą on sam nie pamiętal parę razy co w nocy się działo i myślał że mu się śniło choć to nie był sen nie raz mnie pytał czy mu się śniło czy to na prawdę więc ma dystans i ja też no i zawsze to jakiś powód do uśmiechu:)
Aisa, uśmiałam się. Nie wyobrażam sobie tego, ale jak Wam pasuje „uśpiona” miłość to jak najbardziej ![]()
Pati, mój nąż nie jest łasuchem, zje wszystko oprócz szpinaku i za kaszami nie przepada No i soczewica. Niechętnie je zdrowe i zielone i tu pojawia się problem. Szukam czegoś szybkiego i zdrowego, ale dobrego. Raczej powinno być mięsne. Kilka dni temu udało nam się wspólnie wypić kawę więc to nasz mału sukces ![]()
Mama gratki hahaha my sami z tego się czasem śmiejemy generalnie mnie można obudzić tzn ja dalej śpię ale mam otwarte oczy gadam skladnie ale nie pamiętam rano bym się obudziła więc jest trochę śmiesznie bo mój mąż nie zawsze ogarnia czy mnie na prawdę obudził czy raczej nie w każdym razie nieraz pamiętam jakieś fragmenty A nie raz zastanawiam się czy mi się śniło czy na serio zresztą mój mąż też miał parę takich sytuacji i wie że to możliwe więc coz nie no mama gratki nie to żebyśmy to praktykowali po prostu czasem się i tak zdarzy że w nocy najdzie A że maluch śpi to można sobie spokojnie poprzytulac się.
Na pewno zmienia się to że tak o kiedy się chce nie można sobie pozwolić na chwilę dla siebie bo maluch przecież biega patrzy siedzi czy bawi się i dodatkowo jak już coś to często czuje intencje rodziców i wchodzi do łóżka rodziców tzn u nas np jest tak że jak mąż się do mnie przytula to synek pędzi do nas wskakuje na łóżko i tuli się do mnie jakby chciał zaznaczyć że mama jest jego ![]()
Aiisa dobrze że mąż ma dystans , u nas też czasami na śpiąco ale to rzadko się zdarza .Synek zazdrosny o mamusię , a to prawda dzieci są ciekawe świata więc lepiej poczekać aż dziecko uśnie, bo weź np 2-3 latkowi wytłumacz co tato robi mamie ![]()
Mama_gratki genialnie to ujęłaś “uśpiona” miłość
A co do męża to chyba większość facetów nie przepada za szpinakiem , soczewicą itd także musimy im to jakoś przemycać w jedzeniu jak dzieciakom aby się nie pokapowali
Ja mam tyle dobrze że mój to nawet zupy je , naleśniki z twarogiem także nie zawsze musi mieć mięsko ![]()
Pati, to mój uwielbia zupę z soczewicy (o zgrozo, to chyba jedyne dane z soczewicą które zaakceptował. Soczewicę moczę kilka godzin, gotuję, dodaję bulionu warzywnego, dodaję usmażoną paprykę, również usmażoną cebulę z czosnkiem. Do tego puszkę pomidorów, pieprz i sól i ostrą paprykę i całość blenduję
Mąż pomagał i nadal bardzo pomaga
Wiadomo, początki zawsze są ciężkie i wszystkiego trzeba się nauczyć. Przez pierwszy miesiąc bał się robić wiele rzeczy, ale za to przejął wszytkie obowiązki w domu. Po miesiącu podział obowiązków wrócił, a on zaczął więcej robić przy córeczce. Ona tak fajnie się cieszy, jak widzi Tatę, gdy ten wróci z pracy - aż się łezka w oku kręci.
Mój ma swoje obowiązki i w moich chce mi pomagać ale kuchni ma dwie lewe ręce. Resztę jakoś ogarnie chociaż ja potem muszę poprawiać. U nas od początku na wszystko brakuje czasu, po urodzeniu syna nawet nie miał jak wykorzystać 2 tygodni urlopu tatusiowego. I z automatu wszystkie obowiązki na mnie. Długo pracuje i jak wraca to zostaje mu 1,5-2 godziny z synem, czasem nawet i nie tyle. Jak młody uśnie to chce mi pomóc chociaż w efekcie niewiele się udaje. Na wspólne wyjścia nie mamy co liczyć bo z teściami dziecka nie zostawię z różnych powodów a mój mąż stwierdził że jak z jego rodzicami nie to z moimi też nie. No i pas. Od narodzin syna dwa razy byliśmy na randce we dwoje, trzecia już była we troje. Mąż też miał wiosnę ciężką zawodowo, tak że ja na weekend wyjeżdżałam a on zostawał w domu i w efekcie nie jest łatwo nadrobić czas. Oboje zmęczeni i nawet jak któreś wyskoczy z romantycznym gestem to zdarza się że drugie powie coś mniej miłego i koniec miłej atmosfery. Syn nam nie ułatwia bo jest bardzo aktywny i przy nim na rozmowę nie mamy szans
Mama_Gratki brzmi smakowicie. Szczerze powiem że ja wolę zjeść niekoniecznie nie zdrowo ale też nie jakoś super zdrowo jem. Mało tłuszczu używam , czasami coś zjem nie zdrowego ale przed ciążą ćwiczyłam dużo , teraz wcale i po ciąży mam zamiar zacząć znowu. Ale chciałabym zmienić trochę żywność ale jakoś ciężko mi się do tego zabrać. Nie widzę mojego jak je zupę z soczewicy ![]()
Magdalena to dobrze jak partner pomaga , mój ogólnie też mi bardzo pomaga sprząta mieszkanie , chodzi na zakupy jak się dziecko urodzi też na pewno będzie mi pomagał tylko jakby się gotować nauczył to by było idealnie.
Ania no to rzeczywiście nie ciekawie jak nie możecie zostawić z rodzicami , ale zawsze jak dzieci śpią można się zająć sobą. Wiadomo , że jak przychodzi zmęczenie to można się poróżnić i są kłótnie ale to normalne u nas też tak jest tym bardziej że na dodatek mi hormony szaleją
Pati, już niebawem sama się przekonasz ze jak dziecko śpi to tego czasu nie wykorzystuje się „na zajmowanie” sobą
wszystko łatwe jest w teorii, ale kiedy obowiązki się kumulują, rośnie stres i nerwy biorą górę. Ułatwieniem są zwykle skorzy do pomocy np dziadkowie, ale jak pisze aniam nie zawsze i nie wszystkie z nas migą z tego skorzystać. Ale powiem, że warto bo to nie tylko idciążenie nas, ale wspólny czas dziadków z wnukiem, nawiązywanie nici porozumienia, tworzenia więzi, ale też przyzwyczajanie dziecka, że mamusia nie jest zawsze
Pati uwierz że na początku to jak dziecko pójdzie spać to i mama będzie szła spać odpocząć dziecko jest absorbujace A czas który dziecko nam da zwykle wykorzystuje się na sprzątanie gotowanie albo właśnie odsypianie.
Aiisa podejrzewam że na początku będę spała wtedy co dziecko żeby złapać energię na resztę dnia , później przyjdzie czas na sprzątanie , gotowanie jak drzemki będą dłuższe ![]()
Pati jak już Maluszek będzie na świecie zobaczysz jak się Twoje plany zweryfikują. Na początku będziesz w nowej sytuacji, wszystko będzie dla ciebie nowe dojdzie zmęczenie bo noce nie do końca przespane więc będziesz zasypiała na stojąco. Mój mąż się śmiał że ja na początku to zasypiałam w locie jak się kładłam i żadna siła mnie nie dobudziła.
A męża możesz nauczyć gotować angażując go w pomoc niech na początku pomaga w drobnych przygotowaniach obiadu a później pójdziesz o krok dalej.
A ja na początku nie czułam zmęczenia. U mnie emocje i hormony zajęły pierwsze miejsce i kilka tygodni mało spałam i nie czułam zmęczenia także nie wiadomo jak będzie u ciebie. Jednak to się z czasem odbija na zdrowiu dlatego spij razem z dzieckiem jak najwięcej. Co do wdrażania męża, najlepiej zacznij teraz póki obije macie czas i cierpliwość. Z drugiej strony, jak poczekasz z tym do porodu to może czuć się osamotniony bo mało że będziesz mu poświęcała mniej czasu to jeszcze się będzie musiał nauczyć dbania o dom. Im szybciej zaczniecie, tym bardziej pomożesz mu uniknąć frustracji i rozczarowania
To u nas gotowanie jest podzielone - są posiłki, które on robi pyszne, ale są też takie, w których ja się lepiej odnajduję
Mój Mąż lubi jeść, na studiach mieszkał sam, a nie wyobrażał sobie jedzenia ciągle na miejście, więc nauczył się smacznie gotować. Poza tym u niego w domu Tata dużo pomaga Mamie w kuchni, a niektóre rzeczy robi sam najlepiej, np. rosół.
O kurcze ja poprosze meza ktory umie ugotowac rosol bo mam od jakiegos tygodnia ochote ale moj jakos nie jest wyjatkowo pyszny (choc juz sie poprawil), poza tym nie chce mi sie stac przy tym garze i patrzec jak pyrkoli… jakby moj malzonek ugotowal rosolek i jeszcze mi go podal ze spora iloscia pietruszki to bym chyba na chwilke umarla ze szczescia, poszla do nieba, podziekowala Panu Bogu i wrocila ![]()
Michalina ale się uśmiałam
męża też poproszę takiego chociaż na jedne dzień w miesiącu ![]()
Mama_Gratki wiem teraz mi się łatwo mówi , ale jak przyjdzie co do czego to może być inaczej jednak bym chciała uniknąć tego i dlatego będę się starać żeby było dobrze i żeby partner czuł się potrzebny ![]()
Kasia będę musiała spróbować z nim gotować czasami jak mi rąk brakuje to mi pomaga w kuchni ale już pisałam w innym poście że w sprzątaniu jest dobry więc to już jest duża pomoc , zdaję sobie sprawę , że noce będą nie przespane, a ja to jestem śpioch więc lekko nie będzie ![]()
hahaha dziewczyny mój też umie rosół i tylko rosół z takich bardziej pracochłonnych rzeczy ale wydaje mi się że to umie bo bardzo lubi, a za resztę już się nie chętnie zabiera. To jak już to ja też mogę takiego męża raz w miesiącu ![]()
Pati mój mąż zrobi w domu wszystko ale czasami chciało by się żeby wziął chociaż czasami gotowanie na siebie no i żeby ugotowal pyszny rosół ![]()
Ja tam ogolnie na mojego meza tez nie narzekam, czasami mnie wkurza ale ogolnie to to dobry czlowiek jest i wiem ze nas kocha i stara sie bardzo, a ze nie zawsze wychodzi, to coz. Mnie tez nie zawsze. Jakis tam podzial obowiazkow mamy i jest nawet w miare ok.
Ale kurdelebele rosolek. Jeszcze jakby moja Mama mieszkala blisko to bym sobie w niedziele na obiadek do niej pojechala i bylby rosolek, a tak to musze sama sie z tym miesem babrac, a nie przepadam za tym szczegolnie. Choc fakt faktem ze efekt jest tego wart ![]()
Kasia otóż to np w niedziele odpocząć , a mąż niech się zajmuje obiadem
U mnie w domu rodzinnym ojciec zawsze gotował rosół , a później mama drugie danie robiła.
Michuni ja na swojego też nie narzekam , ale gotować mógłby hahaha taki żart wiadomo że nikt nie jest idealny, każdy z nas ma wady i my również czasami się kłócimy , ale wiadomo kochamy się bo jakby tak nie było to dzisiaj bym z nim nie była , a on ze mną i nie mielibyśmy dziecka w drodze ![]()