Nadszedł czas kiedy to zaczęłam się obawiać, a jeśli podczas przyjęcia na oddział będę pozytywna. Wiadomo czeka mnie w takiej sytuacji cesarka, ale co z dzieckiem. Tu na forum różne wersje czytałam dlatego poszperałam trochę i podzielę się z Wami co znalazłam. Może ktoś z Was ma jakieś nowsze wytyczne, albo zmiany. Ja na chwile obecną znalazłam zapiski z lipca 2020.
„W przypadku kobiet zakażonych koronawirusem izolacja może być zakończona wtedy, kiedy testy wykonane u matki zakażonej będą ujemne dwukrotnie w odstępie 24 godzin. Noworodek urodzony w stanie dobrym optymalnie powinien być zaopatrywany w miejscu, gdzie będzie przebywał w izolacji od swojej mamy. Zaleca się wczesną kąpiel noworodka. Izolowane bezpośrednio po urodzeniu noworodki matek COVID 19 wymagają wnikliwej obserwacji przebiegu adaptacji do samodzielnego życia w postaci ciągłego pomiaru saturacji i monitorowania czynności życiowych. Szczepienie przeciw gruźlicy należy odroczyć do czasu uzyskania ujemnego wyniku testów w kierunku CoV-2 u noworodka. Poza tym postępowanie wobec noworodka nie odbiega od rutynowego. W przypadku wątpliwości miejsce izolacji powinien wyznaczyć Konsultant Wojewódzki w dziedzinie neonatologii.”
Ponadto jest tam napisane, że jeśli dziecko posiada ujemny test na covid to jeśli nie ma żadnych przeciwskazań może zostać wypisany po 2 dobach, ale jeśli ktoś z domowników jest na kwarantannie to tego oczywiście nie zrobią. Zważywszy na to, że mama jest dodatnia to ojciec przecież będzie na kwarantannie także chyba tu istnieje tylko opcja jeśli ktoś inny z rodziny zaopiekuje się malcem.
Te informacje znalazłam w standardach medycznych. Na stronie Ministerstwa Zdrowia znajduje się ten sam tekst. Nowych aktualności nie znalazłam niestety tak naprawdę
https://www.standardy.pl/newsy/id/251
Macie może jakieś inne wiarygodne informacje jak to naprawdę teraz wygląda ? Czy szpitale mogą same jednak ustalać swoje zasady w takiej sytuacji czy muszą się twardo trzymać tych wytycznych ?
Mazia myślę że każdy szpital i tak może zrobić oo swojemu. Więc radzę mniej czytać, mniej się stresować. Odpoczywać
Aneczka ja jestem z tych, którzy im więcej wiedzą co ich czeka tym są spokojniejsze 😊raczej wolę wiedzieć co się może dziać niż się zaskoczyć
Niestety Mazia ja tylko to co gdzieś tam usłyszałam
No mnie to ciekawi jak to jest, różne wersje sie słyszy jakoś nic nowszego nie znalazłam jak z tego lipca 2020. Zastanwiam się czy na upartego można dziecka nie oddać w razie takiej sytuacji bo przecież to jest ważne kangurowanie, ten czas skórą do skóry. Może też inaczej się zachowują jak kobieta dodatnia bez objawów,a z objawami
Mazia najlepiej dopytać jak praktykują w szpitalu, w którym chcesz rodzić. Mogą mieć swoje wytyczne.
Ja covida przeszłam w czasie ciąży i raczej byłam nastawiona, że drugi raz nie będę mieć i wynik będzie negatywny ale zastanawiałam się jak to będzie w sytuacji, gdy akcja porodowa rozpocznie się nagle i nie zrobią w szpitalu testu. To dostałam informację, że do momentu przyjścia wyniku dziecko zabierają.
Madzia np. u mojego przyjaciela w szpitalu, w którym pracuje w ogóle nie robią testów i każdą traktują jako potencjalnie chorą także tam jest teraz mnóstwo cesarek ;/
Moja kolezanka miala covid w 36 tygodniu. Test na covid do 6 tygodni moze wychodzic pozytywny ale w szpitalu bedzie traktowana jak ozdrowieniec.
Moim zdaniem nie powinni brać tego jako wyznacznik cesarki. Powinno jednak mimo wszystko stawiać na poród sn a cesarka jedynie ze względów typowo zdrowotnych i zagrażających życiu a brak robienia testu to raczej do takich nie należy.
W szpitalu, w którym rodziłam przez 3 dni były same cesarki i tylko ja poród sn.
Kosiaszka nie wiedziałam,że tak długo mogą wychodzic pozytywne testy po zachorowaniu!
Madzia no jak dla mnie ten wyznacznik to tragedia. Ja rozumiem teraz czemu nikt tak nie chce rodzić i sporo osób przyjeżdża do szpitala w moim mieście. Dla mnie to bardzo dziwne bo jednak w większości się praktykuje robienie tych szybkich testów
Mazia ja słyszałam że na izbie przyjąć na odwal robią na szybko czasami testy i one różnie wychodzą. Ale zawsze na oddziale powtarzają robią dokładniej
Aneczka o to nie słyszałam by robili dwa. U mnie w mieście na izbie robią, ale czekały równo 20 minut na wynik i by pójść po lekarza
Kazdy szpital ma inne wytyczne i warto zadzwonić do swojego szpitala i się dowiedzieć. U mnie w szpitalu nie jest wymagany test przed porodem a mimo to dziewczyny rodzą sn.
Teraz bardzo dużo jest cc nawet ostatnio gdzieś czytałam ze w ostatnim czasie prawie same cc
Mazia pewnie zależy od szpitala i personelu. Bo jak personel wie że na izbie różnie do tego podchodzą na szybko aby tłum że tak powiem rozładować i na odwal.roboa testy to dla pewności wola same dokładniej test zrobić upewnic się.
Nati ja też słyszałam, że w tym roku bardzo jest duży odsetek CC. Ogólnie w ostatnim czasie każda moja koleżanka ma CC
ja bardzo chcialam cesarke ale moja ginekolog byla nie ugieta:) rodzilam naturalnie jest do przezycia drugie tez bym tak chciala urodzic
Kosiaszka no lekarze raczej w tek kwestii nie chcą iść na rękę kobiecie, ale tak jak mówisz poród naturalny jest do przeżycia choć każda często się go obawia :)
Dziewczynki a ciąża donoszona to jest skończony 38 tc? Bo mi koleżanka mówi że jak się urodzi wcześniak to przez covid też jest utrudniony kontakt z matką. Slyszalyscie coś ?
Mi robili testy: kasetkowy, z dwa wyniki jest zaraz przy przyjęciu i wymaz z noso-gardła, na który czekałam 12h.
Ciąża donoszona to końcówka 37 - początek 38.