No i maluchy lubią naśladować więc niekiedy jak mama spróbuje to i maluch się przekona by spróbować więc warto zachować spokój nic na siłę nie dawać i z uśmiechem na twarzy proponować;)
jedliśmy razem chrupki kukurydziane, córa była zachwycona. Oglądała się na każdego i chętnie jadła - tak, naśladownictwo przede wszystkim.
Z kubkiem nam nie szło, ale odkąd kubek jest pod ręką na macie to córa chętniej pije i dzisiaj nawet wyciągnęła rączki do kubka więc warto mieć kubek w pobliżu żeby maluch się z nim oswoił.
U nas nowy smak: królik z warzywami. Zwykle z marchewką, selerem, porem i kawałeczek ziemniaka.
Tak kubek najlepiej by był obecny w miejscu gdzie dziecko się bawi itd Bo w czasie zabawy często się dzieje tak że zacznie sięgać po picie. ![]()
U mas rozszerzanie diety bylo jedna wilka tragedia … Doslownie kilka razy dziennie podsuwane potrawy w kazdej mozliwej formie papka grudka lyzeczka w raczke na palcu nic nie wchodzilo w gre i tak do 8 moesiaca zycia … Konsultacja z meurologopeda fala tyle ze po godzinie pani pow ze jest jej bardzo przykro ale nie jest nam w stanie pomoc i ze nam wspopczuje ![]()
Obecnie sytuacja wyglada tak ze misia ma 14 moesiecy i wazy 7400 waga urodzeniowa to 3600
Miałam podobnie jak Pani i odstawiłam na tygodnie rozszerzanie diety. Po tym czasie jak znowu zaczęłam syn zaczął jeść ze smakiem. Aktualnie ma 9 miesięcy i wcina ładnie ![]()
Oliwcia A może blw by się sprawdziło? Może po prostu warto dodać do dania trochę swojego mleka by maluch czuł że to znajomy smak i będzie chętniej próbować .
Aisa owszem jeśli Małgosia dalej nie chciałaby jeść warto spróbować blw ale ona już ma 14 miesięcy i myślę że kłopot jest już zarzegnany w sensie już coś tam je przynajmniej tak zrozumiałam z innych wątków. Jest szczuplutka ale na to też składa się wiele czynników.
Jeśli ogólnie chodzi o blw to ja ta metodę uwielbiam chociaz z Synem się nie odważyłam. Mówi się że dzieci które mają rozszerzania dietę metoda blw lepiej jedzą niż dzieci którym dietę rozszerzamy od papek i w naszym przypadku się to sprawdziło. Córki do jedzenia namawiać nie trzeba za to syna i owszem.
Sam wiek dziecka niie zawsze jest wyznacznikiem gotowości jedzenia. Warto dac dziecku czas, spróbować innych produktów. Można też odczekać tydzień i spróbować jeszcze raz, dziecko po prostu jeszcze może nie być gotowe na nowe produkty.
Ja bym nie kambinowala jak nie zechciała by marchewki to uznałabym że nie jest gotowa i spróbowałabym za jakiś czas a nie szukała czegoś innego a nóż może zje
To, że dziecko kończy 6 miesięcy nie oznacza, że jest już w pełni gotowe do rozszerzania diety. Warto poczytać sobie o wskaźnikach gotowości do rozszerzania diety. Dla Maluszka stałe pokarmy to nowości, warto się nie zniechęcać. Ja też próbowałam różne warzywa, owoce, kaszki. Ale nasza Ninka lubi wszystko.
Ja obserwuje dziecko i w miare potrzeb dzjecka rozszezalam diete, a nie jak jest zalecane od pol roku.
Justynamamajasia to prawda. Niektóre dzieci nawet w 5 miesięcy są gotowe
Dlatego ja patrze sie na dziecko co ono chce.
Ja próbowałam podawać synkowi owoce po ukończeniu 6 miesiąca, ale średnio mu smakowało. wiec na trochę odpuscilam i sprobowałam po ukończeniu 7 miesiąca, było już o wiele lepiej. Teraz synkowi dopisuje apetyt, lubi kaszki, owoce, obiadki.
Ja zaczęłam od 5 miesiąca. Pierwsza była marchewka. Od razu posmakowała
Ja na począttku podałam warzywa, a było to tak jak mały miał 5,5 miesiąca. Od razu był bardzo ciekawy. Był on w tym wieku już gotowy do jedzenia. Teraz nadal w większości jest chętny do jedzenia i próbowania.
U mnie pierwsze bylo jablko u jasia.
Ja próbowałam jak córeczka skończyła 5 miesięcy pierwszy dzień była zachwycona drugi i trzeci też a po 3 dniach nie chciała otwierać buzi także narazie odpuściłam spróbuję jak skończy 6 miesięcy a narazie daje jej łyżeczkę i w miseczce jabłko czy marchewke i tak się z tym zapoznaje. Uciapana jest niesamowicie ale może w ten sposób się przekona. Oczywiście nic na siłę, nie wpycham nie złoszczę się przy tym mam nadzieje ze za parę dni się jej spodoba
Paatka, to bardzo dobrze, że jej dajesz. Poznawanie smaków jest ważne, ale i konsystencji. W tym wieku co córeczka to nie ma co się przejmować bałaganem, a właśnie tym, że fajnie się bawi i jest zainteresowana.
Rena tak wydaje mi się ze coraz bardziej się to małej podoba chociaż i tak mało trafia do brzuszka :D