Czasem niestety nie me wyjscia
Mój sobie w miare radził mimo ze w żłobku nie był , na szczęście tyle nie chorował
Mój syn jeszcze nie chorował, i się śmieje do męża że my tyle w dzieciństwie chorowaliśmy to dużo przeciwcial mu przekazaliśmy
To dużo rzeczy ma wpływ na to, bo też inaczej, jak dziecko ma wszystko sterylizowane, wyparzane, prane tylko w hipoalergicznych proszkach, gdzie dziecko np nie ma alergii. To też w jakimś stopniu wpływa na odporność dziecka, no i coś, co chyba najczęściej jest spotykane - przegrzewanie dziecka
Zgadzam się Zbyt sterylne warunki i przegrzewanie to częste bledy czasem zamiast chronić, osłabiamy naturalną odporność dziecka. Zdrowy rozsądek i balans są najważniejsze
Dokładnie tak, trzeba zachować zdrowy rozsądek e tym wszystkim
To u nas balans dziś taki, że ja nadal wyparzam butelki po mleku a mój syn najadł się dziś piachu ![]()
Haha, takie dni to prawdziwa codzienność z dzieckiem ![]()
Ja nie wyparzam. Rzadko kiedy je wyparzałam. Słuchałam kiedyś podcastu z jakimś lekarzem, który właśnie mówił, że kobiety przed porodem wszytko sterykizuja, czyszczą, a później jest szok, że dziecko nie ma odporności i choruje. No gdzie miało złapać jakiś kontakt z bakteriami, wirusami i innymi patogenami, skoro wszystko sterylne? ![]()
No tak, to jest bardzo dobre podejście, ja się boje ze to mm gdzieś się zepsuło na dnie a ja źle umyje i będzie nie wiadomo co. Od jutra nie wyparzam
Ja czy robię mm czy podgrzewam swoje to i tak myje tak samo.
Mąż początkowo bardzo zwracał uwagę na wyparzenie etc, a ja zrobiłam to kilka razy i stwierdziłam, że nie jest to konieczne
U nas było podobnie, na początku wszystko musiało być idealnie wyparzone, a z czasem podeszliśmy do tego trochę luźniej. Ważne, żeby było czysto, ale bez przesady, bo dziecko też musi się uodparniać na zwykłe drobnoustroje.
Ja właśnie w ogóle miałam bardzo luźne podejście do takich rzeczy. Nadal mam. Mąż świrował jak np pies podchodził do dziecka, gdzieś tam delikatnie szturchał nosem, a ja zawsze mówiłam, żeby dał spokój i dziecku i psu ![]()
Ja do zwierząt też mam takie luźne podejście, tylko tych butelek przestrzegam, laktator też długo po każdym użyciu wyparzałam
O to tak jak ja i mąż, on to wrzątkiem przelałby wszystko a ja stwierdzam że od czasu do czasu jak wysterylizuje w woreczku do mikrofalówki to jest okej
No ja właśnie wszystko sterylizowałam tylko pierwszy miesiąc i tak jak mówisz od czasu do czasu. Mąż natomiast nadal czasami przelewa butelki wrzątkiem, a córka ma pół roku ![]()
ale już się po prostu nie odzywam ![]()
Ja laktator wyparzalam raz dziennie, zazwyczaj pod wieczór. Jakbym miała to robić po każdym użyciu, to tylko bym chodziła z laktatorami po kuchni ![]()
No ja tak chodziłam xd może bym była dłużej KPI jakbym nie była taka nadgorliwa
Znam to uczucie bo też już chciałam rezygnować X razy ![]()
![]()
Ja przy pierwszym dziecku też wyparzałam wszystko po każdym użyciu no myślę, że spokojnie cały okres niemowlęcy a teraz przy drugim… No cóż. Podobnie z prasowaniem, przy pierwszym pamiętam jak wieczorami jak położyłam malutką spać prasowałam wszystko, łącznie ze skarpetkami i ręcznikami, a teraz tylko jak coś jest wybitnie wygniecione a wychodzimy do ludzi ![]()