Skrócona szyjka, rozwarcie na palec. Drugi poród

Dokładnie mam takie samo odczucie. A mój mąż był przerażony jak to wygląda. Masakra niby cywilizacja, a nadal takie niehumanitarne traktowanie. Czym się różni taki zabieg medyczny od innego, które wykonuje się pod znieczuleniem. A tłumaczenie, że szyjka jest otwarta do mnie wgl nie przemawia. Przecież równie dobrze, po znieczuleniu jest jeszcze elastyczna na pewno.

A tobie też dawali po tym zabiegu tabletki przeciw krwotoczne? Ja też miałam na 40 dni zastrzyki :face_with_peeking_eye: no i u mnie położna poprosiła ginekologa żeby poczekał żebym trochę powdychała gaz a mimo to myślałam że spadnę z tego łóżka :smirk:

1 polubienie

Nie dostałam przeciwkrwotocznych. Ale najlepsze jest to, że po pierwszym porodzie nie miałam anemii mimo, że brałam tabletki i w ciąży się leczyłam , a teraz spadło o 1,5 i dostałam tabletki, mimo, że miałam wyniki w normie przed porodem i nawet na przyjęciu żelazo ponad 12.

Mi od razu zaaplikowali jakieś 3 tabletki, i potem miałam zastrzyki na 40 dni :face_with_peeking_eye:

Ja to miałam rozwarcie nawet na 2 5 cm przez pol ciąży ze starszymi dziecmi, bralam luteine, duphaston. Ale to bylo dawno.

U mnie szyjka zaczęła się skracać od około 30 tc, ale jest na granicy normy, więc lekarz mnie uspokaja i mówi, że wszystko wygląda dobrze bo nie ma rozwarcia :smiling_face:
Z tego co dziewczyny piszą, nawet przy rozwarciu można jeszcze spokojnie pochodzić jakiś czas — szczególnie w drugiej ciąży. Na razie mam tylko zlecone częstsze wizyty :smiling_face:

Moja mama też mi opowiadala że to łyżeczkowanie boli bardzo, ale to było 33 lata temu. Przykre, że nic się nie zmieniło. Mi po pierwszym porodzie kazali brać mimo że miałam 13.5 hemoglobinę, a teraz niższa i nikt nic nie mówił. Ale moja gin kazała mi zrobić jeszcze badania to zobaczymy jak to wyglada

No ja jutro właśnie wybieram się na pobranie krwi, bo ciekawa jestem jak tam moje tsh i żelazo :confused: