Ani trochę nie było łatwo i też długo pracowałam nad tym, żeby nie przenosić żadnych toksycznych zachowań z poprzednie relacji do tej nowej, ale cieszę się, że się udało!
No właśnie , tak się zastanawiałam czy nie było Ci mega ciężko w kolejnym związku , bo ja bym się bała , że znowu mogę spotkać taką osobę
Początkowo było, ale mąż sprawnie sobie z tym poradził ![]()
Trafiłam na zupełnie inną osobę, mąż woli spędzać czas ze mną, a nie znajomymi, jak chce wyjść, to pyta mnie o zdanie, mówi dokąd i z kim idzie oraz kiedy wróci. Zamiast imprez alkoholowych w klubach, raczej wyjdzie z kolegami na piwko, dwa i wraca
W relacji też jest zupełnie inny. Owszem są kłótnie, ale mąż rozmawia, tłumaczy, stara się, czego nie mogę powiedzieć o poprzednim ![]()
To super że Ci się udało, nie wiem czy po takim poprzednim związku potrafiła bym już komuś zaufać.
To prawda było ciężko, ale myślę że to kwestia tego, jak się podejdzie do drugiej osoby i też tego, czy druga osoba pracuje na zaufanie.
Poprzedni partner telefon miał zawsze ze soba, wszystko chował, nigdy mi niemowil gdzie idzie i z kim, kiedy wróci, często go szukałam gdzieś po znajomych…
Obecny partner telefon ma ciągle na wierzchu, jak coś potrzebuje sprawdzić, a mojego akurat nie ma w zasięgu, to mogę wziąć bez problemu, a on nawet nie reaguje, nigdy też jakoś nie miałam wrażenia, że może kogoś mieć, chociaż poprzedni zdradził mnie kilka razy. Po prostu przy mężu od razu poczułam „to coś” takie bezpieczeństwo, stabilizację ![]()
Ja tam mówię, że czasem musimy mieć bolesne lekcje, żeby wiedzieć czego nie chcemy.
To co było doprowadziło Cię do miejsca, w którym jesteś teraz ![]()
To, że są kłótnie, wcale nie jest minusem. Wręcz przeciwnie zdrowa relacja to nie brak kłótni tylko sposób, w jaki się przez nie przechodzi. W każdym związku kłótnie są jakieś
najważniejsze jak jest w związku dużo rozmowy i wzajemny szacunek To robi ogromną różnicę i daje poczucie bezpieczeństwa w Związku . Z poprzednim związku bardzo tego mało u mnie było , wgl rozmów nie było , i to musiało się rozpaść
U mnie tak samo! Teraz właśnie nawet jak te kłótnie i zgrzyty są, to umiemy dojść do porozumienia. Nie upieramy się tylko przy swoim, a nawet jeśli, to umiem się jednak ugiąć i przeprosić
Dokładnie tak czasem odpuszczenie, rozmowa i zwykłe „przepraszam” robią więcej niż upieranie się przy swoim. ![]()