Trudny poród? Twoja psychika też jest ważna!

Darulka zachowanie tego lekarza brak słów jak można odezwać się w ten sposób do kobiety która straciła dziecko , a poród też na pewno nie był łatwy . Twój aniołek na pewno nad wam czuwa . :slight_smile:
Dużo jest sytuacji które się nadają do tego żeby zgłosić do prokuratury czy nagłośnić medialnie ale czasem kobiety mają dość i chcą o pewnych faktach wydarzeniach zapomnieć niż do tego wracać . Mam nadzieję że coś się poprawi , że kobiety będą szanowane po ludzku

Jestem w stanie Ci uwierzyć że tak lekarz powiedział bo jest sporo takich historii. Mama nawet opowiadała jak lekarka do kobiety która poroniła “czego płacze- przecież to była tylko kijanka”… znieczulica okrutna i beak empatii…

Darulka ja wierzę i jestem w stanie uwierzyć w większość historii byłam na porodowce kiedy nic się nie działo no bo podobno może mnie ruszy jak tam będę lekarz też był mega nie miły badanie straszne i do mnie no to jesteśmy w lesie powiedział bo brak rozwarcia po czym masaż szyjki chciał zrobił i to bez pytania ani nic ja zwialam tylkiem aż na sama górę A ten do mnie że oj jaką jestem delikatna to co to będzie przy porodzie i do położnej mówi że Tu nie ma co robić i wyszedł… po czym poszedł odbierać poród w innej sali i zaś wszystko słyszałam kobieta się drze że boli ze chce urodzić już i ogólnie drze się krzyczy A ten do niej zamknij się jakbyś nie krzyczała to Ku*wa już dawno byś urodziła… dosłownie tak powiedział no ja to bylam w ciezkim szoku i potem do niej żeby się uspokoiła że k…a ma współpracować inaczej nic z tego nie będzie leciały takie teksty że serio przerażona byłam porodem wtedy i później to ja zrobiłam im awanturę że nie dbają o moje zdrowie psychiczne że po co mnie wysylaja na porodowke jak nic się nie dzieje ze to idiotyczny pomysł I generalnie ordynatora opierniczylam na obchodzie przy wszystkich lekarzach i zaś nie wiedział co ma zrobić powiedział że tak rozmawiać nie będziemy ja też powiedziałam że nie będę zgadzać się na takie suszarki i że nie zamierzam się słuchać ich bo widać mają w D…ie pacjentki on do mnie czy mam jakiś pomysł by rozwiązać ta sytuację i powiedziałam mu że mam ale dziś rozmowa w 4 oczy i kiedy ma czas bo nie będę autorytetu niszczyć przy wszystkich i generalnie po rozmowie z ordynatorem wszystko było po mojemu A lekarze i położne były w szoku jedna to powiedziała że chyba jakieś chody mam u ordynatora bo środki które nie są refundowane mi na wywołanie daje generalnie od tamtej awantury wszyscy mieli do mnie respekt i pierw mi proponowali A nie że tak i tak więc czasem warto postawić na swoim i znać swoje prawa :slight_smile: co prawda w gratisie przychodziła codziennie do mnie pani psycholog ( widać potraktowali poważnie to co mówiłam o swoim zdrowiu psychicznym) coz myśleli że może to coś pomoże ale ja niespecjalnie miałam ochotę z nią rozmawiać i powiedziałam ordynatorowi że psychologa mi nie trzeba ale lekarzy którzy słuchają co do nich mówię i nie robią nic na co ja zgody nie wydalam . Generalnie dali mi spokój jak prosiłam i samo się zaczęło cieszę się że trafiłam na swojego lekarza A nie tamtego bo byłoby kolejne spiecie. W ciąży byłam pamiętam bardzo szczera aż do bólu i mówiłam co myślałam więc nie obeszloby bez awantury jak by było coś nie tak.

Aiisa brawo dla Ciebie za odwagę, że umiała tak wszystko powiedzieć wprost:-)

Darulka Cóż zwykle jestem szczera ale w ciąży ta szczerość to aż do bólu była tzn prosto z mostu mówiłam co mi się nie podoba itd moja mama była przerażona tym poniekąd ale cóż wychodzi na to że jednak jakaś tam racja jest żeby z ciężarną nie zadzierac ogólnie zawsze byłam typem lidera można powiedzieć ale zwykle nie okazywałam tego tak że żądze A cóż w ciąży bardzo mi się nie podobało to że ktoś chce za mnie decydować i zaś postawiłam kreskę i powiedziałam że tak nie będzie co prawda wszyscy lekarze mieli do mnie respekt bo wiedzieli że ja nie będę owijac w bawełnę tylko prosto z mostu powiem co mi nie gra i czego kategorycznie nie chce i generalnie podchodzili do mnie z rozwagą w sensie bardziej proponując coś niż mówiąc że zrobimy tak i tak bo widzieli że to na mnie działa jak płachta na byka. Bez ogródek powiedziałam.im że ja nie jestem wszyscy co mi mówil że tak u wszystkich się robi to powiedziałam przepraszam A czy ja wyglądam jak wszyscy? Chyba odpowiedź jest jednoznaczna że nie i że do każdej pacjentki podchodzi się inaczej i inaczej się dba o nią bo przeciez nie będzie sie leczyc tak samo wszustkich bez wgledu na chorobe to wszystkich trochę wmurowalo powiedziałam że każdy jest inny i do każdego powinno się indywidualnie dobierać metodę leczenia wywoływania porodu itd i chyba pacjent ma tu wiele do powiedzenia na co się zgadza A na co nie lekarz może proponować jakieś rozwiązania A to pacjent powinien zgodzić się na któreś z nich i generalnie później chodzili jak w zegarku zupełnie inne podejście choć i tak traktowali mnie dobrze bo lekarz prowadzący ciążę pracował w szpitalu też inaczej wtedy bo bardziej dbali itd ale i tak parę rzeczy się zmieniło przy moim pobycie bo prosto z mostu powiedziałam że chyba rutyna ich złapała skoro nie umieją traktować człowieka jako jednostki tylko traktują masowo jak kurczaka na taśmie produkcyjnej.
Zresztą ta rozmowa z ordynatorem była mega przydatna w cztery oczy w zasadzie zamurowalo go ile wiem o tym wszystkim i jakimi pojęciami operuje i że rozumiem wszystko co do mnie mówi pomimo że to medyczne określenia których większość ludzi nie zna był zdziwiony po prostu że znam te mechanizmy co i jak w końcu przugotowuwalam się do porodu jak się da czytałam o wszystkim chciałam wszystko wiedzieć co można na temat porodu wlansie po to by nikt nie zrobił czegoś czego w zasadzie nie trzeba by zrobić:)

Super Aiisa, szkoda, że tak mało jest tak odważnych i znających swoje prawa osób. Może wtedy to by wszystko inaczej wyglądało.
Ja jestem zachwycona lekarzami z jakimi miałam do czynienia, wszyscy delkiatni, pozytywnie nastawieni. Wszystko tłumaczyli. I ja i mąż mimo tego, ze nie potoczyło się tak jak zakładaliśmy jesteśmy zachwyceni standardem. Poza jednym minusem, ale trafiłam na zły dzień.

Rena każdy może mieć zły dzień po prostu też Niekeidy po prostu położne mają taki i stąd znikają bo nie chcą denerwować innych ani wprowadzać złej atmosfery bo wiadomo oddziela się pracę od prywatnego życia ale niekiedy emocje dają górę każdy ma takie słabsze dni jak to nazywam. A co do lekarza co opisałam omijal mnie szerokim łukiem zresztą powiedziałam ordynatorowi że jeśli trafię na takiego konowala bo inaczej tego się nie da nazwać opisalam sytuacje i co słyszałam jak się odzywał itd i powiedziałam że jak trafię na takiego lekarza to murowane że będzie miał więcej niż jedną pacjentke bo jak złoto moje nogi będą niesforne i niechcący zacznie się zespół niespokojnych nóg. W każdym razie wydaje mi się że to jego sprawka że lekarz który prowadził mi ciążę wziął mnie pod skrzydła dziwnym trafem był akurat wolny A jak mnie zobaczył to od razu mówił do położnej żeby nikogo nie szukała bo on się mną zajmnie A później do mnie a to jeszcze pani nie urodziła taki zdziwiony był jeszcze sobie rozmawialiśmy i jak zwykle trochę zartowalismy więc porod był już ok choć komplikacje były później się zbieglo nagle dużo lekarzy (nie studentów tylko lekarzy ) bo komplikacje itd jeden to oczywiście chwyt zakazany próbował ale jak się ogarnęłam co się dzieje to powiedziałam że jest chory chyba bo mi żebra polamie albo dziecku zrobi krzywdę to odpusil i mój lekarz ogarnął co się dzieje to wyrzucił tamtego z sali
Więc było ciekawie później dał mi swoją rękę I przy wydechu kazał mi do pozycji niemalże siedzącej podnosić się tzn pomagał mi z drugiej strony mój mąż i generalnie co chwilę zmiana pozycji by odblokować młodego ale się w końcu udało jeszcze Wczensiej był problem bo miałam oksytocyne która nie działala tzn działała tyle że miałam w miarę regularne skurcze ale nie były jakoś super wielkie ani nakładające się więc nie działala można powiedzieć że leciutko powodowała że te skurcze szły w miarę bo miałam słabe choć były No i mi ta kroplowka pod skórę zaczęła się wylewać bo wenflon wyszedł z żyły sam ja mówię boli A ci że to normalne A ja że nie to tylko ręka A tak banka na lokciu bo tyle się wylalo A wkluc się nie mogli nigdzie A mówiłam żeby zmienić ten wenflon bo u mnie tak jest że albo ciało odrzuca jak jest za długo wlansie albo zarasta i nie idzie już nic bo drożności nie ma no ale bywa. Wiwc było trochę przeżyć ale i tak aż tak źle nie było moim zdaniem .tym bardziej że synek ułożony był twarzyczkowo wchodził w kanał i wychodził największym możliwym obwodem głowy i zahaczyl się czołem i nosem o spodnie lonowe A na koniec się okazało że na znieczulenia miejscowe też jestem oporna i nie działają niestety więc szycie coz czułam pomimo że mi podawano znieczulenie i nic z tego lekarz do mnie że więcej nie może dac dał największą możliwą dawkę w zasadzie nic nie powinnam czuć tam A ja czułam.

Znieczulenie w kręgosłup podaję się do 4 rozwarcia później już nie. Ale mi w ogole lekarz nie chciał dac znieczulenia twierdząc, że tylko przy cesarce się daję. Łokciem mi lekarz nie naciskał brzucha tylko całą dłonią. Tak od żeber schodził w dół. Bardzo to bolało.

Justyna mama Jasia A u nas podają od 4 rozwarcia jeśli jest potrzeba do 8 jak więcej jest niż 8 to niestety ale już za późno bo pytałam

Najważniejsze, że dziecku nic się nie stało… ale ten maluch sam sobie nie porodzi jak matka nie będzie w stanie się nim opiekować, a jak będzie to robiła w bólu i psychicznym wykończeniu to potem dzięją się różne nieszczęścia. Wielokrotnie matka jest zdana sama na siebie bo nie możne liczyć na pomoc rodziny a jeszcze z zewnątrz wszyscy ją krytykują to można się załamać.

Osobiście uważam, że miałam zapewnioną dobrą opiekę i był ze mną mąż, który też nad wszystkim czuwał. Pamiętam jak powiedzieli, że dziecko jest wychłodzone i muszą je zabrać, więc dostałam je dosłownie na 2 minutki. Potem kazano mi leżeć i mąż miał pilnować a też przychodzila co chwilę położna pytać czy wszystko w porządku czy coś mi się dzieje.
Natomiast źle wspominam aby znaleźć lekarza by dopytać się o stan zdrowia dziecka i mówili nie jasno, jakimś skrótami.

Ja pierwsze znieczulenie dostałam przy 4cm, a kolejną dawkę już przy 9,5 bo nie wytrzymywałam. Natomiast wiem, że podawali pacjentce z większym rozwarciem pierwszą dawkę, więc to zależy.

Rena widać co szpital to tradycja różnie to bywa być może też chodzi o jakiś obraz na ktg i to jak mama się czuje ciężko stwierdzić.

Tego też nie wiem. Bo też teoretycznie słyszałam że powyżej pewnego rozwarcia znieczulenia się nie podaje.

Chociaż wróć dostałaś 2 dawkę na 9.5 cm czyli już Wczensiej miałaś znieczulenie pierwsza dawkę A u nas mówiono o tym że znieczulenie się daje od około 4 cm wlansie do 8 cm rozwarcia ale chodzi wlansie o ta pierwsza dawkę:)

jeśli o tym dużo myślisz i sie naczytasz to możesz mieć jakieś obawy, ale bedzie dobrze