Tuż przed porodem

Iza gratuluję:) W końcu się doczekałaś swojego maleństwa:) Życzę szybkiego powrotu do siebie i zdrówka dla Mikołaja:)

Gratulujemy oczywiście.
Ja raz rodzilam sama bez oksytocyny natomiast drugi poród był już z pomocą oksytocyny i muszę powiedzieć, że drugi był dużo gorszy niestety. Teraz oczekuję na kolejny i mam nadzieję, że obejdzie się bez oksytocyny

Dziękujemy dziewczyny!
Mamy się dobrze, maluszek na razie zmęczony i bardzo dużo śpi. Wychodził z raczka jak Superman :slight_smile: Porod to dla mnie niezapomniane przeżycie. A ból wyobrażałam sobie znacznie gorszy. Pozytywne nastawienie to jednak podstawa, tak jak pisalysmy w jednym z wątków. Nastawilam się że bedzie krótko i bezboleśnie i w sumie tak to bylo :slight_smile: Mam swój własny cud na świecie :slight_smile:

Gratulacje! Ale ten czas leci, dopiero co wszystkie miałyśmy brzuszki a tu ta nasza “forumowa rodzinka” się tak powiększyła:)

Iza Gratuluję! Doczekałaś się tej pięknej chwili gdy zostałaś Mamą! Wszystkiego najlepszego dla Was, szybkiego powrotu do domku i samych radosnych chwil w powiększonym Rodzinnym gronie:****

Dziękujemy jeszcze raz!! Pozdrawiamy z kochanym Mikołajkiem :slight_smile:

Ja osobiście nie bardzo wiedziałam że trafię do szpitala wtedy. Trafiłam do szpitala sześć dni po terminie. Na drugi dzień miałam jechać jakby maluch dalej nie chciał się urodzić :slight_smile: Wszystko spakowane już było wcześniej, ja wzięłam prysznic i leżałam w łóżku oglądając tv i gadając z mężem. Wtedy złapał mnie skurcz, potem znowu i znowu. Zdziwieni bo nie odeszły mi wody, nie czułam się inaczej, synek zachowywał się w brzuszku tak jak zawsze. Zaczęliśmy liczyć jak są częste skurcze, zaczęło mnie też boleć w plecach. Dość szybko były skurcze co pięć minut więc pojechaliśmy do szpitala. Tam okazało się że są one częste ale za słabe jak na poród i że nie ma rozwarcia. Boc spędziłam w szpitalu bo trafiłam tam po 20-tej czy 22-ej (nie pamiętam już). Całą noc skurcze, zmęczenie… O 14:00 urodził się Kubuś :slight_smile:

Moja córa niestety nie śpieszyła się na świat :frowning: Urodziłam 7 dni po terminie i to po 3 sposobach wywoływania porodu (prepidil, oksytocyna i przebicie wód płodowych). Ale jak już akcja się zaczęła to młoda ładnie współpracowała i poród trwał 15 minut (skurcze łącznie trwały 7 godzin).

miałam zaplanowaną cesarkę i choć to była już druga, to przeokropnie się bałam czy wszystko będzie dobrze z dzieckiem i jak ją zniosę, bo nie jestem odporna na ból