To faktycznie spory wyzwanie. Samemu kłaść płytki, zwłaszcza większe, to nie taka prosta sprawa, wymaga precyzji i cierpliwości. Ale fajnie, że próbowaliście sami, bo czasem własna robota daje dużo satysfakcji.
Wkoncu ja też bym coś zrobiła sprawdziłam w internecie, to te nasze są 60x30, to mam nadzieję że nie będą takie ciężkie, najwyżej mąż będzie dźwigał a ja będę ustawiać. Pewnie 3 dni nam to zajmie
Nawet jeśli trochę się przeciągnie, efekt na pewno wynagrodzi cały trud
Oj za płytki sama bym się nie brała , mężowi też odradzam lepiej jak to fachowiec zrobi
My też remont robimy bez fachowców i ciągnie się już od grudnia, a mieszkanie tylko 65 metrów. Niestety jeszcze trochę poczekamy, chociaż baaardzo już chcemy na swojej
Remont to zawsze sporo pracy, zwłaszcza gdy robicie wszystko sami. W końcu będzie satysfakcja i własne miejsce, więc warto jeszcze trochę poczekać
Mamamiski a mieszkacie w tym mieszkaniu czy gdzieś indziej?
Ja wam powiem, że mogliśmy się wprowadzić dużo wcześniej,ale zrobiliśmy to dopiero jak wszystko zrobiliśmy i nie wyobrażam sobie, że miałabym żyć jak ktoś mi się kręci pod nogami bo meble montuje czy drzwi albo robi łazienke na górze.
Nie, mieszkamy u teściowej. Nie chciałam mieszkać w remontowanym mieszkaniu z niemowlęciem, tym bardziej, że burzyliśmy je do zera praktycznie i kurz itp. No nie byłoby to za dobre miejsce dla niemowlęcia
No i podjelas sluszną decyzję. Jednak pyl i kurz unosi sie w remontowanym mieszkaniu dosc dlugo.
Ja po kilku miesiącach od wprowadzenia to miałam wrażenie, że ten kurz jest nadal i wychodzi, dopiero może teraz po prawie roku jest tego mniej i nie widać tak.
U mnje to samo bylo…
I bardzo dobrze zrobiłaś, w takich warunkach z maluszkiem byłoby ciężko, a zdrowie i spokój dziecka są najważniejsze… zdecydowanie lepiej przeczekać ten etap gdzieś, gdzie jest bezpiecznie i spokojnie.
To normalne, że kurz potrafi się jeszcze długo utrzymywać po remoncie, zwłaszcza jak było dużo kucia i pyłu
Tak też kurz potrafi być długo długo, chyba dopiero za 20stym razem podłoga była czysta po ścieraniu. Tak to cały czas miałam brudne stopy czy skarpetki nawet zaraz po starciu podłogi.
Tak, kurz utrzymuje się strasznie długo, u nas też było dużo kucia, wycinania, wymienialiśmy instalacje, parapety, łazienka skutą do zera i wymieniany cały biały montaż etc. Gdyby było samo malowanie, to może bym się wprowadziła i po prostu pojechała do mamy na noc na czas malowania i schnięcia farby, ale w takich warunkach nie wyobrażam sobie mieć niemowlęcia. Sama ledwo tam wytrzymywałam w tym kurzu i hałasie
To już taki ogromny remont. Masz rację, jakbyś miała funkcjonować z niemowlakiem bez łazienki. Jeżeli dogadujesz się z teściowa to jeszcze może Ci pomóc przy córce. My na najgorsze roboty wynajęliśmy mieszkanie na kilka dni, ale jak się przeciągały to mi się szkoda zrobiło kasy, i już nie miałam pomysłów na zabawianie syna w małym mieszkanku, niedostosowanym do dziecka, to przenieśliśmy się do teściów na 2 dni😀
To całkowicie zrozumiałe przy tak dużym remoncie kurz i pył wnikają wszędzie, nawet przy najlepszym zabezpieczeniu. A z niemowlęciem to wręcz niemożliwe, żeby tam normalnie funkcjonować. Dobrze, że miałaś możliwość wyjechać czasem to jedyna rozsądna opcja, żeby nie narażać zdrowia dziecka
Z tak małym dzieckiem to prawdziwy test cierpliwości. Fajnie, że możesz liczyć na pomoc teściów, to ogromne ułatwienie. Przeprowadzka na jakiś czas też dobrze się sprawdza, choć pewnie szybko pojawia się potrzeba nowych zajęć dla malucha.
Z teściową akurat mamy bardzo dobrą relacje, nie mogę na nią narzekać. Jak potrzebuję, to zostanie z dzieckiem, czasami nawet sama przyjdzie zapytać, czy może po prostu ją wziąć i się z nią przejść czy pobawić, więc nie narzekam
Ooo to super pomoc! To ogromna wygoda mieć kogoś takiego tuż obok