Masz rację dobrze, że mamy te wszystkie kontrole ale czasem sposób w jaki lekarze przekazują różne podejrzenia potrafi mocno zestresowac
Twoja historia pokazuje, że nie zawsze te „niepokojące” wyniki muszą oznaczać coś złego i że warto zaufać swojej intuicji.Cieszę się, że u Was wszystko skończyło się dobrze i że synek urodził się zdrowy 🩵
U mnie juz na 2 prenatalnych lekarz mi powiedział, ze mala jest i bedzie z tycj mniejszych ale to nie powód do niepokoju po prostu taka uroda. Urodzila sie 2970 a dzis wazy 4940
Mnie lekarz zawsze straszył jak tylko coś w wynikach wychodziło za dużo albo za mało i odrazu mówił jak najszybciej do specjalisty…ja zawsze wtedy przerażona szukałam lekarza na cito zanim miałam wizytę u endokrynologa czy diabetologa czy ponawiałam wyniki to zawsze stres i sprawdzałam w necie konsekwencje takich wyników a jak byłam u specjalisty to zawsze mnie uspakajali że to wcale nie jest tragedia a niewielkie odchylenia i nie mam co się martwić ![]()
Lepiej zawsze coś skonsultować raz więcej , niż raz za mało . Jeśli ma to rozwiać nasz stres ![]()
To prawda czasami lekarz się może mylić bo to tylko człowiek przecież
dlatego warto różne diagnozy konsultować z innymi lekarzami.
U nas też straszyła tylko nie potrzebnie . Miałam wynik że mogę mieć toksoplazmozę mogła mi powiedzieć że nieraz wychodzą wyniki fałszywie dodatnie ile ja łez ze strachu miałam niepotrzebnie i okazało się że błędny wynik był i wszystko ok
O jeny, współczuję bardzo. Całe szczęście że fałszywie dodatni wynik miałaś. Ja się obie ciążę bałam że złapie i jeszcze dla na siebie byłam że wcześniej nie chorowałam. Ale znam parę przypadków gdzie kobieta w ciąży miała i dziecko się nie zaraziło
badanie na toksoplazmozę to znienawidzone przeze mnie badanie, stresuje mnie to niesamowicie
w pierwszym trymestrze mi wyszła ujemna, w kolejnym miesiącu jak na wyniku dostałam informację : test weryfikacji (co oznacza, że próbka jedzie do innego labolatorim bo wynik nie jest jednoznaczny) myślałam, że oszaleję! już czarne scenariusze, mój mąż z kawalerskiego kumpla wracał bo ja zapłakana, że coś nie tak, a że to był piątek to miałam cały weekend czekania na wynik, na szczęście ujemny. Po miesiącu znowu robiłam i identyczną sytuacja, ale już byłam spokojniejsza, ujemny, potem znowu i znowu to samo test weryfikacji, ostatecznie ujemny. Pytałam w labolatorium o co chodzi i czemu tak mam, że zamiast dostać od razu wyniki to próbka jedzie do innego labolatorium a oni że no najwidoczniej taka moja uroda i dlatego mi ten wynik wychodzi na pograniczu i muszą się upewnić, że wsyztsko jest ok, ale co się nastresowalam to moje…
Kupiłam nawet nową deskę do krojenia której używam tylko ja, nawet specjalną myjkę do owców i warzyw ![]()
Moja koleżanka miała w ciąży toksoplazmoze od kota ktorego miała w domu ale na szczęście maluszek urodził sie zdrowy.
A ona czyściła odchody? Czy od czego mogła się zarazić ?
Mi wychodził wynik niejednoznaczny na konflikt serologiczny. I też miałam 4 razy dodatkowo badane. I część lekarzy to wgl straszyła bardzo a część że w ciąży to różne dziwne rzeczy mogą wychodzić w badaniach i ten układ serologiczny szaleje.
Ja w pierwszej ciąży zjadłam łososia wędzonego na zimno, bo coś mi się pomyliło że można to też potem byłam pewna że będę miała.
Nawet sobie nie wyobrażam ile musiałam się najeść stresu
Biedna, całe szczęście że dzidziuś zdrowy. A kot miał jakieś objawy?
U mnie dwa tygodnie przed terminem wyszło, że też ilość wód jest na granicy i powinna się już zmniejszać, a w zasadzie się zwiększyła. Pani doktor kazała mi przyjść jeszcze po weekendzie, żeby to sprawdzić i się okazało, że jest w normie, więc może był po prostu błąd pomiaru. Ale przez ten weekend chodziłam po ścianach i czytałam ciągle o wielowodziu… Masakra ![]()
Doskonale zdaje sobie sprawę ile was to stresu kosztuje
Też miałaś podobną historię?
Ja takiego problemu nie miałam, ale wiele też przeszłam w swoich trzech ciążach dlatego zdaje sobie sprawę, że to ogromny stres
A co u Ciebie się działo?
Nie mam pojęcia jak ale wiesz kot choxzi po dworze , przyjdzie do domu chodzi po łóżku, dywanie wszędzie a potem na takim łóżku ,poduszce się kladziemy , dotykamy rękoma i szybko można się zarazić.
@daga1271 lekarz powiedział że to odzwierzęca choroba i najczęściej czworonogi ją przenoszą a mieli w domu tylko kota co biegal po osiedlu i spotykał się z innymi kotami
Aaa myślałam, że to był po prostu taki domowy co go nie wypuszczają na dwór
O kurczę! Żeby się tym zarazić od kota to nie dość że ten kot musiał być zarażony to jeszcze trzeba połknąć oocysty z jego
np. przy sprzątaniu kuwety bez mycia rąk albo przez jakiś owoc/warzywo, które miało kontakt z zabrudzoną ziemia, ale koleżance się przytrafiło
ważne, że finalnie wsyztsko dobrze!![]()