Witamy Maluszki - przełom 2025/2026

Mozesz zjesc i taki i taki . Najwazniejsza jest glowa :grin: ustalmy , ze ananas to ananas i po problemie :sweat_smile::rofl:

4 polubienia

Ja jadłam z puszki, tydzień przed porodem, ale to bardziej dlatego że miałam ochotę :grinning: urodziłam w 39 tyg :grinning:

1 polubienie

Ja też czytałam że poród przyspieszają herbatki z liści malin, napary z imbiru, goździków, szałwii czy piounu

2 polubienia

@karolina27034 jal bylam na swiadomej mamie to byla doradczyni od olejkow i pamietam ze mowila ze olejek z szalwii wywoluje skurcze i mozna sobie aromaterapie zrobic i z wiesiolka.

2 polubienia

Ochota też mnie na to bierze :laughing: wiec się nie będę powstrzymywać :laughing:
@Mamuska357 oo nie wiedziałam że z piounu i z imbiru można :no_mouth:
@Hedwiga wypróbuję i dam wam znać czy coś pomogło :laughing::laughing:

Taaak, ja myślę, że sukces będzie krył się przede wszystkim w nastawieniu się na to że zadziała, a nie w samym ananasie :rofl::stuck_out_tongue_winking_eye: choć pewnie ten enzym w nim zawarty rzeczywiście też będzie miał wpływ, ale w sumie nie wiadomo ile go potrzeba w organizmie żeby zaczął “działać” :smiley:

1 polubienie

Hihihi jak dawno to było to już zapominamy o tym :sweat_smile::sweat_smile::sweat_smile:

@Mamii masz rację - u mnie babusia mówiła że jak coś niesmakuje to pomoże :smiley: bądź jak boli to znak ,że żyjemy :slightly_smiling_face::slightly_smiling_face::slightly_smiling_face:

3 polubienia

Ja w 39tc (pierwszej) pilam herbtke z lisci malin. (Zaczelam jakos w 37tc) Jadlam daktyle i ananasa.
Chodzilam po schodach i nawet okna mylam :sweat_smile:
No nic to nie dalo :stuck_out_tongue:

2 polubienia

Ja kupiłam sobie daktyle żeby jeść ale nie zdążyłam bo młody dwa tygodnie wcześniej się urodził :slight_smile:

1 polubienie

Ja daktyle wzięłam sobie jako przekąskę po porodzie jak będę glodna , bo jak pamiętam po cc dawali mi dopiero później coś zjeść a ja zawsze wyciagałam sobie to co miałam w torbie i podjadałam bo stwierdziłam że nie wytrzymam już dłużej zanim przyniosą coś zjeść :hear_no_evil::see_no_evil: i takie daktyle szybko zaspakajały głód.

1 polubienie

Wgl przed ciążą przeczytałam o daktylach że są bardzo zdrowe i w jakiś sposób pomagają zajść w ciążę więc je wtedy jadłam :laughing: tak samo wyczytałam o humusie i na samą myś o tych produktach jest mi teraz nie dobrze

1 polubienie

A ja nie cierpię daktyli więc w sumie cieszę się że nie musiałam ich jeść miałam się zmuszać ale wyszło tak że nie muszę ;D A po byłam głodna i pani jakiś kleik czy inna papkę mi przyniosła i weszła jak złoto chociaż zapewne była niedobra to wtedy nie miało to znaczenia ;D

Hahah jak jest człowiek głodny to wszystko smakuje :rofl:

1 polubienie

Później już nie wszystko mi smakowało ale byłam Głodna i jadłam bez większego marudzenia :smiley:

Ja kiedyś też nie lubiłam daktyli bo na spróbowanie brałam te tańsze które mają bardzo twardą skórkę, ciężko je zmiksować itd polubiłam te z rossmanna - one są fajne, miękkie i mają fajny stosunek jakości do ceny

A które konkretnie? Podeślesz ? To spróbuję. Ja zresztą co jakiś czas staram się spróbować to czego nie lubię żeby zobaczyć czy mi się smaki nie sprawdziły :slight_smile:

Ja polubiłam daktyle jak byłam w Egipcie. Te świeże są mega. Bardzo je lubię. A teraz kupuje sproszkowane i dodaje je do deserków synka bo są słodkie i nie chce mu dosładzać cukrem

Ja bardzo lubię daktyle, ale muszą być dobrej jakości - żeby były mięciutkie :heart:


Te :slight_smile: są tanie i dobre :smiley:

4 polubienia

To ja te lubię z Lidla :grinning:

1 polubienie