Własny prowiant do szpitala?

U mnie jedzenie było pyszczne. Za kazdym razem nie moglam sie doczekac co nowego dzis bedzie 

ewe może pasztet on nie musi stac w lodówce,konserwy miesne w słoikach tez nie wymagaja lodówki,

Jakieś wafle ryżowe, sucharki, konserwy. Najlepiej coś co nie musi stać w lodówce 

 

Batony proteinowe też dla wzmocnienia. 

Ja to po porodzie to nie miałam ochoty jeść. Jednak owoce, czy batoniki  miałam od męża gdyby mi się zachciało.

Jest mnóstwo możliwości. Dania instant, od zuperk, po smoothie, kiśle. Może ciasteczka pełnoziarniste, np Belvita. Ja uwielbiam od nich Soft bakes z czekoladą. 

Rena, to ja bym zjadła konia zkopytwmi gdybym mogłam. Poszlam na porodówke bez sniadania i jak dostałam o 15 obiad to jadłam jak szalona 

1-2 dni można różnymi ciasteczkami się zajadać ale czy na dłuższą metę to wystarczy zamiast obiadu czy innego posiłku szpitalnego? Mi osobicie to pomogłoby jako przekąski między posiłkami, albo jako drugie śniadanie czy ala podwieczorek.

Figa zastanawiam się czy batony proteinowe są w ciąży dozwolone?

Na pewno nie zastąpi pełnowartościowego posiłu tylko wlasniet jako przekąski 

Dania instant kisielki itp pod warunkiem że ma się swój czajnik. Bo wątpię że ktoś nam zrobi albo pozwoli chodzić żeby sobie zrobić do dyżurki

Ja też po porodzie nie miałam wcale ochoty na jedzenie ale ze bylam bardzo osłabiona to nawet położna mi przyniosła bo obiadu nie jadłam i pilnowała mnie żebym chociaż coś zjadla. Miałam owoce i przekąski ale wiadomo na dłuższą metę to nie jest jedzenie na szczęście po porodzie czas szybko leciał z mluszkiem... Ale PAMIĘTAJCIE po porodzie jest bardzo ważna woda!!! Trzeba ( zalecane jest) żeby jej dużo pić ja mialam straszne pragnienie i potrafiłam wypić nawet 4l dziennie. 

Wody piłam dużo i codziennie mąż przynosił mi słoik z domowej roboty komptem z jabłek. Nawodnienie bardzo ważne jest pod kątem laktacji także tego nam nie może brakować.

O tak, zapas wody trzeba miec. Najleoiej z dzióbkiem bo jest wygodniej

Ewe podziwiam, że myślisz tak o wszystkim. Ja jestem w kompletniej ..... nie mam nic spakowane jeszcze i zaplanowane. Jedzenie to chyba jakie partner mi kupi i podrzuci to to zjem i po prostu te dwa dni jakoś wytrwam. 

Ewe podziwiam, że myślisz tak o wszystkim. Ja jestem w kompletniej ..... nie mam nic spakowane jeszcze i zaplanowane. Jedzenie to chyba jakie partner mi kupi i podrzuci to to zjem i po prostu te dwa dni jakoś wytrwam. 

Ja polecam butelkę dafi ma Dziubek z której pijesz odrazu wodę przefiltrowaną. Ja miałam i super sie sprawdziła woda w szpitalnym kranie pod dostatkiem 

Aneczka u nas na porodówce było miejsce na korytarzu z lodówka czajnikiem i herbatami (równiez na laktacje) wiec nie sadze że są szpitale które nie maja czajnika dla pacjentek

olivcia oj mi tez się chciało pic po porodzie...woda jak piszesz bardzo wazna

U nas też była lodówka na korytarzu z czajnikiem, ale miałam owoce, mąż też dowoził mi codziennie jedzenie, przy drugim porodzie było gorzej musiałam się przekonać do sPitalnego żarcia ale miałam też właśnie owoce, woda, jakieś przekąski. 

u nas też była lodówka i czajnik ale miałam słoiczki z musami owocowymi, i dlatego też taką alternatywę polecam. Tubki, słoiczki i wafle. Zwłaszcza dla mam, które są na diecie z powodów zdrowotnych. Miałam na sali dziewczynę, która była na diecie bezglutenowej - w zasadzie nic szpitalnego nie jadła i w jej przypadku organizacja byłą zdecydowanie utrudniona, 

Teraz w dobie covid wątpię że będzie sobie można taki z sali wyjść do lodówki (jak będzie na korytarzu czy w dyzurce). Więc lepiej unikać takich produktów albo prostu się dopytać w szpitalu

Darulka - ze mnie taki planista całe życie xD nie zasne spokojknie jak nie mam ogarnietego tematu który mnie męczy itd. U mnie będzie problem, żeby ktoś mi podrzucił jedzenie, jesli się okaże że to szpitalne jest niejadalne. Więc muszę się jakoś zabezpieczyć. 

Słoiczki z owocami dobry pomysł, wafle w moim przypadku odpadają i słodycze, bo niestety cierpię na zaparcia, a wiadomo jak to po porodzie... nacinanym i szytym kroczu... eh nawet nie chce myśleć, bo mi sie włosy na głowie jeżą. 

Te kaszki i owsianki do zalania wrzątkiem też super pomysł, lekkie i nie zajmuje dużo miejsca w torbie. Ale i tak martwi mnie fakt, że do konca nie wiadomo ile czasu się tam spędzi... po pierwszym porodzie leżeliśmy z synkiem tydzien, bo miał jakąś infekcję. Teraz ten covid... niby nie trzymają długo, ale z drugiej strony jak zrobią test i coś wyjdzie... to dwa tygodnie jak nic